01.06.2024, 15:23 ✶
Świece zostały przejęte od panny Figg oraz rozstawione, i Florence już miała poprosić, by stanęli w środku i założyć maseczkę, gdy Erik wspomniał, że w rytuale wzięła udział jeszcze jedna osoba.
O profesjonalizmie Bulstrode najlepiej świadczyło to, że na jej twarzy nie drgnął ani jeden mięsień, i że gdy już się odezwała, ton nie zmienił się ani o jotę. Była córką rodu nie tylko Bulstrodów, ale także Prewettów, doskonale wiedziała więc, że na wyżynach czarodziejskiego świata w mroku nocy i za zamkniętymi drzwiami dzieją się różne rzeczy, ale chyba nie podejrzewałaby Erika Longbottoma o… trójkąt.
Na całe szczęście, nie była to jej sprawa, a jeżeli szło o pacjentów, Florence potrafiła zachować dyskrecję.
– Łamałam już więź, gdy obecna była tylko jedna osoba, chociaż zawsze obecność wszystkich… uczestników rytuału minimalizuje ryzyko porażki – powiedziała uzdrowicielka. – W teorii nieobecność trzeciego uczestnika nie powinna sprawić, że więź nie zostanie przerwana, ale do tej pory ani ja, ani żaden znany mi klątwołamacz nie zajmował się podobnym przypadkiem.
Tak naprawdę nie mogła być całkowicie pewna, czy nie pojawi się jakiś problem – nie, dopóki nie spróbują dokonać przerwania więzi. Do tej pory jednak ani razu nie zdarzyło się, aby tej nie udało się złamać i Florence liczyła, że doświadczenie nabyte przy poprzednich przypadkach będzie pomocne.
– Jeśli chodzi o skutki uboczne, nie powinny wystąpić. W przypadku niektórych klątw te potrafią nawracać, zwłaszcza po trzech lub siedmiu dniach, gdy użyto za słabym zaklęć do ich złamania, ale żaden z moich pacjentów nie doświadczył podobnego fenomenu. Proszę jednak być wyczulonym na ewentualne objawy powrotu więzi po tych terminach. I w państwa przypadku, zwłaszcza… sensacje dotyczące trzeciej osoby. Dopiero gdy spróbujemy, przekonamy się, czy wystarczy jeden rytuał – wyjaśniła. Obstawiała, że powinna poradzić sobie z tą nieprzewidzianą komplikacją, ale to naprawdę był niecodzienny przypadek. Jak w ogóle udało się im odprawić rytuał we trójkę? Erik Longbottom wziął dwa wianki i oba wrzucił na słupy? W tej chwili zdawało się to Florence najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem…
Wyciągnęła różdżkę i wskazała im środek kręgu. Poczekała aż staną w środku i wtedy zaczęła ich obchodzić, przeciwnie wobec wskazówek zegara, po kolei odpalając świece za pomocą czaru i szepcąc inkantację zaklęcia. Według sprawdzonej już wcześniej procedury, która – jak miała nadzieję – i tym razem przyniesie pożądany skutek.
O profesjonalizmie Bulstrode najlepiej świadczyło to, że na jej twarzy nie drgnął ani jeden mięsień, i że gdy już się odezwała, ton nie zmienił się ani o jotę. Była córką rodu nie tylko Bulstrodów, ale także Prewettów, doskonale wiedziała więc, że na wyżynach czarodziejskiego świata w mroku nocy i za zamkniętymi drzwiami dzieją się różne rzeczy, ale chyba nie podejrzewałaby Erika Longbottoma o… trójkąt.
Na całe szczęście, nie była to jej sprawa, a jeżeli szło o pacjentów, Florence potrafiła zachować dyskrecję.
– Łamałam już więź, gdy obecna była tylko jedna osoba, chociaż zawsze obecność wszystkich… uczestników rytuału minimalizuje ryzyko porażki – powiedziała uzdrowicielka. – W teorii nieobecność trzeciego uczestnika nie powinna sprawić, że więź nie zostanie przerwana, ale do tej pory ani ja, ani żaden znany mi klątwołamacz nie zajmował się podobnym przypadkiem.
Tak naprawdę nie mogła być całkowicie pewna, czy nie pojawi się jakiś problem – nie, dopóki nie spróbują dokonać przerwania więzi. Do tej pory jednak ani razu nie zdarzyło się, aby tej nie udało się złamać i Florence liczyła, że doświadczenie nabyte przy poprzednich przypadkach będzie pomocne.
– Jeśli chodzi o skutki uboczne, nie powinny wystąpić. W przypadku niektórych klątw te potrafią nawracać, zwłaszcza po trzech lub siedmiu dniach, gdy użyto za słabym zaklęć do ich złamania, ale żaden z moich pacjentów nie doświadczył podobnego fenomenu. Proszę jednak być wyczulonym na ewentualne objawy powrotu więzi po tych terminach. I w państwa przypadku, zwłaszcza… sensacje dotyczące trzeciej osoby. Dopiero gdy spróbujemy, przekonamy się, czy wystarczy jeden rytuał – wyjaśniła. Obstawiała, że powinna poradzić sobie z tą nieprzewidzianą komplikacją, ale to naprawdę był niecodzienny przypadek. Jak w ogóle udało się im odprawić rytuał we trójkę? Erik Longbottom wziął dwa wianki i oba wrzucił na słupy? W tej chwili zdawało się to Florence najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem…
Wyciągnęła różdżkę i wskazała im środek kręgu. Poczekała aż staną w środku i wtedy zaczęła ich obchodzić, przeciwnie wobec wskazówek zegara, po kolei odpalając świece za pomocą czaru i szepcąc inkantację zaklęcia. Według sprawdzonej już wcześniej procedury, która – jak miała nadzieję – i tym razem przyniesie pożądany skutek.