Och, pan Atlas miał wiele racji. Wood była bezczelną gówniarą, a w tym wypadku starała się zachowywać jeszcze bardziej nad wyrost niż normalnie. Miała przecież odwrócić jego uwagę. Udało jej się to stuprocentowo, może nawet bardziej, niż powinno. Kiedy się postarała potrafiła być naprawdę irytująca, ha, co najgorsze uważała to za swój atut.
Zauważyła ruch dłoni, zaklęcie świsnęło w powietrzu, nie drasnęło jej jednak. Przypaliło trochę miotłę, będzie musiała poprosić ojca, żeby zrobił jej nową, lepszą, najlepiej z jakimś zaklęciem przeciwogniowym, coby ta nowa nie dała się byle jakiemu zaklęciu. To był wspaniały pomysł!
- Wrócę na nowej, lepszej, wspanialszej, tylko, żeby cię bardziej wkurwić. - Uśmiechnęła się przy tym złośliwie, po czym dosiadła swojego magicznego kijka, licząc na to, że chociaż trochę pofrunie, pozwoli jej się oddalić w bezpieczne miejsce, wierzyła, że dała Dorze dość czasu i uda jej się wyjść stamtąd bez komplikacji.
Jak pomyślała, tak też zrobiła. Dosiadła swojej miotły, bardzo szybko, aby nie pozwolić Atlasowi po raz kolejny ciskać w siebie zaklęciami i odfrunęła w stronę słońca, najszybciej, jak potrafiła, kiedy to robiła odwróciła się jeszcze i pokazała mu środkowy palec śmiejąc się przy tym do głośno.