W całym tym szoku i przez tę adrenalinę, pędzącą przez żyły, Nikolai zapomniał o jednej ważnej rzeczy - że ta adrenalina buzowała nie tylko w jego żyłach i z pewnością powinien odczekać chwilę, nim uwolni Samuela, który jeszcze przed chwilą sam był niedźwiedziem i to bardzo wkurzony niedźwiedziem. A skoro był bardzo wkurzonym niedźwiedziem, to po kolejnej przemianie był bardzo wkurzonym człowiekiem i lepszym pomysłem byłoby tak chwilę go potrzymać w linach, żeby się wił na ziemi, aż wytarza z siebie całą złość i rozwiązać go, kiedy obaj już ochłoną.
Ale co się stało, to się nie odstanie...
I przez to właśnie Nikolai padł z krótkim krzykiem na plecy na ziemię, z zaciśniętymi pięściami Sama na swoim kołnierzu i jego wykrzywioną w gniewie twarzą przy swojej.
Brew mu drgnęła, żeby zazgrzytały.
-Nie nazywaj mnie "idiotą", Idioto! - Wrzasnął równie głośno, co Sam -I tylko dlatego postanowiłeś się na mnie rzucić?! Najlepszy plan! "W lesie są Upiory, mogą go zabić, więc pogryzę mu kark, to go MOŻE NIE ZABIJE!" - jak na wkurzonego nastolatka przystało, zaczął Samuela przedrzeźniać, choć znajdował się w dość niekorzystnej pozycji.
Jeśli oberwie w nos, odda.
-Poza tym, ty też latałeś po lesie! I co? Ciebie upiory by nie zaczepiały?! Boją się ciebie, czy co?! I złaz ze mnie! Ciężki jesteś! - Nikolai zaczął się wierzgać, próbując zrzucić z siebie drugiego animaga.