• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Lake District [08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus

[08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#25
13.05.2024, 20:45  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.05.2024, 20:59 przez Laurent Prewett.)  

To niedobrze, Panie Black. Niedobrze, że z czerni, pustki i otchłani, która odpychała wszystko, co kolorowe i wyżerała wszystko, co tylko mogła, przerzucił się pan właśnie na błękit.

Kolor smutku.

Zgadzało się wszystko. Smutne było jego nazwisko, obarczone latami historii i smutna była jego dusza, którą wypaliły wszystkie zebrane doświadczenia. Smutne były te czarne oczy, które często spoglądały na świat łagodnie, z przejęciem i zarazem zrozumieniem. Smutna była nawet kawa, którą każdego poranka pił z równie czarnej filiżanki, bo pił ją przy kimś, kogo nawet kochał częścią swego serca (Laurent był tego pewien), a jednak nie czuł się szczęśliwy. Smutna była przeklęta krew płynąca w jego żyłach i samotna noc, w której odnajdywał schronienie, w schronieniu zaś - pustkę i zimno. W końcu smutna była nawet Lukrecja, do której miał słabość.

Każdy z tych malowanych smutków nosił kolor czerni, ale ubierał się w niebieski. Ten kolor nie był nowy w życiu Perseusa, był jedynie niedostrzegalny. Naturalny jak koszula, na którą już nie zwracasz uwagi, bo stanowi tak klasyczny wzór codzienności, że myślisz tylko o tym, czym ją nakryjesz i ozdobisz.

Tak liczył i badał te smutki mimo tego, jak słabo znał Perseusa i jak wiele pozostawało do odkrycia. Gdzie miał jakąkolwiek radość? Czy w ogóle jeszcze wiedział, co słowo 'radość' znaczyła? Był permanentnie niebieski - ten człowiek, który w nazwisku nosił słowo "Czerń". Tak myślał, że przecież to pasowało, bo czerń była równie smutna, a może i bardziej. Czy nie była barwą, kiedy uczucia już zanikały i nie zostawało nic prócz ludzkiej dewastacji? Różnili się od siebie, bo Laurent nie brał tego ciężaru na swoje barki. Przebierał w tych czarno-niebieskich perłach, których dobrze nie rozumiał, a które nawlekał na złocisty włos Perseus jedna za drugą, ale nie pozwalał im wisieć ciężko na swoich barkach i ramionach. Nie dusiły go, nie owijały się wokół jego szyi. Traktował je z szacunkiem, ale nie budował z nich kaplicy. Przecież sam był na to zbyt próżny. Jedynym realnym ciężarem były te emocje, które tak fałszywie ściągały tę dwójkę z ich kursu i miotały potrzebą połączenia przy jednoczesnej potrzebie zachowania obecnej drogi.

Uśmiechnął się ciepło w odpowiedzi na samoświadomość swojej surowości. Taką delikatną, gotową na odsunięcie na bok, ale nie zamierzał naciskać. Czuł jego wzruszenie (lub poruszenie) i nie chciał go mocniej rozdrapywać. Może gdyby widział lepiej to dostrzegłby to, że to były łzy. Prawdziwe łzy szklące jego oczy. Owszem, nie zdawał sobie z tego sprawy, ale swoim trybem - próbował się wbić w sprawy innego człowieka, który być może tego nie potrzebował. Wolał, żeby Perseus tego właśnie nie potrzebował. Żeby był szczęśliwy, co najwyżej miał drobniejsze kłopoty z ułożeniem sobie głowy.

Przetarł dłonie w serwetkę, ważąc i dbając o każdy najmniejszy gest. Jego uśmiech, niemal niewinny, kiedy umknął oczyma przed wzrokiem Perseusa, był jak wstęp do czegoś pięknego. Przynajmniej chciał, żeby było piękne. Żeby ten niebiański ptak z jego serca mógł wzbijać się ku niebu i pokazywać ludziom inny świat, lepszy, wspanialszy. Żeby poruszał trzepotem skrzydeł i trelem śpiewu. Słowiczym głosem.

- Mam nadzieję, że cię nie zawiodę... - Czy się wstydził? Ależ oczywiście. Nienawidził wypadać niedoskonale przed ludźmi w niektórych aspektach, a teraz miał przedstawić komuś swój francuski, którego nawet nie znał. Ale nauczył się tej jednej opery dla człowieka, jedynego, dla którego jego serce ongiś prawdziwie zatrzepotało. Teraz to serce szukało więcej zniszczenia w rękach osób takich jak Crow. Przesunął różdżką w powietrzu, żeby zabezpieczyć ten teren, by jego głos czasem nie dostał się do uszu mugoli i nie narobił szkód. Po dwóch przypadkowych utopieniach ludzi był aż nadmiernie świadom, że jego głos potrafił być więcej niż niebezpieczny.

