21.04.2024, 23:30 ✶
To zaskakujące jak miejsca takie jak Carlisle, obrastające legendami sprzed kilku wieków, zaczynają czerpać korzyści z ich istnienia. Zmierzając w stronę placu, na którym odbywał się tegoroczny festyn mijasz przynajmniej cztery sklepy z pamiątkami. W ich witrynach majaczą słomiane sylwetki wiedźmy z krogulczym nosem, szklane figurki króla Artura, sir Gawaina i Pani Jeziora, koszulki, kubki, mgnesy na lodówkę i zeszyty z napisami: I love Carlisle oraz butelki z miejscowym piwem. Nawet sklep z dewocjonaliami nie ustrzegł się przed próbą przyciągnięcia turystów. On jednak, zamiast słomianych wiedźm próbował wcisnąć odwiedzającym gliniane figurki jednego z biskupów.