Uśmiechnął się półgębkiem.
— Przynajmniej nie wygląda pan, jakby zszedł prosto z pola tak jak ja. Zdarzyło mi się zostać określonym cygańskim szarlatanem. — To, co bawiło Longbottoma najbardziej, to fakt, że gdyby postawili jego i jego współpracownika, Alexandra Mulcibera i zapytali, który z nich jest pochodzenia Romskiego, każdy bez zastanowienia wskazałby jego samego, o smagłej skórze, ciemnych oczach i nieco odmiennej urodzie. Ruletka genetyczna zrobiła w nim dziwny mikser, wyciągając bardzo dawne cechy, przez co był tym Longbottomem, który nie wyglądał jak Longbottom. Na szczęście społecznych uwarunkowań nie dało się tak łatwo wymazać, biedny Antoniusz coś o tym wiedział.
— Tak. Ciemnobrązowe. — Oczywiście mógłby opowiedzieć o tym, jak zmieniały swoją skalę od płynnego miodu gryczanego w bezpośrednim słońcu, po czerń nieba podczas nowiu, gdy trwał w półmroku, ale instynktownie podejrzewał, że spotkałoby się to raczej z wywróceniem oczami i zrezygnowanym westchnieniem, niż aprobatą medyka. Co prawda nie znał ich wielu bezpośrednio, ale uważał pracowników Munga za osoby twardo stąpające po ziemi, które nie znoszą nonsensu rozpieszczonej arystokracji.
Poprawił się nieco na poduszkach, aby ułatwić uzdrowicielowi zadanie z opatrunkiem, chociaż nieco obawiał się skrapiania medykamentu do spojówki.
Zimne dłonie go zaskoczyły, przyjemnie i od razu zapewnił Basiliusa, że to absolutnie nie jest kłopot.
— W tych temperaturach to dużo bardziej niż mile widziane. Poza tym wiem, jak to jest. Również mam zimne dłonie. — Jako że widział mniej niż więcej, sięgnął swoją ręką do nadgarstka Prewetta, tego samego, którym odginał jego głowę, aby wierzchem dłoni porównać ich temperatury. Ani jego skóra rąk, ani nadgarstek lekarza nie wydawały się inne w temperaturze, całkowicie neutralne wobec siebie, chociaż pewnie to młodszy mężczyzna mógł określić z większą precyzją, skoro jego dotyk należał do jednych z podstawowych narzędzi jego pracy.
Dotyk trwał tyko chwilkę, parząco zimny.
— Jak tak myślę teraz, to nigdy nie zdarzyło mi się tak obfite krwawienie, zwykle jest to tylko nos. Poza tym, o wszystkim opowiedziałem.
Zamrugał gwałtownie, gdy krople wpadły mu do oczu, aż nim wstrząsnęło do nieprzyjemnego uczucia. I rzeczywiście, oczy pacjenta zaczęły nabierać dziwnych, błękitnych tonów, chociaż on ich nie czuł. Wyglądał przez to zdecydowanie bardziej brytyjsko.