29.05.2024, 11:52 ✶
Słodkości Nory Figg
Uniosła lekko brwi, gdy dostrzegła, co zdobyła na loterii. To były przedmioty bardzo przydatne i ucieszyłaby się z nich, gdyby jednocześnie fakt, ile osób mogło teraz je dostać... nie wydał się jej odrobinę niepokojący. Ile problemów w związku z tym może mieć za jakiś czas Brygada?
Przez głowę Brenny od razu przebiegła myśl, że psia sierść na ubraniu nagle przestaje być problemem, zwłaszcza że trzy z ich psów miały włosy ciemne, i że będzie musiała rozdać wśród przyjaciół specyfiki Potterów przeciwko wypadaniu włosów. Tak na wszelki wypadek, żeby ich zdobycie nie było zbyt łatwe.
Nie oznaczało to, że nie zamierzała sama zabrać tych fiolek. Wszystkie umieściła bezpieczne w wewnętrznych kieszeniach, a trzewiki wrzuciła do plecaka. I skierowała się do strefy gastronomicznej.
Stoisko Nory wypatrzyła od razu, ale najwyraźniej Nora poszła posłuchać hogwarckiego chórku, który wchodził gdzieś tam na scenę. Z pewnych rozczarowaniem Bren odnotowała też, że w pobliżu nie ma ani Thomasa, ani Mabel, chociaż zaraz pomyślała… że może lepiej. Beltane nie było bezpieczne. Nie mogli być pewni, czy podczas Lammas też coś się nie wydarzy.
Heather i Cameron znikli jej chyba na dobre w tłumie, ale rozglądała się za nimi, rozważając, czy jeżeli wpadnie na nich znowu, powinna beztrosko spytać, czy Lupin kupił Rudej pierścionek, i czy ma poważne plany wobec jej córki, czy może nie ryzykować, że podczas sabatu dojdzie z jej powodu do jakiejś eskalacji. Pomachała Morpheusowi, siedzącemu przy stoliku, chociaż nie zawracała wujowi głowy. Miał i tak za dużo z nią do czynienia w domu, niech dzisiaj sobie odpocznie. Kupiła więc od pracownicy kilka ciastek, ot w ramach wspomagania biznesu przyjaciółki, a potem wrzuciła je do torby i zagarnęła jeszcze watę – nieświadoma tego, że ledwo jej spróbuje, jej włosy zmienią kolor.
Uniosła lekko brwi, gdy dostrzegła, co zdobyła na loterii. To były przedmioty bardzo przydatne i ucieszyłaby się z nich, gdyby jednocześnie fakt, ile osób mogło teraz je dostać... nie wydał się jej odrobinę niepokojący. Ile problemów w związku z tym może mieć za jakiś czas Brygada?
Przez głowę Brenny od razu przebiegła myśl, że psia sierść na ubraniu nagle przestaje być problemem, zwłaszcza że trzy z ich psów miały włosy ciemne, i że będzie musiała rozdać wśród przyjaciół specyfiki Potterów przeciwko wypadaniu włosów. Tak na wszelki wypadek, żeby ich zdobycie nie było zbyt łatwe.
Nie oznaczało to, że nie zamierzała sama zabrać tych fiolek. Wszystkie umieściła bezpieczne w wewnętrznych kieszeniach, a trzewiki wrzuciła do plecaka. I skierowała się do strefy gastronomicznej.
Stoisko Nory wypatrzyła od razu, ale najwyraźniej Nora poszła posłuchać hogwarckiego chórku, który wchodził gdzieś tam na scenę. Z pewnych rozczarowaniem Bren odnotowała też, że w pobliżu nie ma ani Thomasa, ani Mabel, chociaż zaraz pomyślała… że może lepiej. Beltane nie było bezpieczne. Nie mogli być pewni, czy podczas Lammas też coś się nie wydarzy.
Heather i Cameron znikli jej chyba na dobre w tłumie, ale rozglądała się za nimi, rozważając, czy jeżeli wpadnie na nich znowu, powinna beztrosko spytać, czy Lupin kupił Rudej pierścionek, i czy ma poważne plany wobec jej córki, czy może nie ryzykować, że podczas sabatu dojdzie z jej powodu do jakiejś eskalacji. Pomachała Morpheusowi, siedzącemu przy stoliku, chociaż nie zawracała wujowi głowy. Miał i tak za dużo z nią do czynienia w domu, niech dzisiaj sobie odpocznie. Kupiła więc od pracownicy kilka ciastek, ot w ramach wspomagania biznesu przyjaciółki, a potem wrzuciła je do torby i zagarnęła jeszcze watę – nieświadoma tego, że ledwo jej spróbuje, jej włosy zmienią kolor.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.