07.05.2024, 16:18 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.05.2024, 16:20 przez Isaac Bagshot.)
- Czaszka i czarna magia? Anomalie teleportacyjne? Czy to ma jakiś związek z tym artykułem z Proroka Codziennego?- Spojrzał z nad mapy na Sebastiana. Sam był ofiarą nieplanowanej, nagłej teleportacji. Trafił wtedy jednak pod prysznic do Geraldine, a nie w szpony czarnoksiężnika chcącego wyssać z niego energię. To wszystko brzmiało naprawdę poważnie, a i mowa ciała duchownego sugerowala, że był przejęty. Owen wpadł w niezłe gówno i Isaac miał nadzieję, że nic mu się nie stało. Brenna na pewno sobie poradzi. Była dzielnyn i walecznym Ziemniaczkiem. Bagshot chciał jedna wyruszyć już teraz, żeby mieć pewność, że cała trójka, włącznie z Patrickiem, była cała i zdrowa. Zwrócił się do swoich kompanów:
- Sebastian, czyli masz pojęcie, co może nas tam czekać, tak? Perciu, na pewno jesteś w stanie teraz iść?- Isaac pstryknął palcami i tuż obok jego glowy pojawił się notatnik oraz samopiszące pióro.- Powinniśmy zostawić krótką wiadomość z informacją gdzie wyruszyliśmy, gdyby ktoś próbował nas znaleźć.- Nie chciał dokładać innym więcej pracy, ani sprawić wrażenia, że i oni nagle zniknęli bez słowa. Trzeba było skupić się na odnalezieniu zaginionych, a im więcej osób weźmie w tym udział, tym lepiej. Jego instynkt badacza chciał dowiedzieć się jak najwięcej o całej sprawie, jednak serce podpowiadało, że najważniejsi są ludzie. Dlatego właśnie postanowił wyruszyć. Nie lubił czarnej magii i brzydził się jej. Na co komu dziedzina magii, która siała zniszczenie i nie wnosiła do życia niczego dobrego? Gdyby nie zaginieni, pewnie nazwałby to przygodą i cieszyłby się z niej. Uśmiechnie się jednak dopiero wtedy, kiedy wszyscy będą cali i zdrowi.
Jeśli jego kompani byli gotowi do drogi, to on również!
- Sebastian, czyli masz pojęcie, co może nas tam czekać, tak? Perciu, na pewno jesteś w stanie teraz iść?- Isaac pstryknął palcami i tuż obok jego glowy pojawił się notatnik oraz samopiszące pióro.- Powinniśmy zostawić krótką wiadomość z informacją gdzie wyruszyliśmy, gdyby ktoś próbował nas znaleźć.- Nie chciał dokładać innym więcej pracy, ani sprawić wrażenia, że i oni nagle zniknęli bez słowa. Trzeba było skupić się na odnalezieniu zaginionych, a im więcej osób weźmie w tym udział, tym lepiej. Jego instynkt badacza chciał dowiedzieć się jak najwięcej o całej sprawie, jednak serce podpowiadało, że najważniejsi są ludzie. Dlatego właśnie postanowił wyruszyć. Nie lubił czarnej magii i brzydził się jej. Na co komu dziedzina magii, która siała zniszczenie i nie wnosiła do życia niczego dobrego? Gdyby nie zaginieni, pewnie nazwałby to przygodą i cieszyłby się z niej. Uśmiechnie się jednak dopiero wtedy, kiedy wszyscy będą cali i zdrowi.
Jeśli jego kompani byli gotowi do drogi, to on również!