30.05.2024, 20:29 ✶
- Jeśli cię to pocieszy, to chociaż teraz zyskujesz ewentualny godny pogrzeb z kwiatami ode mnie w gratisie. Powiedz tylko jakie, może zapamiętam. - Nie, nie znała zbyt wielu tematów tabu, o których nie potrafiła gadać jakiś bezsensów. Na pewno nie na tym etapie życia, gdy widziała pewnie według niektórych zdecydowanie za dużo. Choć wiedziała, że mogło być gorzej. Przykład właśnie poszedł jej po alkohol.
Była w większości pospolitym gatunkiem złodzieja, z problemami, ale nigdy nie zniżyła się do poziomu morderstwa z zimną krwią. Zdarzały się jakieś mniej poważne wypadki, jak każdemu pracującemu w tej akurat branży, gdy ktoś ucierpiał z jej ręki, zawsze jednak w samoobronie.
Ceniła swoje człowieczeństwo i niestety wiedziała, co się dzieje z człowiekiem, który postanawia je porzucić. Nic zachęcającego. Na pewno nie dla kogoś, kto jedyne co chciał od życia to mieć po prostu pieniądze na drobne przyjemności.
Może gdyby jej losy potoczyłyby się inaczej i jej matka nie zdecydowałaby się jej zatrzymać, mogłaby wylądować z nazwiskiem Bell. Było to jednak gdybanie, które nie miało nic konkretnego na celu. Historii nie dało się tak po prostu zmienić.
- Stabilnie to chyba, cóż, dobrze? - odparła, samej nie będąc pewnej. Dla niej stabilizacja oznaczała nudę, a za tą nie przepadała. Ostatnio coraz bardziej zdawała sobie z tego sprawę.
- Czekam w takim razie na tę niespodziankę. Będę cię wypatrywać. - Mrugnęła do niego, zanim nie przeszła do interesów.
Nigdy nie potwierdziła swoich domysłów, co do ślepoty na kolory Crowa, jakieś jednak miała. Nie miała jednak w zwyczaju wyciągać od innych informacji, którzy oni sami nie chcieli podać. Płacono jej zawsze za coś zgoła innego.
- Białe złoto? - Chciała doprecyzować. Ładnie by się zgrało z kamieniem,który trzymała w ręce. - To kamień księżycowy. - Musnęła jego powierzchnię. - Jest mlecznobiały z delikatnym, błękitnym połyskiem, naprawdę piękny. Całkiem wprawny szlif. Zazdroszczę osobie, która będzie jego właścicielem. - Dodała, by potem słuchać dalej. Zadumała się przez chwilę, myśląc o tym, jakie zaklęcie musiałaby wpleść w pierścionek i kolejny element biżuterii. Miała w sumie nie tak dawno pomysł, by stworzyć biżuterię, która pomogłaby w samoobronie - efekt jej jakże bujnych doświadczeń życiowych związanych z tym, gdzie mieszkała - w jej głowie krążyły więc już jakieś konkretne pomysły.
- Ten kolczyk, chciałbyś by pasował estetyką do pierścionka? - zapytała, biorąc w rękę ten ciemny okaz, choć była nim jakby trochę mniej zainteresowana. - Co do zaklęcia… - zamilkła, widocznie próbując zebrać myśli. - Połączenie tych dwóch elementów więzią nie powinno być takie trudne, co do jednak jej aktywowania… - znów się zatrzymała. - Nie może to być oczywiście nic skomplikowanego, jeśli ma działać w chwili niebezpieczeństwa, aktywowanie jakiegoś nieprzyjemnego uczucia przy zdjęciu biżuterii też raczej odpada. Może dałabym radę wpleść reagowanie na jakieś słowo? Gorzej,jak się nie da rady nic powiedzieć. Widziałam kiedyś pierścionki z obrotowym oczkiem, choć to skomplikowany projekt - zastanowiła się, szukając w głowie ewentualnych zaklęć, które dałby radę w tej kwestii zadziałać. Najchętniej poszukałaby czegoś w książkach, które miała.
Mruknęła coś niezrozumiałego pod nosem, po czym przeszła do rzeczy, o której Crow widać praktycznie zapomniał. Cóż, widać pierścionek był ważniejszy. Nawet nie ukryła złośliwego uśmiechu, gdy o tym pomyślała.
