30.05.2024, 22:51 ✶
Starał się nie negować w pełni tego, że więź, jaką obecnie mieli wątpliwy zaszczyt dzielić, miała zalety. Problem leżał w tym, że zupełnie nie sprawdzały się one w codziennym funkcjonowaniu. Zwłaszcza w świecie i warunkach, w jakich przyszło im obecnie żyć. Może gdyby nie Śmierciożercy i Czarny Pan. Może gdyby nie to, że Erik od lat pracował w Brygadzie Uderzeniowej. Może gdyby nie ich wspólne powiązania z Zakonem Feniksa. Może wtedy przeszliby z rytuałem miłosnym do porządku dziennego i nauczyli się z nim żyć.
Niestety, gdy potencjalny cios mógł nadejść z tak wielu stron, nawet plusy pokroju wyczuwania niebezpieczeństwa stawały się ciężarem. Nie mówiąc już o tym, że ułożenie sobie w związku z kimkolwiek spoza więzi było jak igranie z ogniem. A już zwłaszcza wtedy, kiedy nie jest się do końca szczerym, pomyślał z ubolewaniem, bo poniekąd i w tym aspekcie był winny. Może nie tak jak Nora przy swoim ostatnim wyskoku z Samuelem, ale jednak. Zdecydowanie powinien z nią porozmawiać o kilku sprawach. Och, jakże wielką miał nadzieję, że rytuał zadziała. O emocjach rozmawiało się zdecydowanie łatwiej, gdy druga strona nie była do nich dostrojona.
— Tak, chodźmy — zgodził się, uśmiechając się pod nosem, gdy dała się wziąć pod ramię. — Wiesz, mam nadzieję, że tak to się skończy. Mam wrażenie, że mielibyśmy dużo przyjemniejsze lato, gdyby nie te wszystkie emocje wiszące nad naszymi głowami.
Skinął głową Florence na powitanie, gdy znaleźli się w jej gabinecie. Pokój wyglądał tak samo, jak przy poprzednich wizytach: sterylny i do cna szpitalny. Na uwagę zasługiwał jednak fakt, że wyglądał na niedawno remontowany, co samo w sobie było sporym osiągnięciem. Gabinet wyglądał dużo lepiej niż spora ilość starszych sal w Ministerstwie Magii. Co by nie mówić, brak popękanych ścian i sufitów czy nadszarpniętych zębem czasu podłóg robił lepsze wrażenie niż obecność tych oczywistych mankamentów.
Zmarszczył czoło, jednak nie skomentował w żaden sposób tego, że nagle mieli udać się do innego miejsca. Zanotował sobie jednak w głowie, że szpital miał salę do przeprowadzania tego typu rytuałów. Kto wie, kiedy ta wiadomość może im się kiedyś przydać. Starał się wychwycić wszystkie ważne informacji z wypowiedzi lekarki, jednak ta mówiła to tak... bez emocji... że trudno było mu przyswoić wszystkie te informacje, więc skończyło się na tym, że po prostu kiwał potakująco głową.
— Tak, jest pewien szczegół — odezwał się niepewnie Erik, zerkając kontrolnie na Norę. Cóż, skoro już zaczął, to mógł równie dobrze skończyć. — Podczas festiwalu rytuał połączył nas z jeszcze jedną osobą, której niestety tutaj dziś zabraknie. Czy to coś zmienia?
W duchu modlił się do wszystkich znanych mu bóstw, aby Florence zaprzeczyła. Dla całej trójki byłoby lepiej zamknąć ten temat za jednym zamachem, niż ryzykować, że będą zmuszeni znosić efekty rytuału przez kolejne kilka tygodni. Chociaż skoro Szpital św. Munga rozwiązywał te problemy od dłuższego czasu, to zapewne więź łącząca trzy osoby zamiast dwóch nie będzie stanowiła dla medyków dużego wyzwania.
— Ah no i jeszcze jedno... Skutki uboczne. Powinniśmy na coś uważać, kiedy już będzie po wszystkim? — spytał przyciszonym głosem, zajmując odpowiednie miejsce wskazane przez Florence.
Niestety, gdy potencjalny cios mógł nadejść z tak wielu stron, nawet plusy pokroju wyczuwania niebezpieczeństwa stawały się ciężarem. Nie mówiąc już o tym, że ułożenie sobie w związku z kimkolwiek spoza więzi było jak igranie z ogniem. A już zwłaszcza wtedy, kiedy nie jest się do końca szczerym, pomyślał z ubolewaniem, bo poniekąd i w tym aspekcie był winny. Może nie tak jak Nora przy swoim ostatnim wyskoku z Samuelem, ale jednak. Zdecydowanie powinien z nią porozmawiać o kilku sprawach. Och, jakże wielką miał nadzieję, że rytuał zadziała. O emocjach rozmawiało się zdecydowanie łatwiej, gdy druga strona nie była do nich dostrojona.
— Tak, chodźmy — zgodził się, uśmiechając się pod nosem, gdy dała się wziąć pod ramię. — Wiesz, mam nadzieję, że tak to się skończy. Mam wrażenie, że mielibyśmy dużo przyjemniejsze lato, gdyby nie te wszystkie emocje wiszące nad naszymi głowami.
Skinął głową Florence na powitanie, gdy znaleźli się w jej gabinecie. Pokój wyglądał tak samo, jak przy poprzednich wizytach: sterylny i do cna szpitalny. Na uwagę zasługiwał jednak fakt, że wyglądał na niedawno remontowany, co samo w sobie było sporym osiągnięciem. Gabinet wyglądał dużo lepiej niż spora ilość starszych sal w Ministerstwie Magii. Co by nie mówić, brak popękanych ścian i sufitów czy nadszarpniętych zębem czasu podłóg robił lepsze wrażenie niż obecność tych oczywistych mankamentów.
Zmarszczył czoło, jednak nie skomentował w żaden sposób tego, że nagle mieli udać się do innego miejsca. Zanotował sobie jednak w głowie, że szpital miał salę do przeprowadzania tego typu rytuałów. Kto wie, kiedy ta wiadomość może im się kiedyś przydać. Starał się wychwycić wszystkie ważne informacji z wypowiedzi lekarki, jednak ta mówiła to tak... bez emocji... że trudno było mu przyswoić wszystkie te informacje, więc skończyło się na tym, że po prostu kiwał potakująco głową.
— Tak, jest pewien szczegół — odezwał się niepewnie Erik, zerkając kontrolnie na Norę. Cóż, skoro już zaczął, to mógł równie dobrze skończyć. — Podczas festiwalu rytuał połączył nas z jeszcze jedną osobą, której niestety tutaj dziś zabraknie. Czy to coś zmienia?
W duchu modlił się do wszystkich znanych mu bóstw, aby Florence zaprzeczyła. Dla całej trójki byłoby lepiej zamknąć ten temat za jednym zamachem, niż ryzykować, że będą zmuszeni znosić efekty rytuału przez kolejne kilka tygodni. Chociaż skoro Szpital św. Munga rozwiązywał te problemy od dłuższego czasu, to zapewne więź łącząca trzy osoby zamiast dwóch nie będzie stanowiła dla medyków dużego wyzwania.
— Ah no i jeszcze jedno... Skutki uboczne. Powinniśmy na coś uważać, kiedy już będzie po wszystkim? — spytał przyciszonym głosem, zajmując odpowiednie miejsce wskazane przez Florence.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