30.05.2024, 01:22 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.05.2024, 01:24 przez Erik Longbottom.)
Południowe stragany - Château des Dragons
Rozmawiam z Isaaciem przy stoisku, a na samym końcu pozdrawiam Anthony'ego poprzez uniesienie dłoni z papierosem.
I to byłoby na tyle, jeśli chodzi o moje plany, pomyślał z przekąsem Erik, manewrując między mijającymi go grupami czarodziejów, co by przypadkiem na kogoś nie wpaść. Na szczęście postronni znacznie ułatwiali mu to zadanie, bo z uwagi na jego słuszny wzrost, sami przesuwali się w bok, oczyszczając mu drogę do następnego stoiska. Pierwotnie chciał do Anthony'ego zawitać dopiero pod koniec obchodów i wykorzystać fakt, że większość ludzi będzie bawiła się pod sceną lub zbierała do domu. Mogliby spokojnie porozmawiać z dala od wścibskich uszu. Może nawet pomógłby mu oczyścić stoisko? Niestety, chaos, jaki napotkał przy stoisku Mulciberów sprawił, że nabrał ochotę na wino. Może nawet więcej niż jeden kieliszek.
— Praktycznie pierwsze, co zrobiłeś na mój widok, to wpakowanie mi w ręce fallusowej świeczki i zrobienie zdjęcia. Nie ważne, czy z twarzą, czy nie — odbił piłeczkę, przesuwając się jednak zgodnie z gestem Bagshota na bok. — Są zdecydowanie łatwiejsze i mniej kontrowersyjne sposoby na zaczęcie rozmowy, czyż nie? A może za granicą wszelkie normy i zasady dobrego smaku odeszły w odstawkę? — Uniósł wymownie brwi. — A robienie z tego wszystkiego przedstawienia raczej nikomu nie wyjdzie na dobre. A gazety teraz lubią tanie sensacje. Politycy są na urlopie.
Może gdyby byłby całkowicie nieobyty w tym, jak działał świat czarodziejskich mediów, to szybciej zgodziłby się z tym, że w gruncie rzeczy nic złego się nie stało. Nie potrafił jednak tego zignorować w obliczu dotychczasowych artykułów z jego udziałem czy plotki, jakie krążyły na jego temat po mieście. Na Merlina, plotkowano nawet o tym, że jako ostatni opuścił przyjęcie urodzinowe Nory Figg i wpleciono w to historię z ''czułym'' pożegnaniem. Skoro z czegoś takiego potrafiono zrobić sensację, to zdjęcie ze świecą w kształcie męskiego przyrodzenia było przedwczesnym prezentem z okazji Yule. Dla niego było to całkiem logiczne.
— Nie sądzisz, że trochę przeceniasz swoje wpływy? — spytał Longbottom, wywracając teatralnie oczami. Pochylił się, aby odstawić na ziemię torbę ze swoimi zakupami i wsunąć ją między nogi. — Nikt z obecnych tam przecież nie oczekiwał od ciebie przeprowadzenia natychmiastowej rewolucji seksualnej z użyciem świec Mulciberów. A już zwłaszcza Mulciberowie. Rozwiewanie takich taboo raczej nie przejdzie, kiedy ledwo radzą sobie z niekrzywieniem się na słowo ''mugol'' albo ''mugolak''.
Czy przesadzał? Może trochę, jednak był to sentyment, jaki dotyczył znacznej większości rodzin tradycjonalistów ilekroć zaczynała się poważna dyskusja na temat jedynego prawdziwego kierunku, w jakim powinien zmierzać świat czarodziejów. Poza tym łatwiej było mu odnieść się do sytuacji społeczno-politycznej w kraju niż tłumaczyć się z własnych zachowań i tego, czemu zachował się w taki, a nie inny sposób. Stanowiło to też poniekąd pokaz tego, na co obecnie zwracał uwagę Erik, wchodząc w kontakt z innymi magicznymi rodzinami. Poza tym Mulciberowie nie wylecieli z Ministerstwa za niewinność.
— Przez dziesięć lat sporo mogło się zmienić — odparł na pytanie Isaaca. Oczywiście, za czasów szkolnych Bagshot zdecydowanie nie należał do dręczycieli czy osób, które robiły sobie okrutne żarty kosztem innych uczniów. Teraz jednak bezpośrednie okrucieństwo nawet nie było w cenie. Nie, gdy wszyscy już dawno zostawili idylliczną młodość z tyłu. — A ja jestem przyzwyczajony, że dziennikarze tylko czekają na czyjeś potknięcie, żeby wysmarować z niego kolejną historyjkę na stronę trzecią.
Skinął ledwo zauważalnie głową na przeprosiny Isaaca. Chociaż zazwyczaj sam był pierwszy do kajania się przed innymi, tak w tym przypadku nie miał zamiaru tego robić. Po prostu na ten incydent złożyło się zbyt wiele pomniejszych części składowych, których nie potrafił po prostu ominąć wzrokiem: nieoczekiwane spotkanie z Isaaciem, oświadczenie, że jest z Proroka Codziennego, obecność połowy rodu Mulciberów (więcej ich matka nie miała?), a nawet jego współpracowników pod postacią Victorii czy Atreusa.
— Nie było cię tu przez długi czas — mruknął z nutką nostalgii w głosie, odbierając od Isaaca papierosa. — Mamy tutaj taki mały kryzys... od kilku dobrych lat praktycznie... i ludzie powoli przestają wyrabiać. Zwłaszcza po Beltane. I po Lithcie w sumie też. Najpierw Voldemort rujnuje Polanę Ognisk, a potem arcykapłanka kowenu próbuje zabić swoją protegowaną w Stonhenge. A niektórzy cenią sobie spokój. — Powiódł wzrokiem w stronę Bagshota. — A ty zawsze byłeś taki... nakręcony. Niewiele się od tamtej pory zmieniło.
Nie wiedział, o jakich reakcjach innych znajomych mówił Isaac. Potrafił sobie jednak wyobrazić, że były one dosyć... różnorodne. Erik odniósł na moment wrażenie, że Bagshot chciałby wszystko pozmieniać tu i teraz. Może na lepsze, może na gorsze. A jednak ludzie nie przywykli do nagłych zmian, ba biorąc pod uwagę widmo kolejnych fal ataków Śmierciożerców, pewnie wręcz się ich obawiali. Z drugiej strony, sama nieobecność chłopaka w kraju przez ponad dziesięć lat mogła rozluźnić pewne więzy. Z trzeciej strony... Cóz, może mu zazdrościli. Niewiedzy. Tego, że nie miał okazji zaangażować się w konflikt trawiący obecnie społeczeństwo czarodziejów.
— Dawno wróciłeś? — spytal po dłuższej chwili ciszy, odpalając papierosa.
Zaczął rozglądać się po okolicy, aż jego wzrok padł na stoisko Anthony'ego nieopodal. Uniósł dłoń, w której między palcem środkowym a wskazującym trzymał papierosa, jakby chciał w ten subtelny sposób pozdrowić mężczyznę. Trudno było określić, jak długa miała być ta ''poważna'' rozmowa z Isaaciem.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