Faktycznie. Przybywając na wskazane miejsce, nie było oczekujących ich aurorów. A przecież to oni wezwali wsparcie. Być może przenieśli się o paręnaście kroków gdzie indziej, badając coś, co mogło wzbudzić ich zainteresowanie. Ale, czy nie powinni wtedy i tak na nich poczekać?
Bulstrode odezwał się, jakby nie za bardzo uradowany tym faktem. Do jego słowa dodał swoje kilka Lestrange. Nicholas z kolei nadal milczał. Skupiając się na ich rozmowie jak i otoczeniu. Choć on nic nie dostrzegł, towarzysze dostrzegli więcej.
Travers podążył wzrokiem za kierunkiem wskazanym przez Rodolphusa, gdzie znajdował się w innym ułożeniu drzewa? Podchodząc bliżej, Nicholas przyjrzał się ich ułożeniu i stanie, w jakim się znajdowały. Zaklęcia. Skinieniem głowy potwierdził słowa współpracownika Departamentu Tajemnic.
Przedstawił swoje przypuszczenia. Równie dobrze ktoś mógł specjalnie je tak ustawić, chcąc podpalić i stworzyć żywą ognistą ścianę. Nicholas przyjrzał się dokładniej, jaki gatunek drzew ściągnięto, gdyż nie każdy nadawał się na dobrą rozpałkę. Lecz, czy to było w tej chwili istotne?
Przeniósł spojrzenie w kierunku Atreusa, jakby ciekaw temu, co on ze swojej strony zobaczył. Co znalazł. Co sam może sądzić o tej sytuacji z punktu aurorskiego widzenia.