• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora

[Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#3
30.05.2024, 22:32  ✶  

Napędzał się jadem, samego siebie, bo za dużo zła z zewnątrz potrafiło dostać się do środka. Więc byłby lepszy na miejsce, które było gotowe dla Aurory jego życia? Ulubienicy ich matki i ojca? Nie. W ogóle nie byłby lepszy. Nie czuł się lepszy pod żadnym kątem. Sam tak mocno idealizował widzianą na niebie Aurorę, że zapominał, jak wygląda piękno dotykające cię na ziemi. Pomijał niedoskonałość, zapominał o śmieciach pod nogami - tylko blask, a obok niego Słońce, nie było niczego pomiędzy nimi i nie było niczego poza nimi. Mogli spoglądać razem na ten świat inaczej, ale pewne bolączki czasem zostawały w człowieku. Innym razem za dużo światło sprawiało, że gubiłeś po drodze ciebie. A cień, największy towarzysz twojej podróży, był wszak jedynym, który nigdy cię nie opuszczał.

Obrócił się w kierunku zbliżającego światła. Te barwy, to ciepło, które nawet jeśli nie czułeś go na swojej skórze to wkradało się chyłkiem przez twoje oczęta. Nie potrzebowało otworzonych drzwi. Znajdowało swoje przejścia u dołu, między szczelinami we framugach, wślizgiwała się przez dziurkę od klucza. Jak swój ojciec - gotowa była zniszczyć kłódkę, która ją zatrzymuje. Czasami tylko zapominała, że niektórych zniszczeń nie dało się tak po prostu naprawić. To światło nie niosło ze sobą zniszczenia. Rozganiało chmury i zmiękczało to narastające w nim napięcie, które zrodzone było z tak wielu wydarzeń. Objął ją tymi swoimi śmiesznie słabymi rękoma, które zawsze trzęsły się pod drzewami, na które ona się wdrapywała, kiedy płaczliwym tonem prosił, żeby zeszła, bo coś jej się jeszcze stanie. Łapałby ją, oczywiście! Pewnie miałaby przez to bardziej kościste lądowanie niż gdyby wylądowała na ziemi, ale łapałby! I połamaliby się też oboje. Jego kochana, starsza siostrzyczka, która gotowa była go na to drzewo wnosić na własnych baranach, ponieważ nie dawał rady samemu się wdrapać. Jej egzotyka urody była ambrozją dla spragnionych dusz, ale nikomu nie dane było skosztować tego słodkiego nektaru. Nikomu prócz... jednej osoby. Ktoś, komu oddała to cenne serduszko, mężczyzna, za którym pewnie przepadłoby wiele kobiet. Hjalmara nazwałby przystojnym. Nazwałby przystojnym swojego ojca. Powiedziałby to o Perseusie Blacku. Nie jednak o sobie samym. I to nie dlatego, że wątpił w to, co sam widział w lustrze. Miano "przystojny"... wydawało się niemal zbyt męskie dla jego urody. Ale kiedy patrzył w zwierciadła, jakimi były oczy Pandory to nie wątpił w to wcale. Świat był zbudowany na sile jej spojrzenia - i kiedy to spojrzenie miał na sobie to sam czuł się silny.

- Nie martw się o nic, Pandoro. Zawsze będę twoim bratem. Tylko może niekoniecznie małym? - Uśmiechnął się do niej ciepło, przesuwając dłonią po jej plecach, na jej policzek. Ciepła, rumiana, zdrowa i z błyskiem w oku. Chciał to zobaczyć. Nie nadąsanie, nie przejmowanie się światem, który grzązł w bagnisku. - I kto tu mówi o rozkwitaniu..? - Miłość podobno uskrzydlała. Pandora miała piękne skrzydła egipskiego jastrzębia gotowego do lotu. Piękniły się złotem i brązem swoich lotek. Oderwał spojrzenie od swojego skarbu tylko po to, żeby spojrzeć na ten las cieszący się złą sławą. Ponury i taki... zachęcający, żeby się w nim zagubić. To przyciąganie... jak każde światło, które tęskniło do mroku. Laurent naprawdę chciał, żeby nicość go pochłonęła. Wszystko dlatego, że w tej nicości w końcu było cicho i bezpiecznie. Takie myśli jednak nie miały jeszcze uplastycznionego wymiaru - jeszcze sam nie wiedział, jak bardzo tego chciał. Przyszłość miała to ujawnić.

- Jestem zmęczony. - Odetchnął i oderwał wzrok od krajobrazu, żeby gestem zaprosić Pandorę do wnętrza, na nowo się do niej uśmiechając. - Po części sfrustrowany. Dostałaś list od matki? Bo jeśli tak to jest bardzo wymowny i wiele mówi o moim nastroju... choć ciekaw jestem, co do ciebie napisała.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (4003), Pandora Prewett (4632)




Wiadomości w tym wątku
[Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Laurent Prewett - 22.05.2024, 19:51
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Pandora Prewett - 26.05.2024, 19:54
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Laurent Prewett - 30.05.2024, 22:32
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Pandora Prewett - 02.06.2024, 22:31
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Laurent Prewett - 04.06.2024, 17:57
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Pandora Prewett - 09.06.2024, 21:49
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Laurent Prewett - 11.06.2024, 19:07
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Pandora Prewett - 23.06.2024, 20:51
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Laurent Prewett - 29.06.2024, 09:43
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Pandora Prewett - 11.07.2024, 19:55
RE: [Ranek 27.06.1972] Pamięć do złych słów | Laurent & Pandora - przez Laurent Prewett - 23.07.2024, 20:34

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa