06.05.2024, 21:49 ✶
Isaac otworzył oczy i spojrzał na leżącego na sianie Samuela. Kręciło mu się w głowie, więc również postanowił się położyć. Tuż obok niego, na tym samym sianie.
-Hm, świergotniki to faktycznie całkiem ładne ptaszki. Uznam to za komplement. - Ułożył się bokiem do rozmówcy, podpierając głowę na ręku i obserwując jak ten raczył się orzechówką. Słuchał przykrych słów, które wyrzucał z siebie Sam.
- Masz o sobie bardzo niskie mniemanie. To niedobrze. Kobieta która Cię pokocha, będzie zadowolona z życia w tej stodole. Miłość tak działa, panie Samuelu. Jeśli kogoś kochasz, to nieważna jest krew, status ani ilość galeonów w banku Gringotta. A do zaoferowania masz bardzo dużo - swoje zaangażowanie oraz pozytywne uczucia.- Mówił.- A przynajmniej mam nadzieję, że tak to właśnie działa. - Wyciągnął rękę i poklepał Sama po klatce piersiowej, jakby chciał dodać mu otuchy. Miał nadzieję, że miłość właśnie tak działała. To musiało być bardzo ciekawe - zakochać się.
- Przejażdżka na niedźwiedziu? Czyli jednak plotki o krwiożerczym potworze są prawdziwe? - Tego krwiożerczego oczywiście sam sobie wymyślił.- W końcu odlecę, ale nie zamienię się w świergotnika. Jestem beznadziejny z transmutacji.- Mruknął obserwując twarz Samuela. Ciekawy człowiek. Szkoda tylko, że taki nieszczęśliwy i niedoceniony. Isaac chciałby, żeby każdy na świecie mógł odnaleźć swoje miejsce i swoją osobę, z którą będzie szczęśliwy. Świat byłby wtedy o wiele przyjemniejszym miejscem, prawda?
-Hm, świergotniki to faktycznie całkiem ładne ptaszki. Uznam to za komplement. - Ułożył się bokiem do rozmówcy, podpierając głowę na ręku i obserwując jak ten raczył się orzechówką. Słuchał przykrych słów, które wyrzucał z siebie Sam.
- Masz o sobie bardzo niskie mniemanie. To niedobrze. Kobieta która Cię pokocha, będzie zadowolona z życia w tej stodole. Miłość tak działa, panie Samuelu. Jeśli kogoś kochasz, to nieważna jest krew, status ani ilość galeonów w banku Gringotta. A do zaoferowania masz bardzo dużo - swoje zaangażowanie oraz pozytywne uczucia.- Mówił.- A przynajmniej mam nadzieję, że tak to właśnie działa. - Wyciągnął rękę i poklepał Sama po klatce piersiowej, jakby chciał dodać mu otuchy. Miał nadzieję, że miłość właśnie tak działała. To musiało być bardzo ciekawe - zakochać się.
- Przejażdżka na niedźwiedziu? Czyli jednak plotki o krwiożerczym potworze są prawdziwe? - Tego krwiożerczego oczywiście sam sobie wymyślił.- W końcu odlecę, ale nie zamienię się w świergotnika. Jestem beznadziejny z transmutacji.- Mruknął obserwując twarz Samuela. Ciekawy człowiek. Szkoda tylko, że taki nieszczęśliwy i niedoceniony. Isaac chciałby, żeby każdy na świecie mógł odnaleźć swoje miejsce i swoją osobę, z którą będzie szczęśliwy. Świat byłby wtedy o wiele przyjemniejszym miejscem, prawda?