• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
1 2 Dalej »
[28 lipca 1972, Islandia] Miłość w czasach zarazy || Hjalmar & Pandora

[28 lipca 1972, Islandia] Miłość w czasach zarazy || Hjalmar & Pandora
Ulfhednar
a wolf will never be a pet
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Hjalmar mierzy koło metra osiemdziesięciu ośmiu wzrostu i jest dobrze zbudowany dzięki ciężkiej harówce w kuźni. Przeważnie nosi swoje jasne włosy spięte w wikiński warkocz z wygolonymi lub krótko obciętymi bokami. Ma zadbany zarost w postaci wąsa i brody, chyba że akurat złapie go chęć na powrót do Islandzkich korzeni i pozwoli mu żyć własnym życiem. Jak na nordyckiego człowieka przystało - ma niebieskie oczy. Mówi w sposób spokojny i powolny z północnym akcentem - jego głos jest dosyć donośny. Na pierwszy rzut oka wydaje się być przyjemnym rozmówcą, który nie wykazuje agresywnych zachowań chociaż jego aparycja może niektórych pomylić.

Hjalmar Nordgersim
#5
03.06.2024, 20:22  ✶  

To prawda. Od pierwszej, wspólnej Lithy minęło już trochę czasu. Bardzo dużo czasu gdyby ktoś chciał się uprzeć. Od tamtego pamiętnego dnia zdarzyło im się kilkukrotnie skakać po drzewach czy robić inne, równie dziwne rzeczy. W jej słowach musiało więc być więcej prawdy, niż był w stanie sobie to założyć. Może odrobinę też nie doceniał jej możliwości? W końcu zawsze była tym upartym osiołkiem, który chciał udowadniać na lewo i prawy jak ona to sobie da ze wszystkim radę, a czasem wystarczyło złapać pomocną łapę, która była wyciągana w Twoim kierunku.

Co miała mu tłumaczyć z deserem? To proste. Jakieś ciastko. Może ciasteczko. Z drugiej strony było lato, więc może szarlotka z lodami waniliowymi? Brzmiało jak plan, ale Njala chyba nie myślała równie podobnie do nich, ponieważ przyszykowała im tylko lekarstwa i rosół. Wielka szkoda. Nie mniej jednak dalej był jej bardzo wdzięczny za to wszystko co dla nich zrobiła.

Ponownie wracali do dyskusji odnośnie porywania. Ewidentnie temat nie był jeszcze jasny, a wszystko przecież sobie wyjaśnili przed laty - to Hjalmar był tym, który tutaj porywał, a nie był porywanym. Tylko czy tak było zawsze? Oczywiście, że nie. Często to dawał się porywać Pandorze, która nie musiała się jakoś szczególnie wysilać, aby ów porwania dokonać. Był iście tragicznym obiektem do tego typu akcji, wszak dawał się zabierać bez dodatkowych pytań. Pomyśleć, że co by się mogło stać, gdyby ktoś się zamienił w Prewettówne - na przykład jakiś metamorfog?

Jednak dzisiaj to się nie stało. Nikt jej nie podmienił. Nikt się nie podszył. Tylko Turczynka była w stanie wydawać z siebie pomruk zadowolenia w takim momencie jak odebranie obiecanego pocałunku. Dodając do tego fakt, że oplotła go dłońmi, jakby bała się, że zaraz ucieknie. To wszystko utwierdzało Hjalmara w tym, że to ona - jego Pandora. Podświadomie przyznawał jej, że wyglądała nieziemsko w tej swojej kreacji i wielka szkoda, że musieli siedzieć zamknięci w czterech ścianach, zamiast być na jakiejś gali. Albo może to lepiej? Nie byłby w stanie ochronić jej od tych wszystkich gapiów, a ci musieli wiedzieć, że Prewettówna była już zajęta i koniec.

- Tam chyba nie miałem garnituru na sobie z tego co pamiętam - odparł, ponieważ sobie nie przypominał takiego obrotu spraw. Chyba, że ten cały śnieg sprawił to wszystko. To by znaczyło jedno - musiał wyglądać jak pingwin.

