25.04.2024, 18:35 ✶
Nigdy nie uważał się za człowieka inteligentnego. Oczytanego, a przez to trochę mądrego - owszem, ale była to wiedza, która przyszła do niego wraz z wiekiem oraz coraz pokaźniejszą liczbą przeczytanych książek. Cały spryt, ciętość języka oraz piękne słowa zostały kiedyś przez niego zasłyszane i zaadaptowane; nie pochodziły od Perseusa. Nie przychodziły mu naturalnie. Pierwsze lata swego dzieciństwa spędził rozpalony gorączką w łóżku, zatem dość szybko nauczył się rozróżniać kształt liter. Czy był to przejaw inteligencji? Nie, raczej nudy i desperacji, choć matka szczebiotała radośnie, przedstawiając go reszcie rodziny jako złote dziecko. I co myślisz, mamo, gdy patrzysz na mnie dziś? Ta wczesna izolacja sprawiła, że nawet teraz - mając prawie trzydzieści dwa lata - czuł się wśród ludzi niczym wędrowiec wśród chmur. Nie potrafił długo ukrywać się ze swymi uczuciami (zawsze zdradzało go nierozważnie rzucone słowo, mimika lub gest); nie potrafił być czarnym charakterem, który knuje cały misterny plan w ukryciu. Daleko też było mu do walecznego herosa o czystym sercu. Był po prostu sobą - mężczyzną kroczącym na granicy obłędu. Rozdartym pomiędzy chęcią tworzenia, a destrukcją. Zachłannym i wstrzemięźliwym jednocześnie. Ładem i chaosem.
Nikim ważnym.
Już jestem od ciebie uzależniony. Jak sądzisz, dlaczego nie wyjechałem od razu? Kto jest moją pierwszą i ostatnią myślą każdego dnia? O kim śnię podczas tych niespokojnych nocy? Do kogo przez cały czas lgnę? Komu oddałem swój drugi taniec na własnym weselu? Sam powiedziałeś, że widzisz w jaki sposób na ciebie patrzę. Dlaczego teraz udajesz ślepca, Laurent? Czyżbyś bał się tego, co możesz zobaczyć w moich oczach? Nie robił tego świadomie, a jednak jakąś swoją częścią - chciał być tą pułapką. Chciał, żeby ten śliczny chłopak padł w jego ramiona, przysięgał mu miłość, aż braknie mu tchu. Kochaj mnie, Laurent. Kochaj mnie, bezpamiętnie, jak kocham cię ja.
Nakrył usta dłonią, tłumiąc tym samym w sobie emocje - nie był do końca pewien, czy chciał się śmiać, gorzko zapłakać nad swym losem, czy krzyczeć. Spojrzał na dłoń Prewetta, na tę piękną, wypielęgnowaną dłoń, która musiała należeć do istoty z marmuru, nie człowieka, i oddychał głęboko, dopóki wzburzenie nie opadło.
— Laurent, ja przecież... Przecież popełniłem straszliwy błąd, który kosztował inną osobę życie. Tego się nie da ze mnie tak po prostu zmyć. Wymazać, jakby nigdy się nie wydarzyło — nie wiedział już, czy mówił o swoim francuskim kochanku (wiesz, jaki był do ciebie podobny? Z wyglądu. Ale ty nie jesteś nim, jesteś lepszy niż wszyscy znani mi ludzie razem wzięci), czy o nieszczęsnej Simone Malfoy. O tej drugiej wiedzieli prawie wszyscy, których tylko to interesowało; nie było tajemnicą, że była pacjentką Perseusa i to on znalazł ją wiszącą pod sufitem w Lecznicy Dusz. Oficjalnie zrobił wszystko, co trzeba. Oficjalnie nikt nie stawiał mu żadnych zarzutów. Tylko on sam od tego czasu nie umiał spojrzeć na swoje odbicie w lustrze tak samo.
A najgorsze było to, że zrobiłby to ponownie.
— To jest sprawiedliwość, na jaka zasługuję — rzekł cicho i miękko, na granicy wzruszenia. Było mu wstyd, że tak się obnażył przed Laurentem. Nie wiedział też, jak młodzieniec zareaguje na jego rewelacje - w końcu przyznał mu się do czegoś okropnego, straszliwości, która od dawna ciążyła mu na duszy.
I wtedy powiedział coś, co całkowicie wybiło Perseusa z rytmu. Ostatnim, czego się spodziewał w tej chwili, był komplement.
— Próbujesz mnie uwieść? — zapytał półżartem, a w jego oczach tliło się jednocześnie błaganie oraz lęk — Wiesz, że nie będzie ci trudno?
Samym swoim spojrzeniem jesteś w stanie rzucić mnie na kolana. Czego ode mnie oczekujesz, Laurent? Potwierdzenia, że jesteś dla mnie wyjątkowy? Uwielbienia? Zawsze znajdziesz je w moich oczach, tylko błagam - nie posuwaj się dalej. Nie pozwól mi zniszczyć tego, co budowałem przez ostatnie miesiące.
