26.05.2024, 01:04 ✶
Jestem na kocyku.
Moody nie puścił siostry, a nawet ścisnął ją mocniej, żeby mu się nie wymknęła - któż by się nie bał upadku na miękki koc leżący na trawie z wysokości dwudziestu centymetrów? Jego siostra mogła lubić spadanie, ale to nie znaczyło, że musiał ją w tej pasji wspierać. Wręcz przeciwnie - od tego też trochę byli starsi bracia, żeby te swoje młodsze siostry powkurzać.
- Lubię się w tej roli, piekł mnie Bertie? - Zapytał, ściągając kawałek ciasta palcem, a później go oblizał. Marnowanie jedzenia nie kojarzyło mu się dobrze, ale to przecież był jej dzień. Jeżeli chciała rzucać się ciastem, to niech rzuca się ciastem. Jeżeli chciała mieć broń w kształcie flamingów, to strugałby jej te flamingi nożem całą noc, żeby tylko chodziła uśmiechnięta. Na szczęście ich znajomi mieli nieco więcej pieniędzy i zdolności artystycznych. On sam... nie wiedział, skąd miałby wziąć na to wszystko kasę.
- Zanim się wypieprzyłem, to chciałem poudawać, że chcę cię użyć jako kija. - Czy powinien się do tego niecnego planu aż tak otwarcie przyznawać? Pewnie nie, ale już i tak było po ptakach (po flamingach?), bo się tego drugi raz nie podejmie, skoro za pierwszym razem się wywalił. Przyzwyczaił się do możliwości podniesienia jej w każdym momencie i zawiódł na tym niezwykle... Nie zaryzykuje drugi raz, zwłaszcza przez ilość lukru leżącą na trawie - rozbicie głowy solenizantki nie znajdowało się na liście fajnych rzeczy do zrobienia. - Tylko nie rozumiem, dlaczego trzeba je zabijać? - Na przyszły rok mogłyby po prostu srać tymi cukierkami, albo coś...
Moody nie puścił siostry, a nawet ścisnął ją mocniej, żeby mu się nie wymknęła - któż by się nie bał upadku na miękki koc leżący na trawie z wysokości dwudziestu centymetrów? Jego siostra mogła lubić spadanie, ale to nie znaczyło, że musiał ją w tej pasji wspierać. Wręcz przeciwnie - od tego też trochę byli starsi bracia, żeby te swoje młodsze siostry powkurzać.
- Lubię się w tej roli, piekł mnie Bertie? - Zapytał, ściągając kawałek ciasta palcem, a później go oblizał. Marnowanie jedzenia nie kojarzyło mu się dobrze, ale to przecież był jej dzień. Jeżeli chciała rzucać się ciastem, to niech rzuca się ciastem. Jeżeli chciała mieć broń w kształcie flamingów, to strugałby jej te flamingi nożem całą noc, żeby tylko chodziła uśmiechnięta. Na szczęście ich znajomi mieli nieco więcej pieniędzy i zdolności artystycznych. On sam... nie wiedział, skąd miałby wziąć na to wszystko kasę.
- Zanim się wypieprzyłem, to chciałem poudawać, że chcę cię użyć jako kija. - Czy powinien się do tego niecnego planu aż tak otwarcie przyznawać? Pewnie nie, ale już i tak było po ptakach (po flamingach?), bo się tego drugi raz nie podejmie, skoro za pierwszym razem się wywalił. Przyzwyczaił się do możliwości podniesienia jej w każdym momencie i zawiódł na tym niezwykle... Nie zaryzykuje drugi raz, zwłaszcza przez ilość lukru leżącą na trawie - rozbicie głowy solenizantki nie znajdowało się na liście fajnych rzeczy do zrobienia. - Tylko nie rozumiem, dlaczego trzeba je zabijać? - Na przyszły rok mogłyby po prostu srać tymi cukierkami, albo coś...
fear is the mind-killer.