31.05.2024, 19:49 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.05.2024, 22:43 przez Erik Longbottom.)
Parkiet
Tańczę z Ger, a pod wpływem zachowania Atreusa i Christophera, schodzę z parkietu razem z panną Yaxley.
Pokiwał głową na ciekawostkę, jaką podzieliła się z nim Gerry. Osobiście nie widział w tym nic zabawnego, ale starał się tego zbytnio nie okazywać. Takie plotki nie były zbyt bezpieczne. Tak długo, jak oboje je ignorowali i nie odnosili się do nich publicznie, byli względnie bezpieczni, ale gdyby próbowali zacząć im zaprzeczać lub zwracać na nie uwagę... Sytuacja mogłaby się zmienić. Ktoś mógłby zacząć ich podjudzać, wychodząc z założenia, że mają coś do ukrycia. Kto wie, może presja mediów sprawiłaby, że nawet ich znajomi i krewni zaczeliby rozpytywać, czy na pewno nie łączy ich nic poza przyjaźnią?
Nie potrzebował takich dramaturgii. Zwłaszcza że po mieście krążyły plotki zarówno o nim i Geraldine, jak i Norze Figg. I na obie kobiety mieli całkiem sporo materiału, biorąc pod uwagę, że z obiema był dosyć blisko. Jedna była zaufanym towarzyszem, a druga azylem, przy którym mógł być sobą i podzielić się najskrytszą myślą. Nie chciał tego rujnować, czy robić obu dziewczynom problemu. Wystarczyło, że sam przynosił do ich życia problemy. Akurat w tym nie potrzebował zbyt dużej pomocy.
— Chyba zapomniałaś o rzucaniu welonem i krawatem przez młodą parę — odparł na wzmiankę o tym, że król i królowa tego wydarzenia zostali już wybrani. Jak tylko podlani alkoholem goście zaczną się rzucać za atrybutami pańtwa Black, to drobna zabawa weselna wyłoni kolejnych ''szczęśliwców''. Przynajmniej w teorii tak to powinno działać.
A żeby to jeden skandal, pomyślał z przekąsem. To nie był bal charytatywny w Warowni. Nie był to też sabat. To była impreza dużego formatu, którą sponsorowały dwie poważane i majętne rodziny czystej krwi. Związek Vespery i Perseusza miał zapewne nie tylko połączyć dwójkę zakochanych, ale też przynieść wymierne korzyści obu rodom. Sporo obaw, ale też równa duża ilość nadziei. Sala pełna emocja. Na pewno dojdzie do jakiegoś incydentu. Pytanie tylko jak bardzo będzie on poważny.
— Cóż, Lammas było za spokojne, więc lepiej, żeby wydarzyło się tutaj coś ciekawego — sarknął Longbottom, prowadząc Geraldine w tańcu. Prosty krok, jeden z najbardziej podstawowych, jakie można było napotkać na czarodziejskich imprezach. Nic specjalnego. — Zawsze możesz spytać kogoś z czystokrwistych, czy przypadkiem nie mają ojca mugola, bo widziałaś kogoś bardzo podobnego w niemagicznym Londynie. To powinno rozsierdzić co poniektóre osoby.
Nie wpisywałoby się to pewnie zbyt dobrze w reprezentowanie własnej rodziny, jednak gdyby Gerry naprawdę się nudziła i była gotowa postawić wszystko na jedną kartę... Na pewno byłaby w stanie wszcząć jakąś bójkę z jakimś starszawym wujaszkiem, który dalej tkwił mentalnie w średniowieczu. Podczas gdy para wymieniała się kolejnymi komentarzami na temat imprezy na parkiecie, do grona roztańczonych gości dołączył także Anthony z Victorią. Jego obecność tutaj nie umknęła Erikowi, jednak nie miał zbytnio okazji do tego, aby chociaż skinąć mu głową czy złapać z nim kontakt wzrokowy pośród tych wszystkich obrotów i subtelnych zmian w układzie tanecznym.
— Aż mi się przypomina Warownia — skomentował, zwalniając nieco kroku, gdy nieopodal rozgrywała się cała afera z Atreusem zmienionym w kapibarę. Dobrze, że nie było tu panny Figg, bo zapewne wróciłyby do niej traumatyczne wspomnienia z balu w Dolinie Godryka. — Widzisz, mówiłem, że coś się stanie. Jeszcze trochę i zacznę wierzyć, że jednak mogę być wilkołakiem-jasnowidzem...
W myślach pogratulował Shafiqowi szybkiego myślenia i tego, że udało mu się odczarować Bulstrode'a. Na kolejny incydent nie trzeba było jednak długo czekać, bo... Atreus zjawił się na parkiecie, aby wdać się w bójkę z młodym chłopakiem. Chyba od Rosierów? Erik zmarszczył czoło i zatrzymał się, wgapiając w dwójkę mężczyzn, przy których znajdowała się Millie. Westchnął przeciągle, chwytając za dłoń Ger i kładąc ją na swoim przedramieniu.
— Żałosne — rzucił z ciężkim westchnieniem, przesuwając się na granice parkietu wyznaczonego na tańce. Nie miał zamiaru się w to mieszać.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