• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Klinika magicznych chorób i urazów v
1 2 Dalej »
[17.08.1972] Image of me | Laurent & Philip

[17.08.1972] Image of me | Laurent & Philip
Lew Salonowy
Seeking to be whole
Driven by passion
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Philip to mierzący 173 cm wzrostu wysportowany mężczyzna. Niebieskooki blondyn, którego znakiem szczególnym są dołeczki w policzkach i promienny uśmiech. Jego znakiem szczególnym są dołeczki w policzkach oraz promienny uśmiech. Przywiązuje dużą uwagę do swojego wizerunku, dopasowując swój ubiór do każdej sytuacji. Roztacza wokół siebie aurę niezachwianej pewności siebie.

Philip Nott
#8
24.04.2024, 18:00  ✶  

Wyczekiwane przez niego rozwiązanie miało dać mu jasny obraz sytuacji,  Mogło przynieść mu radość, smutek albo złość. Niezależnie od swojego oblicza przyniesie mu ulgę, choć ta przyjdzie z czasem. Krótszym bądź dłuższym, ale co do tego był akurat pewien. Potrzebował ułożyć sobie życie. W ten czy inny sposób. Mogło czekać go sporo dobrego, jednak nie przekona się o tym stojąc w miejscu, w oczekiwaniu na jakikolwiek gest ze strony Laurenta, będący odpowiedzią na jego rosnące oczekiwania i zarazem świadectwem tego, że Laurent jest wystarczająco dojrzały do podjęcia decyzji dotyczących drugiego człowieka. Z szacunku do niego. Chciał żeby wreszcie przestał mu mieszać w głowie swoim zachowaniem.

Wszystkie wydarzenia, jakie miały miejsce w jego życiu od dnia Beltane, sprowadzały się do tego właśnie momentu. Przez ten czas zrozumiał, że do zmiany swojego życia bardzo często potrzeba nie tyle chęci zmiany, ale momentu przełomowego. Dla niego to był punkt krytyczny. Sytuacja, w której teraz się znaleźli, zdawała się być kolejnym takim punktem. Oznaczała koniec nierównej walki i zaakceptowanie swoich porażek. Nie zawsze odnosiło się tylko zwycięstwa. Zaakceptowanie tego nie było łatwe, w szczególności dla kogoś kto zachłysnął się słodkim smakiem zwycięstwa. Dla niego. Bez względu na wszystko będzie kroczyć z podniesioną głową, dumny niczym lew. Nie ma serca z kamienia, ale też ma twardą, porządnie niewypieprzoną dupę.

Gorycz. Rozczarowanie. Zawód. Wszystko to było nad wyraz adekwatne. Powinna się ta złość pojawić. Powinien chcieć wykrzyczeć te wszystkie myśli, które towarzyszyły mu przez większość rejsu i które do niego powracały w tym momencie. Była też świadomość własnych win - nie tylko wszystkich kłótni, ale tego że sobie pozwolił na tak wiele rzeczy i umożliwił Laurentowi wykorzystywanie siebie poza transakcją wiązaną, bez jakiejkolwiek gwarancji spełnienia oczekiwań. Odczuwane przez niego zmęczenie i pragnienie spokoju tłumiły to wszystko. Nie będzie też wszczynać kłótni w szpitalu, która niewątpliwie przykułaby uwagę personelu. Chciał uniknąć niepotrzebnego rozgłosu i niepożądanego zainteresowania jego życiem prywatnym.

W nielubianej przez niego ciszy starał się wewnętrzny spokój. W świetle tego, co nastąpiło, nagła potrzeba utonięcia w oceanie spokoju znacząco wzrosła. Przeczuwał, że dostanie więcej powodów do tego, aby porzucić rozsądne postanowienie o zachowaniu wstrzemięźliwości. W postawie zmęczonego przede wszystkimi ostatnimi wydarzeniami Philipa młodszy mężczyzna mógł dostrzec powiązane z oczekiwaniem na nieuchronne napięcie, wyostrzające się rysy twarzy Notta, przygryzającego dolną wargę. Znaczenia słów, jakie skierował do niego Laurent, nie dało się w żaden sposób zakwestionować. Naiwnie mógł starać się założyć, że przez Laurenta w tym momencie przemawiają traumatyczne doświadczenia z rejsu - gdyby to uczynił to bezsprzecznie się łudziłby się. Równie dobrze mógłby powołać się na to, że sam blondyn przyznał się do tego, że nikomu nie mówi całej prawdy.

Złamane serce to wymysł poetów i romantyków. Serca jako organ nie dawało się złamać - ono mogło tylko zatrzymać się, jednak ten eufemizm na dobre zakorzenił się w słowniku wszystkich ludzi. Jego własny słownik zawierał takie określenia jak pierdolnik w sercu jako już dogłębnie poznany stan oraz czuć się tak jakby ktoś narzygał mu w serce, sklasyfikowany jako stan dopiero co poznawany.