Gest, który wykonała był bardzo przyjemny, ale jej następne słowa sprawiły, że przełknął ciężej ślinę. Już nie chciała tego deseru? A przecież na pewno byłby w stanie coś wykombinować. Nie mogła się tak szybko zniechęcać! Rudowłosa na pewno musiała gdzieś coś przemycić.

- Ale ja nie jestem z cukru czy ciasta... - odparł na jej słowa, przyglądając się własnym rękom, ponieważ nie bardzo wiedział o czym mówiła - ...strasznym losem? Jakim? - zapytał jeszcze, a następnie musiał przecież udać się do ich głównego dania. Dalej jednak nie dawało mu spokoju ta kwestia deseru.

Polecił Turczynce, aby zajęła wygodnie miejsce, a on czym prędzej sprawdził temperaturę ich dania. Prawie gotowe Pokiwał głową, przygotowując czym prędzej dwa talerze - To prawda... - zgodził się - Ale ciężko pani dogodzić, panno światowa - spojrzał w jej kierunku, ale zaraz się roześmiał - Oczywiście żartuję. Cieszę się, że jesteś spełniona zawodowo i się rozwijasz. Może lepiej, że nas ta choroba zmogła? Tak chociaż zyskaliśmy trochę czasu dla samych siebie - przyznał, rozpoczynając proces nalewania zupy. Sprawnym ruchem zapełnił czym prędzej talerze, dodał odrobinę marchewki i pietruszki, a następnie przełożył naczynia na tackę. I gotowe... Podsumował i przełożył szmatkę przez swoją rękę, aby obsłużyć Pandorę z największymi honorami.

- Panno Prewett... - odezwał się ponownie do Pandory, podchodząc powolnym krokiem w jej kierunku - Rosół a'la Njala - przedstawił dzisiejsze danie, podstawiając Turczynce jej danie na dzisiejszy wieczór - Mam nadzieję, że będzie smakować. Zapewniam, że nikt nie potrafi podgrzać potraw równie dobrze, co ja - uśmiechnął się na własne słowa. Kolejnym krokiem było podejście z drugiej strony stołu i powtórzył ten proces - postawił swoją porcję. Następnie szybko zawinął się do kuchni, aby zostawić szmatkę i tackę - dzięki temu był gotów do powrotu. Tak też zrobił.

- Smacznego najdroższa - powiedział, zajmując swoje miejsce - Jak tak teraz patrzę na Ciebie to przychodzą mi na myśl słowa Njali, które powiedziała kiedyś do Ivara... - zaczął, jedząc łyżkę zupy. Ta była całkiem dobra - "Jedynym bólem jaki przeraża mnie w śmierci, jest to, że można umrzeć nie z miłości"... - wyjaśnił, ciężko wzdychając - A Ivar oczywiście puścił to mimo uszu, ponieważ wtedy jeszcze nie wiedział, że Njala jest dla niego stworzona. Znaczy ona nie zdążyła go chyba jeszcze uświadomić? - złapał się za podbródek, aby sobie przypomnieć jak to było - Mniejsza o to. Ważne, że teraz tworzą wspaniałą i kochającą się rodzinę - zakończył opowiadanie anegdotki, a w międzyczasie dosypał sobie trochę pieprzu i czym prędzej przystąpił do konsumpcji.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hjalmar Nordgersim (2410), Pandora Prewett (2472)




Wiadomości w tym wątku
[28 lipca 1972, Islandia] Miłość w czasach zarazy || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 15.02.2024, 19:06
RE: [28 lipca 1972, Islandia] Miłość w czasach zarazy || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 07.04.2024, 21:21
RE: [28 lipca 1972, Islandia] Miłość w czasach zarazy || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 14.04.2024, 23:34
RE: [28 lipca 1972, Islandia] Miłość w czasach zarazy || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 21.05.2024, 22:11
RE: [28 lipca 1972, Islandia] Miłość w czasach zarazy || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 03.06.2024, 20:22
RE: [28 lipca 1972, Islandia] Miłość w czasach zarazy || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 27.10.2024, 22:51

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa