22.04.2024, 00:24 ✶
Stos nie był tak duży, jak mogłoby się wydawać, że powinien być a jednak był wystarczający, by umieścić na nim bladą ze strachu kobietę. Miała posiniaczoną twarz. Zaschniętą krew w kącikach ust i na rękach. Ale pozostawała przytomna, boleśnie świadoma zbierającego się tłumu żądających jej krwi ludzi. Wodziła po nich wzrokiem jak zwierzę złapane we wnyki aż wreszcie dostrzegła siedzącego na koniu biskupa Carlisle.
Mężczyzna był dość wysoki, postawny, dobiegający już pięćdziesiątego roku życia. Na tle całej reszty świetlisty, o twarzy poważnej, naznaczonej determinacją i przekonaniem, że robi to, co należy zrobić.
- Triono, ostatnia wiedźmo z Puszczy Inglewood, mocą nadaną mi przez Boga i kościół skazuję cię na śmierć przez spalenie na stosie – mówi. Głos ma donośny, podobnie głośny jest ryk uszczęśliwionego tłumu, ale ty słyszysz tylko zdławiony szept Triony: nie jestem wiedźmą, nigdy nie byłam wiedźmą, nigdy nie parałam się czarami… - Pater noster, qui es in caelis, sanctificetur nomen tuum, adveniat regnum tuum – zaczyna modlitwę, gdy wyznaczony do tego celu kat podpala stos.
Mężczyzna był dość wysoki, postawny, dobiegający już pięćdziesiątego roku życia. Na tle całej reszty świetlisty, o twarzy poważnej, naznaczonej determinacją i przekonaniem, że robi to, co należy zrobić.
- Triono, ostatnia wiedźmo z Puszczy Inglewood, mocą nadaną mi przez Boga i kościół skazuję cię na śmierć przez spalenie na stosie – mówi. Głos ma donośny, podobnie głośny jest ryk uszczęśliwionego tłumu, ale ty słyszysz tylko zdławiony szept Triony: nie jestem wiedźmą, nigdy nie byłam wiedźmą, nigdy nie parałam się czarami… - Pater noster, qui es in caelis, sanctificetur nomen tuum, adveniat regnum tuum – zaczyna modlitwę, gdy wyznaczony do tego celu kat podpala stos.