Wszystko w nim drżało z gniewu i jednocześnie z prób ukojenia tego gniewu. Złapanie go za lejce, żeby nie miał tutaj wylewu i żeby nie wyglądało to tak, jakby dał się sprowokować jakiemuś cyrkowcowi od siedmiu boleści. Kim był ten człowiek, jak żył, co robił na co dzień? Nie miało to już żadnego znaczenia. Teraz był prawdziwy cyrk, w którym byli tylko klaunowie. Przecież nie przyszedł tutaj walczyć o Edga - ten nigdy nie był jego i nigdy nie będzie. Edge spoczywał w rękach właśnie tego pana - i Laurent załapał to dopiero teraz, kiedy ogień już rozprzestrzenił się pierwszym uderzeniem po żyłach i sprawiał, że zaciskał zęby i prawie nimi zgrzytał. Nastawiał się na walkę. Tylko że walka mogła być z góry przegrana - określona tym, że Edge przyznał, że mu powiedział, bo przyleciała do niego wiadomość. Z dwóch stron był na przegranej pozycji i to stroszyło go tylko bardziej. W absurdzie, bo przecież co takiego złego zrobił! Co zrobił komukolwiek z nich! Czym sobie zasłużył na takie traktowanie? Pomaganiem Edgowi? Przynajmniej staraniami. Sielankowymi spotkaniami z Elaine? Nie rozumiał, ale nie miał teraz zrozumieć. Nie było na to czasu ani emocjonalnej przestrzeni, a i ten wróżbita nie był skory do dalszych rozmów i wyjaśnień.
- ... był. To dobre słowo. Był. - Nieco się wycofał, nieco się rozluźnił. Bo nie chciał żadnej z tej dwójki robić kłopotów w tej durnej kalkulacji, jakiej nie miał czasu przewartościować odpowiednio szybko i sprawnie. Więc powstawała ta brzydka plama i ta brzydka rozmowa, której już się nie dało cofnąć.
Przez moment spoglądał na to pakowanie kart, wsłuchując się w tło pierwszych przymiarek do występów - już ktoś coś mówił ze sceny. Patrzył na Alexandra, bo to kolejne nieszczęście wpisane w życiorys było wręcz... chore. Mimo wszystko nie potrzebował pożegnań. Stanowczego odepchnięcia od tego miejsca i jednocześnie od siebie samego. Nie chciał samego siebie już kompromitować w tej sytuacji - wyciągnął złotą monetę i rzucił ją na stolik, na te zbierane karty, zanim obrócił się, żeby zniknąć w tłumie.