Perfumy, intensywne i nieuchwytne połączenie esencji ziół i przypraw, dzikich traw i kwiatów, kory, substancji zwierzęcych i drzew, były napędem wszechświata. Od najdawniejszych czasów ludzie czerpali przyjemność ze wcierania pachnących substancji w skórę. Ponadczasowy i uniwersalny zapach stawał się potężną siłą w rytuałach, medycynie i mitach. Wonności we flakonach pomagały ludziom w modlitwie, leczeniu, miłości i wojnie, przygotowywaniu się na śmierć oraz tworzeniu. W końcu inspirować oznacza wdychać w języku włoskim. On teraz wdychał jej zapach, stawała się jego inspiracją, jego muzą na ten wieczór. Nie był artystą w sztukach, lecz jego dłonie zdawały się tworzyć ją podczas gestykulacji, jak szarpanie strunami.
— Błąd poznawczy. Za bardzo kojarzy się z czasami nastoletnimi, które należą raczej do tych żenujących historii z życia oraz rygorem szkolnym. Większość czarodziejów spędza tutaj jedyne wolne chwile poza zamkiem — wyjaśnił. Sam zakrywał wspomnienia tamtego czasu błyszczącym pyłem nowych wydarzeń, aby nie myśleć o tym, jak ktoś trzymał go w ramionach w tamtych murach. Udając, że nie pamięta melodii kroków. Niektóre rzeczy powinny zostać martwe, zakopane i właśnie tak żył Morpheus. Zakopywał wewnątrz siebie oczekiwania i nadzieje, aby ponownie nie zanurzyć się w swój najmroczniejszy czas w życiu. Nagle ta randka wydawała się mu najgorszym i najlepszym pomysłem, jaki miał kiedykolwiek.
On unikał Hogwartu i miasteczka obok niego, a teraz świetlistość Ginny miała pokryć gwiezdnym kurzem Pompeje wspomnień. Zastygłe figury, roześmiane, dużo młodsze niż było którekolwiek z nich, żywych. Skamieniałe drzewko rodzące persymony, jak chleb antycznego miasta, zamkniętego wybuchem wulkanu. Jej słodki oddech pustyni zdmuchnie żal spopielonych listów i wyznań. Wierzył w to dogłębnie.
— Ravenclaw. Dom naukowych snobów. Mój ojciec również uważał, że dołączę do Gryffindoru, ale jestem rodzinnym oportunistą. Gryffindor jest obok, o tutaj. — Wskazał jej drugą wieżę. Nawet w kwestii wzrostu był najniższy z Longbottomów, włączając w to sporą część dziewcząt. Nie miał jednak nic naprzeciw temu, że kobiety są od niego wyższe, nawet mu się to podobało; nosił też osobiste przekonanie, że ci, którzy mieli z tym problem, pokazywali w ten sposób swoje kompleksy na punkcie zbyt małych przyrodzeń.
— Jaka była twoja szkoła, pani Guinevere?
Ponownie wyciągnął w jej stronę ramię, aby skierować się ku centrum miejscowości.