25.04.2024, 14:09 ✶
Rzeczy działy się szybko. Zaciśnięta szczęka na futrze była gotowa zaraz wyrwać kawał skóry, byle tylko przeciwnik ukląkł przed zwycięzcą, podkulił ogon i uznał jego wyższość. A potem w zębach zostały tylko pojedyncze kępki, krew zmieszana ze śliną i brak, brak drugiego niedźwiedzia, brak jego zapachu. W amoku zamachał łbem na prawo i lewo szukając oponenta. W nozdrza uderzył go silny smród ludzkiego strachu. Ludzkiego.
Uniósł głowę i zobaczył męską sylwetkę, znajomą, ale nie był w stanie jeszcze połączyć tych kropek. Momentalnie zrzucił skórę zwierzęcia, coraz intensywniej dochodził do niego absurd tej sytuacji.
– Niko?– zdążył powiedzieć, gdy magiczna lina choć nie znalazła grubego cielska zwierzęcia do oplecenia, nie zamierzała tak łatwo odpuścić i ściągnęła z pełną mocą szczupłe ciało długowłoego blondyna, który jakiś czas temu pomógł Nikolaiowi z hipogryfką a teraz ociekał krwią własną i jego. Zaciśnięte pęta przyciskały do tułowia ręce, nogi w dziwnym splocie również były złączone, a z braku równowagi to Sam runął jak długi u stóp drugiego animaga, ryjąc twarzą w ziemi wzburzonej niedawną walką.
Uniósł głowę i zobaczył męską sylwetkę, znajomą, ale nie był w stanie jeszcze połączyć tych kropek. Momentalnie zrzucił skórę zwierzęcia, coraz intensywniej dochodził do niego absurd tej sytuacji.
– Niko?– zdążył powiedzieć, gdy magiczna lina choć nie znalazła grubego cielska zwierzęcia do oplecenia, nie zamierzała tak łatwo odpuścić i ściągnęła z pełną mocą szczupłe ciało długowłoego blondyna, który jakiś czas temu pomógł Nikolaiowi z hipogryfką a teraz ociekał krwią własną i jego. Zaciśnięte pęta przyciskały do tułowia ręce, nogi w dziwnym splocie również były złączone, a z braku równowagi to Sam runął jak długi u stóp drugiego animaga, ryjąc twarzą w ziemi wzburzonej niedawną walką.