Laurent na zakończenie ich znajomości wybrał sobie najgorszy możliwy moment i jeszcze potrafił mu powiedzieć, że jak będzie czegoś potrzebować to będzie dostępny. Mimo wszystko. Nie znajdował prawdy w jego słowach z prostego względu, że kilka minut temu zaproponował mu śniadanie - w skierowanej do niego propozycji nie chodziło o zaspokojenie głodu, tylko potrzeby towarzystwa i rozmowy. Istniało sporo rzeczy, których potrzebował a które tak naprawdę nie miały znaczenia. Do głosu zaczynała dochodzić duma. Znalazł się w sytuacji bez wyjścia przez to, że sam nie zakończył tego w dniu poprzedzającym ten rejs, w którym odbyli tamtą rozmowę. Teraz już musiał postawić wyraźną granicę dla własnego dobra, w ten sposób starając się zminimalizować straty.

— Jesteś w stanie zapewnić mnie, że to ostateczna, dobrze przemyślana decyzja i że nie zmienisz jej jak już zaznasz chwili spokoju? Bo nie możesz powiedzieć od tak, że odpuszczasz i po pewnym czasie zmienić zdanie co do tego, kontaktując się ze mną jakby nic się nie stało. Zastanawia mnie jedynie to, dlaczego zwlekałeś z tym do tego rejsu. Tym bardziej, że nie do końca chodziło o moje towarzystwo. — Philip odniósł się do słów Laurenta znacznie ciszej, niż parę chwil temu. Poruszając ten temat oczekiwał ze strony Laurenta zdecydowania, pewności w głosie i w działaniu. Zaprzestania wykorzystywania jego słabości i wszystkich tych uczuć, z których zdawał sobie sprawę - w końcu o wszystkim mu opowiedział. Zasłużył na to wyjaśnienie przez wzgląd na to, co miało na tym rejsie. Na spędzone wspólnie parę godzin w jednym pokoju, będące tak naprawdę dziełem przypadku i tego, że Laurent trochę przeholował z alkoholem, oraz na to, że naraził dla niego swoje zdrowie i życie. Prawdopodobnie byłby w stanie zrobić to samo dla kogokolwiek z pasażerów, jednak Laurent nie był dla niego kimkolwiek. Nie zamierzał szukać sposobności do kłótni, jedynie chciał zrozumieć. Tyle Laurent był mu winien.

— Jeśli bym czegoś potrzebował to musiałbym nawiązać z tobą kontakt. W obecnej sytuacji nie będzie to dla mnie dobre. — To była ta wzniesiona naprędce granica, mająca pomóc mu ułożyć sobie życie na nowo i zapobiec podsycaniu tego ognia. Philip jest w stanie utrzymywać pozytywne stosunki ze swoimi byłymi kochankami, jednak w przypadku Laurenta sprawa nie była prosta. Nie kierowała nim złośliwość i liczył, że Laurent nie postanowi tego wykorzystać przeciwko niemu - powierzył mu jedną ze swoich najskrytszych tajemnic, której ujawienie mogłoby go pogrążyć. Jeśli się spotkają to najpewniej przypadkiem, najczęściej podczas bankietów albo na Ulicy Pokątnej. Przepraszam. I dziękuję. Słowa rzucone na wiatr nie zmienią niczego.

— Zawsze mówiłem, byś nie przepraszał. — Wymruczał w odpowiedzi na te słowa. Zamierzał poczekać aż Laurent opuści to pomieszczenie i samemu przez te same drzwi oraz opuścić szpital. Planował wrócić do swojego domu i zająć się swoją codzienną rutyną tak aby doczekać wieczora. Godzinny ranne nie były odpowiednie do tego, aby porządnie się napić. Będzie musiał też zweryfikować swoje plany względem zdania relacji swojej siostrze - o swojej relacji z Laurentem nie czuł powodu do opowiedzenia jej o tym. To już przeszłość.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (2786), Philip Nott (2366)




Wiadomości w tym wątku
[17.08.1972] Image of me | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 19.04.2024, 11:38
RE: [17.08.1972] Image of me | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 20.04.2024, 00:03
RE: [17.08.1972] Image of me | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 20.04.2024, 15:42
RE: [17.08.1972] Image of me | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 20.04.2024, 18:11
RE: [17.08.1972] Image of me | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 21.04.2024, 20:47
RE: [17.08.1972] Image of me | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 21.04.2024, 22:36
RE: [17.08.1972] Image of me | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 24.04.2024, 10:13
RE: [17.08.1972] Image of me | Laurent & Philip - przez Philip Nott - 24.04.2024, 18:00
RE: [17.08.1972] Image of me | Laurent & Philip - przez Laurent Prewett - 24.04.2024, 18:19

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa