22.04.2024, 20:14 ✶
Nie był to pierwszy dzień spędzony przez Sebastiana w Windermere, toteż widok ogołoconych z ciemności nocy budynków ośrodka nie był dla niego dużym zaskoczeniem. Dużo bardziej zaskoczyło go to, jak łatwo oddziały Ministerstwa Magii poradziły sobie z ewakuowaniem mugoli z tego miejsca, bo to jednak wymagało sporej wprawy, biorąc pod uwagę rozmiary ośrodka.
Z początku Macmillan chciał zaproponować to samo swemu koledze, który przejazdem zatrzymał się właśnie w jednym z domków turystycznych, jednak ten dosyć szybko został zagoniony przez amnejzatorów do innej roboty, gdyż czarodziej wyraził ku temu chęci. Takim oto sposobem, egzorcysta również został poniekąd wciągnięty w śledztwo prowadzone na terenie ośrodka i został przydzielony do grupy z Baghshotem.
Zdążył już trochę poznać się z Isaaciem i wydawało mu się, że całkiem nieźle pasował do tego zadania. Poza tym szukał krewniaka, który niespodziewanie zniknął, więc przyłączenia go do drużyny było dosyć naturalne. Z Peregrinus... Cóż, byli kuzynostwem, więc z racji na powiązania rodzinne od strony matki, Sebastian był gotów mu zaufać i w tej kwestii. Poza tym nie wiedział w gruncie rzeczy czego oczekiwać. Mogło się okazać, że przejrzeć domek i nic nie znajdą.
— Miło cię widzieć, Isaacu — rzucił, aby zaraz z lekkim wahaniem odwzajemnić uścisk dłoni. — Przykro mi z powodu zniknięcia Owena.
Ostatkiem sił powstrzymał się przed dosyć standardową wstawką ''będę się za niego modlić''. Bądź co bądź, sporo zależało od tego, co znajdą w środku, a raczej nie był to najodpowiedniejszy czas na modlitwy. Chociaż Macmillan mógłby zacząć modły o każdej porze dnia in nocy, tak wiedział, że niektórzy mogliby na niego patrzeć nieco dziwnie, gdyby zaczął modlić się na progu mugolskiej domku letniskowego.
— Powiedzieli ci coś, co może nas naprowadzić na jakiś ślad? — dopytał jeszcze, sięgając po schowaną jak do tej pory w kieszeni różdżkę.
Chociaż ośrodek został przejęty przez służby bezpieczeństwa, tak Sebastian ubrał się na mugolską modłę. Białe spodnie, mokasyny, koszula z długim rękawem i... kurtka przypominająca na myśl przeciwdeszczową pelerynę. Może oczekiwał niespodziewanych opadów w okolicy, a może był to sposób na to, aby nieco się ocieplić? Taki to z niego był ciepłolub.
— No to... Kto będzie tym odważnym i otworzy? — spytał, wskazując ruchem podbródka w stronę drzwi wejściowym, taksując zaciekawionym wzrokiem swych towarzyszy.
Z początku Macmillan chciał zaproponować to samo swemu koledze, który przejazdem zatrzymał się właśnie w jednym z domków turystycznych, jednak ten dosyć szybko został zagoniony przez amnejzatorów do innej roboty, gdyż czarodziej wyraził ku temu chęci. Takim oto sposobem, egzorcysta również został poniekąd wciągnięty w śledztwo prowadzone na terenie ośrodka i został przydzielony do grupy z Baghshotem.
Zdążył już trochę poznać się z Isaaciem i wydawało mu się, że całkiem nieźle pasował do tego zadania. Poza tym szukał krewniaka, który niespodziewanie zniknął, więc przyłączenia go do drużyny było dosyć naturalne. Z Peregrinus... Cóż, byli kuzynostwem, więc z racji na powiązania rodzinne od strony matki, Sebastian był gotów mu zaufać i w tej kwestii. Poza tym nie wiedział w gruncie rzeczy czego oczekiwać. Mogło się okazać, że przejrzeć domek i nic nie znajdą.
— Miło cię widzieć, Isaacu — rzucił, aby zaraz z lekkim wahaniem odwzajemnić uścisk dłoni. — Przykro mi z powodu zniknięcia Owena.
Ostatkiem sił powstrzymał się przed dosyć standardową wstawką ''będę się za niego modlić''. Bądź co bądź, sporo zależało od tego, co znajdą w środku, a raczej nie był to najodpowiedniejszy czas na modlitwy. Chociaż Macmillan mógłby zacząć modły o każdej porze dnia in nocy, tak wiedział, że niektórzy mogliby na niego patrzeć nieco dziwnie, gdyby zaczął modlić się na progu mugolskiej domku letniskowego.
— Powiedzieli ci coś, co może nas naprowadzić na jakiś ślad? — dopytał jeszcze, sięgając po schowaną jak do tej pory w kieszeni różdżkę.
Chociaż ośrodek został przejęty przez służby bezpieczeństwa, tak Sebastian ubrał się na mugolską modłę. Białe spodnie, mokasyny, koszula z długim rękawem i... kurtka przypominająca na myśl przeciwdeszczową pelerynę. Może oczekiwał niespodziewanych opadów w okolicy, a może był to sposób na to, aby nieco się ocieplić? Taki to z niego był ciepłolub.
— No to... Kto będzie tym odważnym i otworzy? — spytał, wskazując ruchem podbródka w stronę drzwi wejściowym, taksując zaciekawionym wzrokiem swych towarzyszy.