zgłaszam siem
Diva w koszu zwinęła się w kłębek i postanowiła spać. Ludzie przy scenie na szczęście zajmowali swoje miejsca i obyło się bez żadnych innych ekscesów. Już żadnych nawoływań i krzyków, może poza tymi, które się pojawiły, kiedy prowadzący wyszedł na scenę i ktoś zawołał, że jeśli chodzi o znikanie to Loretta powinna się zgłosić. Pałał do tej kobiety niechęcią przez to, że z jego perspektywy skrzywdziła Notta, a teraz w zasadzie zaczynał jej współczuć, ponieważ dużo ludzi osiadało na jej ramionach i z szyderstwem na ustach się wypowiadało o kobiecie, którą znali z gazet goniących za sensacją. To samo potrafili robić z Nottem, któremu przecież tak bardzo zależało na swojej dobrej reputacji.
Ile na reputacji zależało Cyrkowcom? Na pewno tyle, żeby nie mieć na swoich plecach złej famy, która odgoniłaby od nich chętnych do zajrzenia na występ. Raz nawet obiła mu się o uszy plotka, że chyba zachęcali rodziców do nauki szermierki swoich dzieci tutaj? Była inspekcja detektywa Longbottoma (któregokolwiek z tej rodziny) i... nie potrafił tego wyłowić ze swojej pamięci, a rozdrażniony tym rozgonił myśli i skupił się na tym, co się działo. Nawet te ruchy różdżki osoby zabezpieczającej scenę przed ogniem była w chwili obecnej hipnotyzująca, bo zamieniała poprzednie myśli na zastanowienie, co tu się w zasadzie będzie działo.
Laurent powinien się trzymać z daleka od cyrku, w końcu takie było zarządzenie Wróżbity, którego miał nieprzyjemność spotkać, ale Prewett musiałby jeszcze być chociaż o kilka stopni mniej uparty niż był, żeby się tego trzymał. Poza tym czy teraz nie miał występować Crow..?
Uniósł rękę i wystąpił naprzód.