28.05.2024, 20:12 ✶
Westchnął ciężko na tyradę Jonathana, który go pouczał tak jak ojcu by się mówiło, jak dzieci ma robić. Obaj byli bezdzietni (a przynajmniej Anthony na pewno, bo co Selwyn wyprawiał we Francji, to nikt nie zamierzał go z tego rozliczać), ale co jak co Shafiq wiedział co to znaczy Dobre Przyjęcie.
– Pod tą prostą nazwą polowania, kryją się właśnie te aktywności, które wymieniasz. Polowanie to tylko pretekst. Tak na prawdę chodzi o ucztę, taniec, mały turniej rycerski i grupę kuglarzy, choć o dobrych cyrkowców w dzisiejszych czasach bardzo trudno. – łyżeczka stuknęła nieco nieelegancko o porcelanowy talerzyk, ale kolejne słowa musiały paść i choć w żaden sposób Anthony nie unosił się mówiąc to, znać było po tonie podwyższonym o pół herza, że jeden temat musiał wybitnie nadepnąć mu na odcisk. – I na pewno nie będzie żadnego smoka do zabicia, choćby iluzorycznego. Ani wiwerny! Zgodzę się co najwyżej na matikorę – rzucił pierwsze co mu przyszło na myśl, nieświadom zupełnie, że przypieczętował właśnie los całej zabawy.
– Młode wino... Nie wszyscy gustują w coraz młodszych rocznikach Morpheusie, nie chcę Was obrażać, jako jedyny specjalista od gron. Już wystarczy mi, że pół wesela Blacków musiałem tłumaczyć pannie Switchtone, dlaczego amerykańskie wina nigdy nie osiągną poziomu europejskich. Namawiała mnie na zakup winnicy w Chile, ale jak jej próbowałem nakreślić problemy natury astrokartograficznej, to się poddała. Chociaż tyle – wrócił do jedzenia swojej części tortu. Jak na część z głową Głodu, ciasto było nader syte.
– Pod tą prostą nazwą polowania, kryją się właśnie te aktywności, które wymieniasz. Polowanie to tylko pretekst. Tak na prawdę chodzi o ucztę, taniec, mały turniej rycerski i grupę kuglarzy, choć o dobrych cyrkowców w dzisiejszych czasach bardzo trudno. – łyżeczka stuknęła nieco nieelegancko o porcelanowy talerzyk, ale kolejne słowa musiały paść i choć w żaden sposób Anthony nie unosił się mówiąc to, znać było po tonie podwyższonym o pół herza, że jeden temat musiał wybitnie nadepnąć mu na odcisk. – I na pewno nie będzie żadnego smoka do zabicia, choćby iluzorycznego. Ani wiwerny! Zgodzę się co najwyżej na matikorę – rzucił pierwsze co mu przyszło na myśl, nieświadom zupełnie, że przypieczętował właśnie los całej zabawy.
– Młode wino... Nie wszyscy gustują w coraz młodszych rocznikach Morpheusie, nie chcę Was obrażać, jako jedyny specjalista od gron. Już wystarczy mi, że pół wesela Blacków musiałem tłumaczyć pannie Switchtone, dlaczego amerykańskie wina nigdy nie osiągną poziomu europejskich. Namawiała mnie na zakup winnicy w Chile, ale jak jej próbowałem nakreślić problemy natury astrokartograficznej, to się poddała. Chociaż tyle – wrócił do jedzenia swojej części tortu. Jak na część z głową Głodu, ciasto było nader syte.