- Mogliby zburzyć tę chatę, to nie byłoby powodów do dyskusji i łażenia tam. - Najłatwiejszy sposób zdaniem Heather na pozbycie się problemu - całkowita destrukcja. Po co dopisywać opowieści, które miały odstraszać od tego miejsca, a jej zdaniem tylko i wyłącznie zachęcały do wizyty tam. Nie oszukujmy się, każdy ciekawski gówniarz ma chęć tam zajrzeć, może nie było to bardzo niebezpieczne, ale przynosiło też głupie pomysły, jak chociażby dowcipy dla tych mniej ogarniętych uczniów. Te z kolei mogły się skończyć naprawdę różnie.
- Nie zgadzam się, po co uczyć się tych dat, opowieści może bywały ciekawe, ale całokształt, naprawdę nudny. - Wood zresztą nie znosiła się uczyć teorii, uwielbiała działać i nabierać praktycznych umiejętności, ciężko jej było wysiedzieć na tyłku i słuchać, taki już miała charakter - niestety.
- Byłam w środku. - Odpowiedziała jeszcze chłopakowi. - Trudno by było, żebym nie była, skoro spędziłam tutaj siedem lat, prędzej, czy później każdy tam trafi, nic ciekawego tam nie ma, trochę kurzu i starych mebli. - Dodała jeszcze, gdyby go ciekawiło, co faktycznie można tam zastać.
- Nie lata tak cały czas, ale to jest jeden z jego popisowych numerów, to wykręcanie głowy. Naprawdę śmiesznie wygląda. - Cóż, nie było to pewnie przyjemne doświadczenie za życia dostać tyle ciosów, ale po co przejmować się tym po śmierci? Skoro już nie bolało.
- Wiesz, już nie żyją, nie umrą drugi raz Brenn, może dla nich ten temat jest ciekawy, mogą opowiadać ciągle o tym jak odeszli z tego świata, chociaż ja, nie chciałabym być duchem, takie krążenie po świecie bez celu nie wydaje się być atrakcyjne. - Wolałaby umrzeć na zawsze, jeśli już miałaby ją spotkać śmierć, takie życie, w sumie to nawet nie do końca życie w zawieszeniu do niej nie przemawiało.
- Wstyd się przyznać, ale nie do końca wiem, o co chodzi z Irytkiem, pewnie Brenna zna odpowiedź na to pytanie. - Nie miała zamiaru udawać, że wie wszystko, bo zdecydowanie tak nie było.
- Dla mnie piwo kremowe, ale z alkoholem. - Ona również złożyła zamówienie uśmiechając się przy tym od ucha do ucha do madame Rosmerty.