25.04.2024, 21:25 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.04.2024, 13:33 przez Brenna Longbottom.)
Czarna śmierć ominęła więc te okolicę i interesowało to Bagshota. Brenna trochę za mało znała się na historii, aby w tej chwili pojąć pełnię wagi tej informacji – to mogła ogarnąć dopiero potem, zbierając też kilka innych okruchów.
– Bez obaw, nikogo nie proszę, żeby wchodził ze mną do środka – powiedziała Brenna krótko na słowa obu dziewczyn. Po pierwsze, nie planowała się tam do środka pakować teraz, już, natychmiast, bez rozejrzenia, a sprawdzić, jakie są szanse na włamanie, być może do dokonania w nocy, po drugie... to nie tylko nie próbowała ich zmuszać do współpracy, ale nawet im sugerowała, że tu dzieją się dziwne rzeczy i zostając na kempingu mogą się narazić. Wolała nie zabierać że sobą przypadkowych cywili do krypt, lasu i tak dalej. A jej praca polegała na robieniu właśnie takich rzeczy: Bagshot znikł, Bagshot włamał się do krypty (drobne kłamstwo Peppy sprawiło, że Brenna może nie przesądziła, że to był na sto procent on, ale przyjmowała jako najbardziej prawdopodobne), trzeba pokręcić się wokół krypty, bo to był najbardziej oczywisty trop obok lasu. Wybór ostatecznie należał jednak do nich i skoro Ministerstwo dopuszczało udział cywilów, i były świadome ryzyka, ona nie zamierzała w to w żaden sposób ingerować.
– Nie martw się, najpierw chcę się rozejrzeć, znaleźć ją i sprawdzić, czy da się do niej dostać i jak bardzo będzie to problematyczne – dodała jeszcze, te słowa wypowiadając trochę do Peppy, że stanie na czatach staniem na czatach, ale najpierw muszą sprawdzić, czy przy wejściu nie modli się szwadron wiernych, trochę Basiliusa, chyba bardzo zrezygnowanego. Chociaż nie mogła powstrzymać uśmiechu, który cisnął się jej na usta, głównie dlatego, jak łatwo oświadczył, że idzie z nią. Krew Prewettów, jak nic: oni po prostu lubili ryzyko, chociaż on się wypierał. – Nie wiem na razie nawet, gdzie dokładnie ta krypta jest.
Może w katedrze, która wznosiła się w pobliżu? A może jednak w jakimś innym miejscu? Czy w pobliżu Carlise nie było na przykład jakiegoś cmentarza? Jeśli wejście było w samej katedrze, gdzieś w głównej sali, za dnia za żadne skarby się tam nie dostaną i należałoby wrócić w nocy, a najlepiej wcześniej jeszcze wspomnieć komuś z Brygady co, jak i dlaczego. Skoro wedle słów Peppy Bagshota przyłapano, wejście tam mogło nie być takie proste.
– W takim razie ja kupię jakiś przewodnik, bo pewnie piszą w nich więcej o biskupie i … domniemanej wiedźmie, a potem pokręcę się przy katedrze, rozglądając za tą kryptą – zgodziła się na propozycję rozdzielenia, przez moment spoglądając ku wznoszącemu się w pobliżu budynkowi. Zerknęła na resztę towarzystwa, czekając, kto chce iść dokąd i z kim, a później skierowała się ku najbliższemu kioskowi.
@Penny Weasley @Peppa Potter
– Bez obaw, nikogo nie proszę, żeby wchodził ze mną do środka – powiedziała Brenna krótko na słowa obu dziewczyn. Po pierwsze, nie planowała się tam do środka pakować teraz, już, natychmiast, bez rozejrzenia, a sprawdzić, jakie są szanse na włamanie, być może do dokonania w nocy, po drugie... to nie tylko nie próbowała ich zmuszać do współpracy, ale nawet im sugerowała, że tu dzieją się dziwne rzeczy i zostając na kempingu mogą się narazić. Wolała nie zabierać że sobą przypadkowych cywili do krypt, lasu i tak dalej. A jej praca polegała na robieniu właśnie takich rzeczy: Bagshot znikł, Bagshot włamał się do krypty (drobne kłamstwo Peppy sprawiło, że Brenna może nie przesądziła, że to był na sto procent on, ale przyjmowała jako najbardziej prawdopodobne), trzeba pokręcić się wokół krypty, bo to był najbardziej oczywisty trop obok lasu. Wybór ostatecznie należał jednak do nich i skoro Ministerstwo dopuszczało udział cywilów, i były świadome ryzyka, ona nie zamierzała w to w żaden sposób ingerować.
– Nie martw się, najpierw chcę się rozejrzeć, znaleźć ją i sprawdzić, czy da się do niej dostać i jak bardzo będzie to problematyczne – dodała jeszcze, te słowa wypowiadając trochę do Peppy, że stanie na czatach staniem na czatach, ale najpierw muszą sprawdzić, czy przy wejściu nie modli się szwadron wiernych, trochę Basiliusa, chyba bardzo zrezygnowanego. Chociaż nie mogła powstrzymać uśmiechu, który cisnął się jej na usta, głównie dlatego, jak łatwo oświadczył, że idzie z nią. Krew Prewettów, jak nic: oni po prostu lubili ryzyko, chociaż on się wypierał. – Nie wiem na razie nawet, gdzie dokładnie ta krypta jest.
Może w katedrze, która wznosiła się w pobliżu? A może jednak w jakimś innym miejscu? Czy w pobliżu Carlise nie było na przykład jakiegoś cmentarza? Jeśli wejście było w samej katedrze, gdzieś w głównej sali, za dnia za żadne skarby się tam nie dostaną i należałoby wrócić w nocy, a najlepiej wcześniej jeszcze wspomnieć komuś z Brygady co, jak i dlaczego. Skoro wedle słów Peppy Bagshota przyłapano, wejście tam mogło nie być takie proste.
– W takim razie ja kupię jakiś przewodnik, bo pewnie piszą w nich więcej o biskupie i … domniemanej wiedźmie, a potem pokręcę się przy katedrze, rozglądając za tą kryptą – zgodziła się na propozycję rozdzielenia, przez moment spoglądając ku wznoszącemu się w pobliżu budynkowi. Zerknęła na resztę towarzystwa, czekając, kto chce iść dokąd i z kim, a później skierowała się ku najbliższemu kioskowi.
@Penny Weasley @Peppa Potter
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.