29.05.2024, 00:37 ✶
Coś w tym było, bo był w stanie się zgodzić, że jej gaworzenie katarynki było w stanie zachęcić do rozmowy i rozsupłać języki. Jeśli ktoś nie czuł się w ten sposób zachęcony i rozluźniony, to zalewany taką falą słów równie dobrze mógł zwyczajnie poczuć się w obowiązku, żeby powiedzieć cokolwiek. To też czasem bywało przydatne.
Katarynka grała i grała, a stojący w drzwiach mężczyzna miał niezmiennie tak samo głupią minę. Brenna pewnie trafnie myślała, że w głowie mielił przekleństwa, bo nie mógł rzucić jej prosto w twarz avadą, albo chociażby skleić jej ust, żeby się wreszcie zamknęła. Nie, jeśli chciał pozostać niezauważony.
Na słowa Atreusa uśmiechnął się tylko krzywo, jeszcze raz spoglądając na Brennę i kiedy tylko dwójka funkcjonariuszy zrobiła krok w stronę swojego pokoju, zamknął im drzwi przed nosem. Atreus puścił Brennę, kiedy zamknęły się za nimi drzwi ich własnego pokoju - z taką samą manierą, jak robił to zazwyczaj, a na którą chyba nie zwracał w tym momencie najmniejszej uwagi.
- Tak, to on - rzucił w odpowiedzi, kiwając do tego głową. - Nie wyglądał też chyba, jakby się czegoś domyślał. Zirytowany, ale nic się nie zmieniło, kiedy mnie też zobaczył... - odsunął się od drzwi, na moment jeszcze spoglądając w kierunku przysłoniętego firanką okienka. - Teraz nie. Dam znać i będziemy go obserwować. W sensie ktoś z biura - jak powiedział, tak zrobił, falami zgłaszając informację o poszukiwanym do odpowiednich osób.
Informacja zwrotna przyszła niemal natychmiastowo, wzywając obydwoje do stawienia się w Departamencie Przestrzegania Prawa, by złożyli dokładniejsze zeznania w tejże sprawie. Na ich miejsce została wysłana dwójka innych aurorów, a Brenna i Atreus mogli już na spokojnie zniknąć z motelu i wrócić do pracy.
Katarynka grała i grała, a stojący w drzwiach mężczyzna miał niezmiennie tak samo głupią minę. Brenna pewnie trafnie myślała, że w głowie mielił przekleństwa, bo nie mógł rzucić jej prosto w twarz avadą, albo chociażby skleić jej ust, żeby się wreszcie zamknęła. Nie, jeśli chciał pozostać niezauważony.
Na słowa Atreusa uśmiechnął się tylko krzywo, jeszcze raz spoglądając na Brennę i kiedy tylko dwójka funkcjonariuszy zrobiła krok w stronę swojego pokoju, zamknął im drzwi przed nosem. Atreus puścił Brennę, kiedy zamknęły się za nimi drzwi ich własnego pokoju - z taką samą manierą, jak robił to zazwyczaj, a na którą chyba nie zwracał w tym momencie najmniejszej uwagi.
- Tak, to on - rzucił w odpowiedzi, kiwając do tego głową. - Nie wyglądał też chyba, jakby się czegoś domyślał. Zirytowany, ale nic się nie zmieniło, kiedy mnie też zobaczył... - odsunął się od drzwi, na moment jeszcze spoglądając w kierunku przysłoniętego firanką okienka. - Teraz nie. Dam znać i będziemy go obserwować. W sensie ktoś z biura - jak powiedział, tak zrobił, falami zgłaszając informację o poszukiwanym do odpowiednich osób.
Informacja zwrotna przyszła niemal natychmiastowo, wzywając obydwoje do stawienia się w Departamencie Przestrzegania Prawa, by złożyli dokładniejsze zeznania w tejże sprawie. Na ich miejsce została wysłana dwójka innych aurorów, a Brenna i Atreus mogli już na spokojnie zniknąć z motelu i wrócić do pracy.
Koniec sesji