Przez moment Peppa nie wiedziała, gdzie się udać. Mogła robić z siebie bohaterkę podążając za Brenną do katedry, albo dalej krążyć po okolicy, oglądać wystawy i od czasu do czasu podpytać kogoś o Bagshota. Wybrała drugą opcję, jako że wydawała się jej bardziej interesująca. Pomimo towarzystwa przedstawiciela rodziny Weasley.
— Skoro moja charyzma nie będzie teraz potrzebna, użyję jej do szukania informacji z Penny — oznajmiła Brennie i poszła z dziewczyną kontynuować obchodzenie placu.
Być może z nią będzie luźniej. Przy pozostałej dwójce Peppa czuła się nieco spięta. Wydawali się, że dobrze wiedzą, co robić. Jej improwizacje mogły się szybko posypać, a nie chciała się ośmieszyć.
— Powiedz mi, czym się zajmujesz na co dzień, Penny? — Spytała towarzyszkę. O wiele chętniej porozmawiałaby jednak z czarownicą w podobnym wieku, niż przypadkowym mugolem o przypadkowym Bagshocie. Ale wypadałoby zrobić i to, to też od czasu do czasu pozwalała Penny zaczepić przechodnia, samej pokazując zdjęcie poszukiwanego. Trzeba było się też ładnie uśmiechnąć i od razu każdy mówił wszystko, co wiedział w tym temacie — czyli na ogół nic. Czasem ktoś kojarzył mężczyznę, ale tylko z widzenia. Przewinął się gdzieś na ulicy i tyle.