23.05.2024, 03:10 ✶
Wszystko rozgrywało się dość szybko. Peppy zaklęcia udały się znakomicie. Brygadzista wykrzyknął, gdy gałęzie, które go oplatały zamieniły się we wstęgi. Na czworakach rzucił się do przodu, byle dalej od atakującej go roślinności. Płonący konar przeobraził się w dymiący kamień a ten znowu ułamał się dramatycznie od drzewa i upadł na ziemię.
Korzenie owijały się coraz dokładniej wokół ciała Noaha Robertsa. Nie zadowoliły się zamordowaniem go, ale wpijały się w jego ciało coraz zachłanniej, przebijając nie tylko brzuch, ale też ręce, nogi, szyję i głowę. Charkot, który dobiegał z ust trupa zamilkł. Morpheus dostrzegł jak szybko postępowało unicestwienie. Ledwie parę chwil wcześniej ten człowiek jeszcze żył, teraz gwałtownie wysychał, jakby coś żarłocznie go pożerało. Gałąź, którą podpalił już nie istniała, ale dokładnie w miejscu, w którym wcześniej rosła, pojawiły się młodziutkie, malutkie gałązki a na nich pąki listków.
Gdzieś dalej, w głębi Ośrodka Windermere znowu ktoś krzyknął przeraźliwie. I mniej więcej w tym samym momencie Alexandrowi udało się wyczarować wodę, całe mnóstwo wody. Ta zagasiła resztki płomieni. W zetknięciu z tymi najgwałtowniej palącymi się skwierczała, wydzielając wrzącą parę wodną. Po Mildred Moody nie było żadnego śladu. W miejscu, w którym zniknęła, rosła bujna trawa i nic nie wskazywało na to, by w ostatnim czasie ktokolwiek po niej chodził.
Las szumiał i trochę jakby zgęstniał, blokując wejście i wyjście do lasu. Tryskająca z różdżek Alexandra i Ambrosii woda spadała na ziemię. Widzieli jak wsiąkała w nią, jak gleba trzęsła się pod naciskiem poruszających się korzeni. Przez parę sekund wydawało się, że natura nie zareaguje na wodę, a potem McKinnon poczuła jak ziemia na której stała zrobiła się miękka jak bagno. Jej nogi zaczęły się w nim zapadać.
Peppa usłyszała nagle coś dziwnego: jakby echo nadchodzącego tłumu, ale nikt nie nadchodził. To tylko gałęzie bzu ruszyły w jej stronę.
Jesteś taka śliczna – usłyszała tuż przy swoim uchu męski głos. – Dużo lepsza od całej reszty.
Morpheus też coś usłyszał. W jego przypadku jednak to nie było echo nadchodzącego tłumu, ale… płacz i coś jak echo szepczące męskim głosem: tak trzeba było.
@Peppa Potter @Morpheus Longbottom @Ambrosia McKinnon @Alexander Mulciber
Korzenie owijały się coraz dokładniej wokół ciała Noaha Robertsa. Nie zadowoliły się zamordowaniem go, ale wpijały się w jego ciało coraz zachłanniej, przebijając nie tylko brzuch, ale też ręce, nogi, szyję i głowę. Charkot, który dobiegał z ust trupa zamilkł. Morpheus dostrzegł jak szybko postępowało unicestwienie. Ledwie parę chwil wcześniej ten człowiek jeszcze żył, teraz gwałtownie wysychał, jakby coś żarłocznie go pożerało. Gałąź, którą podpalił już nie istniała, ale dokładnie w miejscu, w którym wcześniej rosła, pojawiły się młodziutkie, malutkie gałązki a na nich pąki listków.
Gdzieś dalej, w głębi Ośrodka Windermere znowu ktoś krzyknął przeraźliwie. I mniej więcej w tym samym momencie Alexandrowi udało się wyczarować wodę, całe mnóstwo wody. Ta zagasiła resztki płomieni. W zetknięciu z tymi najgwałtowniej palącymi się skwierczała, wydzielając wrzącą parę wodną. Po Mildred Moody nie było żadnego śladu. W miejscu, w którym zniknęła, rosła bujna trawa i nic nie wskazywało na to, by w ostatnim czasie ktokolwiek po niej chodził.
Las szumiał i trochę jakby zgęstniał, blokując wejście i wyjście do lasu. Tryskająca z różdżek Alexandra i Ambrosii woda spadała na ziemię. Widzieli jak wsiąkała w nią, jak gleba trzęsła się pod naciskiem poruszających się korzeni. Przez parę sekund wydawało się, że natura nie zareaguje na wodę, a potem McKinnon poczuła jak ziemia na której stała zrobiła się miękka jak bagno. Jej nogi zaczęły się w nim zapadać.
Peppa usłyszała nagle coś dziwnego: jakby echo nadchodzącego tłumu, ale nikt nie nadchodził. To tylko gałęzie bzu ruszyły w jej stronę.
Jesteś taka śliczna – usłyszała tuż przy swoim uchu męski głos. – Dużo lepsza od całej reszty.
Morpheus też coś usłyszał. W jego przypadku jednak to nie było echo nadchodzącego tłumu, ale… płacz i coś jak echo szepczące męskim głosem: tak trzeba było.
Czas na odpis do 27.05, godz. 21.00
@Peppa Potter @Morpheus Longbottom @Ambrosia McKinnon @Alexander Mulciber