Podniósł się i zaśpiewał. Wyciągnął rękę, jakby chciał po coś sięgnąć, ale zaraz przyłożył ją do swojej klatki piersiowej. Wiatr poruszył jego włosami, pasma materiału jego koszuli wydłużyły się w przejrzyste, zwiewne pasma i uniosły wraz z nim. Kilka anielskich piór oderwało się od tego materiału i zawirowało w powietrzu. Wiatr, który nie był jednak wyczuwalny fizycznie, ale pozostawał widoczny. Drzewa zadrżały i zmieniły swoją barwę z zieleni i brązów łodyg na błękit i diamentowy szyk odbijający promienie słońca, które wyjrzało zza chmur, a potem przelały się przez siebie i rozpłynęły w morski lazur, który falą wpłynął na ich dwójkę, zanurzając nogi po kostki. Fala cofnęła się, skrząc drobinkami diamentów i lazuru, pozostawiając ich na zielonej trawie pełnej stokrotek, z której wyrastać zaczęły krzewy róży zrzucającej swoje płatki i sypiące je na wodę zatrzymaną teraz kilka kroków od nich. Dom zniknął. Zostawał ten stolik, na który teraz wspinał się bluszcz, a wielkie, gęste drzewa na nowo powstałe rzuciły swój cień na sylwetkę Perseusa. Laurent skierował oczy na swojego słuchacza, zrobił dwa kroki w tył - wyglądało jakby stąpał po powierzchni wody, która drgającymi słojami reagowała na dotyk jego stóp. Świat za plecami Laurenta zapomniał, czym jest granica między niebem a ziemią. Krystaliczna tafla wody zlewała się w jedno z nieboskłonem. Białe jak śnieg gołębie zerwały się do lotu z różanych drzew i wzleciały do białych obłoków...

Piosenka się skończyła.

Świat znów był tak samo zielono-brązowy. Tak samo brudny. Pozostawił Laurenta rozpromienionego i zarumienionego, patrzącego na Perseusa z wyczekiwaniem i ciekawością.


Rzut Z 1d100 - 66
Sukces!


○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (9091), Norvel Twonk (235), Perseus Black (7562)




Wiadomości w tym wątku
[08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus - przez Perseus Black - 14.04.2024, 21:23
RE: [08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus - przez Laurent Prewett - 15.04.2024, 17:33
RE: [08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus - przez Perseus Black - 16.04.2024, 13:33
RE: [08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus - przez Laurent Prewett - 16.04.2024, 16:12
RE: [08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus - przez Perseus Black - 16.04.2024, 18:52
RE: [08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus - przez Norvel Twonk - 16.04.2024, 23:23
RE: [08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus - przez Laurent Prewett - 17.04.2024, 15:14
RE: [08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus - przez Perseus Black - 19.04.2024, 14:22
RE: [08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus - przez Laurent Prewett - 19.04.2024, 18:44
RE: [08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus - przez Perseus Black - 19.04.2024, 22:41
RE: [08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus - przez Laurent Prewett - 20.04.2024, 13:22
RE: [08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus - przez Perseus Black - 20.04.2024, 16:13
RE: [08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus - przez Laurent Prewett - 20.04.2024, 17:45
RE: [08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus - przez Perseus Black - 20.04.2024, 20:30
RE: [08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus - przez Laurent Prewett - 20.04.2024, 21:10
RE: [08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus - przez Perseus Black - 21.04.2024, 09:49
RE: [08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus - przez Laurent Prewett - 21.04.2024, 12:19
RE: [08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus - przez Perseus Black - 21.04.2024, 23:57
RE: [08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus - przez Laurent Prewett - 22.04.2024, 10:23
RE: [08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus - przez Perseus Black - 24.04.2024, 20:36
RE: [08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus - przez Laurent Prewett - 25.04.2024, 16:40
RE: [08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus - przez Perseus Black - 25.04.2024, 18:35
RE: [08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus - przez Laurent Prewett - 26.04.2024, 16:11
RE: [08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus - przez Perseus Black - 13.05.2024, 12:09
RE: [08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus - przez Laurent Prewett - 13.05.2024, 20:45
RE: [08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus - przez Perseus Black - 09.06.2024, 02:13
RE: [08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus - przez Laurent Prewett - 11.06.2024, 12:05
RE: [08.08.72] Szaleństwo Windermere. Za dużo miłości | Laurent x Perseus - przez Perseus Black - 09.09.2024, 14:13

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa