• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu Podziemne Ścieżki v
1 2 Dalej »
[26 czerwca 1972] Robert & Laurent

[26 czerwca 1972] Robert & Laurent
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#6
22.05.2024, 17:29  ✶  

Niewinność potrafiła być bronią. Jeśli nie pasujesz odpowiednią aparycją do danego miejsca to musisz wyciągać inne karty, które masz w rękawie. Na przykład korzystać z tego, że wyglądasz jak aniołek i nie stanowisz wyraźnego zagrożenia. Z tego, że oczy prędzej gotowe są skupić się na wielkim jarczuku, czarnomagicznej bestii, która jest przy twojej nodze i tracić tobą zainteresowanie. Plus albo minus - wynik mógł być naprawdę różny i czasami więcej na tym się traciło niż zyskiwało. Jarczuk nie był z nim tutaj dziś do odwrócenia uwagi, bo nie było od czego. Odpowiedział mężczyźnie przed sobą uśmiechem, łagodnym i ciepłym. Właśnie - zostawianie tej istoty na zewnątrz nie było najmądrzejsze, bo to była prawda - nawet najlepiej wytresowana bestia pozostawała bestią. Wystarczyła nieuwaga, zły ruch po stronie zwykłego przechodnia, żeby dać jej jakiś sygnał do ataku. Ta osoba potem tego nie zrozumie, że to zawsze było jej hasło do tego, by skoczyć do gardła. Nie zdecydował się też Dumy zostawić w domu - dlaczego? Ano dlatego, że ta niewinna twarz niekojarząca się z Nokturnem mogła też przyciągnąć w niechciany sposób kłopoty. Wydawał się łatwym celem - i łatwym celem był. Chudy, bez refleksu, nie mogący bronić się fizycznie i całkiem kiepski w zaklęciach - taka była jego codzienność. Starał się więc wykorzystać te atuty, które mogły go bronić, skoro sam obronić się nie potrafił. Jeden z tych atutów był wynikiem bardzo długiej nauki i bardzo ciężkiej pracy. Ale to nie była przypowiastka na ten moment, bo przecież wcale nie zamierzał zdradzać się ze swoimi tajemnicami przed tym człowiekiem. Robert Mulciber. Laurent niewiele wiedział, czy jego rodzina robi z tym rodem interesy na Nokturnie, ale kasyna i kadzidła na pewno chodziły ze sobą dobrze w parze. I na pewno Mulciberom dobrze było, kiedy możliwość przeprania pieniędzy przechodziła przez ich rączki. Nie było to coś, co leżało w ramach przemyśleń platynowowłosego młodzieńca. Jemu bliżej było do myślenia o tym, że mógłby usiąść na kolanach Mulcibera i przekonać się o tym, czy ma szorstkie dłonie. Czy mocno zaciskały się na udach. Tymczasem pozostawał bezruch i przyglądanie się wzajemnym walorom.

- To prawda. Cieszę się, że ta znajomość zdołała przetrwać lata. Sklep wydaje się dobrze prosperować. Aż zachęca do pojawiania się częściej. - Czy ta pogadanka była konieczna? Jasne, że nie. Laurent teraz zaczął badać grunt. Nie widział tego człowieka całkiem sporo czasu, ale chyba ten czas się dla nich obu jednocześnie zatrzymał. I zarazem nie zatrzymał się wcale. W końcu bardzo dużo rzeczy zdążyło się podziać. Bardzo wiele zdążyło się zmienić. Zgadzał się z tym, że nie wyglądał jak człowiek szukający znajomości na Nokturnie. Za to Robert wyglądał na osobę, która ludzi z Nokturnu trzymała pod butem. Dawał dokładnie to wrażenie - żartowanie i podłapywanie żartu tylko by je rozpraszało. Zbliżało wtedy do człowieka. Miało to swoje własne plusy, możliwości zyskania czegoś innego niż ten suchy kontakt wypracowujący szacunek. Każdemu służyło coś innego. Laurent bardzo wychodził do ludzi i się przed nimi otwierał. A przynajmniej to wrażenie sprawiał.

- Jestem otwarty na nowe propozycje. Poprzednie działały dobrze, więc mniemam że to kwestia podobnej bazy... - Albo nawet tej samej. A skład dookoła mógł się już zmieniać. Włącznie z zapachami. W każdym razie był świadom, że to zazwyczaj kwestia odpowiedniej bazy. - Chyba że ma pan coś w ogóle nowego do zaproponowania. - Byle tak samo wyłączało. Byle mógł zasnąć i nie płakać, że spać nie chce. Kiedy ktoś chce cię zamordować we śnie to jakoś... gorzej się zasypiało. Z zainteresowaniem posłuchał następnych słów. - Więc to nie jest klasyczny produkt ani przypadłość... - Bardziej pozwolił sobie na komentarz na głos, umknięcie myśli, niż faktycznie zwracał się do mężczyzny. Bo z jego strony to było badanie, dlatego też zaznaczył, że to może być całkiem nietypowe. - Żeby nie marnować pana czasu zrobię najpierw odpowiednie rozeznanie u egzorcystów. - Bo nie był specjalistą, a i sam Robert najwyraźniej nie tworzył podobnych zamówień. Liczył na to, że jednak nie jest to takie... enigmatyczne zamówienie. Nieco go to sfrustrowało wewnętrznie, bo miał naprawdę ochotę odciąć się od tematu. Szczególnie kiedy teraz były te widma... - Jestem selkie. To bardzo pierwotne, tkwiące w naturze. Nie stanowi żadnego wyniku odurzenia narkotycznego. - Zapewnił mężczyznę. Tutaj już nie musiał się z nikim konsultować, choć nie miał pojęcia, czy inne selkie odczuwały coś podobnego. Żadnej nie znał. - Środki nasenne i uspakajające potrafią działać różnie. Czasami wręcz uwypuklają ten efekt. Czasami rzeczywiście go gaszą. Przyznam, że jest to uzależnione od stanu emocjonalnego. Nostalgia. Smutek. Samotność. Takie emocje potrafią ten efekt uwypuklić. - To zapewne będzie kwestia prób i błędów... a może w ogóle nie będą mogli mówić o czymś takim? Laurent gotów był spróbować. Ostatnio przez taki zew prawie stracił swoje życie.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (2881), Robert Mulciber (2778)




Wiadomości w tym wątku
[26 czerwca 1972] Robert & Laurent - przez Robert Mulciber - 14.05.2024, 19:18
RE: [26 czerwca 1972] Robert & Laurent - przez Laurent Prewett - 15.05.2024, 19:48
RE: [26 czerwca 1972] Robert & Laurent - przez Robert Mulciber - 19.05.2024, 12:07
RE: [26 czerwca 1972] Robert & Laurent - przez Laurent Prewett - 20.05.2024, 13:41
RE: [26 czerwca 1972] Robert & Laurent - przez Robert Mulciber - 21.05.2024, 14:51
RE: [26 czerwca 1972] Robert & Laurent - przez Laurent Prewett - 22.05.2024, 17:29
RE: [26 czerwca 1972] Robert & Laurent - przez Robert Mulciber - 25.05.2024, 16:20
RE: [26 czerwca 1972] Robert & Laurent - przez Laurent Prewett - 27.05.2024, 10:55
RE: [26 czerwca 1972] Robert & Laurent - przez Robert Mulciber - 30.05.2024, 17:05
RE: [26 czerwca 1972] Robert & Laurent - przez Laurent Prewett - 31.05.2024, 17:42

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa