Norka po prostu czuła, że on zasługuje na coś lepszego niż życie u jej boku. Nie chciała ograniczać tego cudownego kota, który miał przed sobą cały świat. Mógł osiągnąć wszystko, czego tylko zapragnął, ona by go jedynie ograniczała, niczym kula u nogi, do tego z dzieckiem... To nie był dobry pomysł, szczególnie, że naprawdę zależało jej na tym, żeby dostał od życia wszystko co najlepsze, bo był taki cudowny, idealny, nie mogło być inaczej.
Wszystko mówiło jej o tym, że nie powinien się z nią związać. Fakt, jego usta były przesłodkie, potrafił całować, jak nikt inny - wiele by dała, żeby to właśnie z nią splótł swoje życie, ale czuła gdzieś pod skórą, że nie powinna mu pozwolić na popełnienie takiego błędu. Nie mógł z nią być. Lepiej by się stało, gdyby puściła go wolno, mimo, że pewnie mocno by to przeżyła. Musiała jednak mu to zasugerować. Tyle, że Leo wcale nie wydawał się być przekonany, co do jej pomysłu. Może faktycznie mu na niej zależało, może dzisiaj otworzyli oczy podczas tego krótkiego wypadku za klubokawiarnie? Może właśnie tego potrzebowali. Nie miała pojęcia dlaczego to się wydarzyło, znaczy wiedziała, czuła, że Leo jest najwspanialszą istotą, jaka kroczyła po ziemi. Nikt nie mógł mu dorównać.
- Chodzi o to słońce, że wszystko mi się w tobie podoba. Lepiej by się stało, jakbyś znalazł kogoś podobnego do ciebie, takiego niesamowitego. Ja nie jestem idealną kandydatką, ale spróbujemy! Nie obiecuję, że coś z tego wyjdzie, bo ciężko będzie mi ci dorównać w tej twojej wspaniałości, ale mogę spróbować. Nie musisz się zmieniać, bo jesteś idealny. - Chwycił ją za ręce. Ta bliskość powodowała, że zdrowy rozsądek uciekał. Nie mogła jednak być taka samolubna, bo w końcu chodziło o niego - najwspanialszą istotę, jaka pojawiła się w jej życiu.
Zachęciła go do powrotu do klubokawiarni, bo czuła, że nie ma sensu dłużej tutaj dyskutować nad tym wszystkim, lepiej przegadać to na spokojnie, kiedy nieco ochłoną.