24.04.2024, 23:47 ✶
Całe wiadro truskawek… zapewne zatrute? Albo nasączone veritaserum… nie, co? Nie, to jest jakieś chore… Isaac zaraz zwariuje! Zaczęli temat Czarnego Pana, a w sumie to sam zaczął! A co, jeśli Owen był Śmierciożercą? Albo tak naprawdę był Lordem Voldemortem? Nie, to absurdalne. To przecież logiczne, że nim nie był.
Isaac wypalił do końca papierosa trzema szybki zaciągnięciami się i wyrzucił niedopałek na ziemię. Spojrzał uważnie na swojego rozmówcę i zmrużył lekko oczy. Podszedł do kuzyna i złapał go za ramiona. Coś tu się nie zgadzało. Miał poczucie, że Owen chce na niego donieść, że jest zdrajcą i na pewno życzy mu źle! Ale dlaczego?! Dlaczego miałby tego chcieć?! Bagshot, zastanów się! Sam jesteś mistrzem kłamstwa i mącenia w czyichś umysłach! Czy nie masz wrażenia, jakby KTOŚ, lub COŚ, mąciło ci w głowie właśnie w tym momencie?! Dlaczego Owen Bagshot chciałby cię zdradzić?!?!?!?!?!?! MYŚL!
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaauwuaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!
-Owen? Posłuchaj… coś jest nie w porządku, czujesz to? Jeśli… jeśli potrzebujesz pomocy, to mi powiedz. Czy ktoś albo coś, każę zrobić Ci coś złego? Mam Ci jakoś pomóc? Zastanów się. Musimy myśleć trzeźwo. Coś tu nie gra! Mam w głowie myśli, które są bezpodstawne i jeśli zaraz tego z siebie nie wyrzucę, to zwariuję!- Warknął i potrząsnął nim lekko. Spuścił głowę spoglądając w ziemię. Odetchnął, żeby się uspokoić. Zacisnął mocniej dłonie na ramionach kuzyna. Mózg mu zaraz wybuchnie! Nie lubił nie wiedzieć, nienawidził nie rozumieć! Zawsze rozumiał swoje emocje, był bardzo samoświadomym człowiekiem, więc dlaczego teraz nie potrafił znaleźć źródła swojego stanu?! Czy jego kuzyn czuł się podobnie? Czy jego analityczny umysł również podpowiadał mu, że coś jest nie tak?
- Spoliczkuj mnie. - Uniósł twarz na wysokość twarzy Owena i spojrzał mu głęboko w oczy. Nie był to wstęp do Pięćdziesięciu twarzy Isaac’a. Potrzebował tego, żeby zacząć trzeźwo myśleć...
Isaac wypalił do końca papierosa trzema szybki zaciągnięciami się i wyrzucił niedopałek na ziemię. Spojrzał uważnie na swojego rozmówcę i zmrużył lekko oczy. Podszedł do kuzyna i złapał go za ramiona. Coś tu się nie zgadzało. Miał poczucie, że Owen chce na niego donieść, że jest zdrajcą i na pewno życzy mu źle! Ale dlaczego?! Dlaczego miałby tego chcieć?! Bagshot, zastanów się! Sam jesteś mistrzem kłamstwa i mącenia w czyichś umysłach! Czy nie masz wrażenia, jakby KTOŚ, lub COŚ, mąciło ci w głowie właśnie w tym momencie?! Dlaczego Owen Bagshot chciałby cię zdradzić?!?!?!?!?!?! MYŚL!
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaauwuaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!
-Owen? Posłuchaj… coś jest nie w porządku, czujesz to? Jeśli… jeśli potrzebujesz pomocy, to mi powiedz. Czy ktoś albo coś, każę zrobić Ci coś złego? Mam Ci jakoś pomóc? Zastanów się. Musimy myśleć trzeźwo. Coś tu nie gra! Mam w głowie myśli, które są bezpodstawne i jeśli zaraz tego z siebie nie wyrzucę, to zwariuję!- Warknął i potrząsnął nim lekko. Spuścił głowę spoglądając w ziemię. Odetchnął, żeby się uspokoić. Zacisnął mocniej dłonie na ramionach kuzyna. Mózg mu zaraz wybuchnie! Nie lubił nie wiedzieć, nienawidził nie rozumieć! Zawsze rozumiał swoje emocje, był bardzo samoświadomym człowiekiem, więc dlaczego teraz nie potrafił znaleźć źródła swojego stanu?! Czy jego kuzyn czuł się podobnie? Czy jego analityczny umysł również podpowiadał mu, że coś jest nie tak?
- Spoliczkuj mnie. - Uniósł twarz na wysokość twarzy Owena i spojrzał mu głęboko w oczy. Nie był to wstęp do Pięćdziesięciu twarzy Isaac’a. Potrzebował tego, żeby zacząć trzeźwo myśleć...