Pasowała do tego miejsca, niczym pięść do nosa, nie wydawała się tym jednak jakoś szczególnie przejmować. Udało jej się przejść do namiotu bez zwracania na siebie uwagi, co było całkiem sporym osiągnięciem, szczególnie w tych ciżemkach, była to chyba jej specjalna umiejętność, że poruszała się w nich tak zgrabnie mimo swojej pierdołowatości. Najwyraźniej każdy miał jakiś ukryty talent.
Dostrzegł ją dosyć szybko, a raczej usłyszał, najwyraźniej nie była taka cicha jak się jej wydawało. Nie miała w sobie zbyt wiele z kotów, które tak bardzo kochała. Posłała mu ciepły uśmiech, na przywitanie, idąc dalej przed siebie w duchu też błagając los o to, żeby się nie przewróciła, nie kiedy już prawie doszła tutaj w jednym kawałku. - Dziękuję, ty też. - Odpowiedziała mu jeszcze, po czym dotarło do niej, że mogło to całkiem głupio zabrzmieć. Ona sama lubiła dobierać ubrania do okazji, bawić się swoim wyglądem, nie miała pojęcia, na ile jego słowa były prawdziwe, ale jednak to miłe, że zauważył odmianę. Z drugiej jednak strony wydawał się być bardzo szczerą osobą, więc może faktycznie tak myślał? Zawsze przyjemnie jest usłyszeć komplement.
Podziwiała go, kiedy tak zwinnie się podniósł, nie widziała w tym nic złego, bo kto inny nie skorzystałby z okazji, żeby nacieszyć wzrok. Flynn wyglądał naprawdę efektownie na tej scenie, widać było, że to jest jego królestwo, przynajmniej ona jako zupełny laik miała takie wrażenie.
Udało jej się dotrzeć do samego brzegu sceny, do niego, znaczy spotkali się pewnie w połowie drogi, albo mniej, bo mężczyzna również ruszył w jej kierunku. - Z moim wzrostem trudno jest nie mieć lęku wysokości, wszystko wokół wydaje się być ogromne, szczególnie, gdy jestem gdzieś wyżej. - Była przecież niczym goblin z tym swoim ledwo półtora metra wysokości. Przejął od niej te pączki, na szczęście, bo już zaczynała się martwić tym, gdzie powinna postawić karton.
Nie miała pojęcia o tym, że ma już plan na to, jak spędzą ten wieczór i może go przeżyć bardzo dramatycznie dla siebie, jednak jakoś jej to nie martwiło. Ucieszyła się, że w ogóle nie wspominał o tej małej sprzeczce do której między nimi doszło. Najwyraźniej jej wybaczył te nie do końca przemyślane słowa, które padły z jej ust.
Wtedy do jej uszu doszedł dźwięk chrząknięcia, nie spodziewała się, że ktoś jeszcze może znajdować się w tym namiocie. Odwróciła się dość gwałtownie, bo nieco ją to przeraziło. Może faktycznie poczuła się trochę jak intruz? Szczególnie, że mężczyzna, którego zauważyła skrzyżował ręce na piersi, co nie wyglądało na miłe przywitanie, tylko jakby byli przyłapani na robieniu czegoś, czego nie powinni, chociaż uśmiech nieco łagodził jego oblicze.
Źrenice rozszerzyły jej się ze zdziwienia, kiedy Flynn wspomniał coś o wciąganiu na trapez, nie odezwała się jednak ani słowem, nie było po niej widać, że nieco się wystraszyła tym pomysłem, bo przecież nie zamierzała się nad tym szczególnie zastanawiać, chciała po prostu miło spędzić ten wieczór, jeśli miało się to wiązać z wciągnięciem na trapez, to niech tak będzie.