- Pasek będzie banalny do naprawienia, kilka minut i po sprawie. Nawet nie musisz za tę drobną usługę płacić, powiedzmy, że za wzgląd na stare lata. - I za wszystko, co Crow dla niej zrobił, choć dług jeszcze pewnie długo będzie jej ciążył. Nawet, jeśli nikt nic o żadnym nigdy nie wspomniał.
Była w większości pospolitym gatunkiem złodzieja, z problemami, ale nigdy nie zniżyła się do poziomu morderstwa z zimną krwią. Zdarzały się jakieś mniej poważne wypadki, jak każdemu pracującemu w tej akurat branży, gdy ktoś ucierpiał z jej ręki, zawsze jednak w samoobronie.
Ceniła swoje człowieczeństwo i niestety wiedziała, co się dzieje z człowiekiem, który postanawia je porzucić. Nic zachęcającego. Na pewno nie dla kogoś, kto jedyne co chciał od życia to mieć po prostu pieniądze na drobne przyjemności.
Może gdyby jej losy potoczyłyby się inaczej i jej matka nie zdecydowałaby się jej zatrzymać, mogłaby wylądować z nazwiskiem Bell. Było to jednak gdybanie, które nie miało nic konkretnego na celu. Historii nie dało się tak po prostu zmienić.
- Stabilnie to chyba, cóż, dobrze? - odparła, samej nie będąc pewnej. Dla niej stabilizacja oznaczała nudę, a za tą nie przepadała. Ostatnio coraz bardziej zdawała sobie z tego sprawę.
- Czekam w takim razie na tę niespodziankę. Będę cię wypatrywać. - Mrugnęła do niego, zanim nie przeszła do interesów.
Nigdy nie potwierdziła swoich domysłów, co do ślepoty na kolory Crowa, jakieś jednak miała. Nie miała jednak w zwyczaju wyciągać od innych informacji, którzy oni sami nie chcieli podać. Płacono jej zawsze za coś zgoła innego.
- Białe złoto? - Chciała doprecyzować. Ładnie by się zgrało z kamieniem,który trzymała w ręce. - To kamień księżycowy. - Musnęła jego powierzchnię. - Jest mlecznobiały z delikatnym, błękitnym połyskiem, naprawdę piękny. Całkiem wprawny szlif. Zazdroszczę osobie, która będzie jego właścicielem. - Dodała, by potem słuchać dalej. Zadumała się przez chwilę, myśląc o tym, jakie zaklęcie musiałaby wpleść w pierścionek i kolejny element biżuterii. Miała w sumie nie tak dawno pomysł, by stworzyć biżuterię, która pomogłaby w samoobronie - efekt jej jakże bujnych doświadczeń życiowych związanych z tym, gdzie mieszkała - w jej głowie krążyły więc już jakieś konkretne pomysły.
- Ten kolczyk, chciałbyś by pasował estetyką do pierścionka? - zapytała, biorąc w rękę ten ciemny okaz, choć była nim jakby trochę mniej zainteresowana. - Co do zaklęcia… - zamilkła, widocznie próbując zebrać myśli. - Połączenie tych dwóch elementów więzią nie powinno być takie trudne, co do jednak jej aktywowania… - znów się zatrzymała. - Nie może to być oczywiście nic skomplikowanego, jeśli ma działać w chwili niebezpieczeństwa, aktywowanie jakiegoś nieprzyjemnego uczucia przy zdjęciu biżuterii też raczej odpada. Może dałabym radę wpleść reagowanie na jakieś słowo? Gorzej,jak się nie da rady nic powiedzieć. Widziałam kiedyś pierścionki z obrotowym oczkiem, choć to skomplikowany projekt - zastanowiła się, szukając w głowie ewentualnych zaklęć, które dałby radę w tej kwestii zadziałać. Najchętniej poszukałaby czegoś w książkach, które miała.
Mruknęła coś niezrozumiałego pod nosem, po czym przeszła do rzeczy, o której Crow widać praktycznie zapomniał. Cóż, widać pierścionek był ważniejszy. Nawet nie ukryła złośliwego uśmiechu, gdy o tym pomyślała.
- Pasek będzie banalny do naprawienia, kilka minut i po sprawie. Nawet nie musisz za tę drobną usługę płacić, powiedzmy, że za wzgląd na stare lata. - I za wszystko, co Crow dla niej zrobił, choć dług jeszcze pewnie długo będzie jej ciążył. Nawet, jeśli nikt nic o żadnym nigdy nie wspomniał.