Jedzenie. Odpakował rogalika i ugryzł pierwszy kęs, ale miał wrażenie, że rośnie mu w ustach. Z trudem go przełknął, choć przecież lubił wszystkie ze składników. Pocieszającym był fakt, że jego towarzysza rozbawił jego żart. Może jednak jego poczucie humoru nie jest tak przeklęte, jak mówiono? Może właśnie trafił na odpowiednią osobę? Serce zabiło mu mocniej, a blade dotychczas lico się zarumieniło. Nie wolno mu o nim tak myśleć. Właściwą osobą była Vespera. Tylko ona. Przepraszam, najdroższy, lecz tak być musi.
— Od czego zaczniemy? Ustalenia, czy plotki o magicznych stworzeniach były prawdziwe? — tylko jak? Szukając śladów? Perseus niezbyt się na nich znał. Nie potrafiłby odróżnić odcisku kopyta krowy od końskiego, nie mówiąc już o istotach, które widział głównie z daleka, w rezerwatach lub na kartach szkolnych podręczników przed laty.
Nikim ważnym.
Już jestem od ciebie uzależniony. Jak sądzisz, dlaczego nie wyjechałem od razu? Kto jest moją pierwszą i ostatnią myślą każdego dnia? O kim śnię podczas tych niespokojnych nocy? Do kogo przez cały czas lgnę? Komu oddałem swój drugi taniec na własnym weselu? Sam powiedziałeś, że widzisz w jaki sposób na ciebie patrzę. Dlaczego teraz udajesz ślepca, Laurent? Czyżbyś bał się tego, co możesz zobaczyć w moich oczach? Nie robił tego świadomie, a jednak jakąś swoją częścią - chciał być tą pułapką. Chciał, żeby ten śliczny chłopak padł w jego ramiona, przysięgał mu miłość, aż braknie mu tchu. Kochaj mnie, Laurent. Kochaj mnie, bezpamiętnie, jak kocham cię ja.
Nakrył usta dłonią, tłumiąc tym samym w sobie emocje - nie był do końca pewien, czy chciał się śmiać, gorzko zapłakać nad swym losem, czy krzyczeć. Spojrzał na dłoń Prewetta, na tę piękną, wypielęgnowaną dłoń, która musiała należeć do istoty z marmuru, nie człowieka, i oddychał głęboko, dopóki wzburzenie nie opadło.
— Laurent, ja przecież... Przecież popełniłem straszliwy błąd, który kosztował inną osobę życie. Tego się nie da ze mnie tak po prostu zmyć. Wymazać, jakby nigdy się nie wydarzyło — nie wiedział już, czy mówił o swoim francuskim kochanku (wiesz, jaki był do ciebie podobny? Z wyglądu. Ale ty nie jesteś nim, jesteś lepszy niż wszyscy znani mi ludzie razem wzięci), czy o nieszczęsnej Simone Malfoy. O tej drugiej wiedzieli prawie wszyscy, których tylko to interesowało; nie było tajemnicą, że była pacjentką Perseusa i to on znalazł ją wiszącą pod sufitem w Lecznicy Dusz. Oficjalnie zrobił wszystko, co trzeba. Oficjalnie nikt nie stawiał mu żadnych zarzutów. Tylko on sam od tego czasu nie umiał spojrzeć na swoje odbicie w lustrze tak samo.
A najgorsze było to, że zrobiłby to ponownie.
— To jest sprawiedliwość, na jaka zasługuję — rzekł cicho i miękko, na granicy wzruszenia. Było mu wstyd, że tak się obnażył przed Laurentem. Nie wiedział też, jak młodzieniec zareaguje na jego rewelacje - w końcu przyznał mu się do czegoś okropnego, straszliwości, która od dawna ciążyła mu na duszy.
I wtedy powiedział coś, co całkowicie wybiło Perseusa z rytmu. Ostatnim, czego się spodziewał w tej chwili, był komplement.
— Próbujesz mnie uwieść? — zapytał półżartem, a w jego oczach tliło się jednocześnie błaganie oraz lęk — Wiesz, że nie będzie ci trudno?
Samym swoim spojrzeniem jesteś w stanie rzucić mnie na kolana. Czego ode mnie oczekujesz, Laurent? Potwierdzenia, że jesteś dla mnie wyjątkowy? Uwielbienia? Zawsze znajdziesz je w moich oczach, tylko błagam - nie posuwaj się dalej. Nie pozwól mi zniszczyć tego, co budowałem przez ostatnie miesiące.
Jedzenie. Odpakował rogalika i ugryzł pierwszy kęs, ale miał wrażenie, że rośnie mu w ustach. Z trudem go przełknął, choć przecież lubił wszystkie ze składników. Pocieszającym był fakt, że jego towarzysza rozbawił jego żart. Może jednak jego poczucie humoru nie jest tak przeklęte, jak mówiono? Może właśnie trafił na odpowiednią osobę? Serce zabiło mu mocniej, a blade dotychczas lico się zarumieniło. Nie wolno mu o nim tak myśleć. Właściwą osobą była Vespera. Tylko ona. Przepraszam, najdroższy, lecz tak być musi.
— Od czego zaczniemy? Ustalenia, czy plotki o magicznych stworzeniach były prawdziwe? — tylko jak? Szukając śladów? Perseus niezbyt się na nich znał. Nie potrafiłby odróżnić odcisku kopyta krowy od końskiego, nie mówiąc już o istotach, które widział głównie z daleka, w rezerwatach lub na kartach szkolnych podręczników przed laty.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory