• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum

[29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#7
20.04.2024, 21:20  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.04.2024, 21:21 przez Anthony Shafiq.)  
Gdzież Erik się znalazł? Na dnie. Konkretnie na dnie bardzo rozległej, ogrodowej fontanny. Ale tak długo jak to była fontanna w jego ogrodzie, to Anthony nie zamierzał narzekać.

– Frytki i precle w Dziurawym Kotle. – powtórzył, dając wybrzmieć tej informacji w murach swojego domu, dając jej prawo do zaistnienia w cichej przestrzeni dźwiękowej, w której znajdował się tylko stukot klapek, szelest jedwabiu i nieregularny odgłos chodu Erika - jednej cichej bosej stopy i drugiego, chlupoczącego, rozmokłego mokasyna.

– Nic nie masz... Czy mam pytać dalej? Czy mam zgłosić kradzież mienia, różdżki, bagaży nie wiem... rozumu i godności? Z naszej dwójki to Ty bardziej znasz się na przestępstwach, ale wiesz, jeśli znasz sprawcę, to ja znam metody na tych, którzy poniewierają moimi przyjaciółmi. Chyba, żeś jak Desdemona sam sobie to zrobił, wtedy cóż... – odwrócił się do niego na moment, gdy weszli na piętro, uśmiechając się doń łagodnie w błękitnawym świetle magicznych świetlików wirujących w powietrzu zamiast lamp czy innego oświetlenia. – Pozostaje mi ukarać Ciebie jagnięciną i kawałkiem suchego odzienia na dobry początek, co Ty na to?

U szczytu schodów były przestronne drzwi prowadzące zapewne do sali balowej, tak pasowałoby z układu domu. Antresola rozchodziła się w obie strony, oni zaś skierowali swe kroki w prawo białym, strojnym w kolumny korytarzem, po miękkim lazurowym dywanie. Z każdym krokiem zaś pojawiało się coraz więcej rzeźb i waz, coraz więcej artefaktów i szkieletów, a wszystkie łączył jeden wspólny mianownik - smoki. Przedmioty te były zbierane z pieczołowitością od lat z całego świata. Część z nich Erik mógł rozpoznać jako podarki, które otrzymywał Anthony na ich wspólnych wyjazdach, część jako własności osób u których gościli. Jedna czara otoczona jadeitowym jaszczurem... zdało się, że właściciel nie chciał się z nią rozstać, ale może to kwestia wadliwej pamięci, albo kroków Anthony'ego które podjął później. Korespondencyjnie na przykład.

Mijali drzwi otoczeni migoczącym, magicznym rojem, dającym wszystkiemu dziwną, odrealnioną poświatę. Po prawej stronie mieli widok na ogród, na rzymski zakątek, choć w drugą stronę nikt z gości nie miał wglądu w przestrzenie korytarza. Weneckie lustro, choć może w tym przypadku byłaby właściwsze określenie weneckiej ściany. Po lewej strony co jakiś czas pojawiały się drzwi, przedzielały segmenty kolekcji, która na pewno była umieszczona tu w jakimś porządku, choćby bardzo chaotycznym. Shafiq nie zatrzymał się przy żadnych z nich, stanął dopiero przy wnęce na samym końcu, gdzie leżał, cóż... zgodnie z oczekiwaniami smok. Wnęka była ciemniejsza, zmiękczona grubymi, odsłoniętymi obecnie granatowymi kotarami, a figura przywodziła na myśl jednego bardzo konkretnego smoka. Draco Dormiens Nunquam Titillandus. Była to adekwatnie pomniejszona replika hogwarckiej bestii znajdującej się niedaleko byłych lochów, tuż obok tajnego przejścia do domu ślizgonów. Wbrew sentencji, Anthony połaskotał figurę po podniebieniu, a ta przeciągnęła się, by znów zapaść w drzemkę. Tymczasem gospodarz wyminął ją i zniknął w ścianie.

– Tak wiem, może trochę dramatycznie, ale kto powiedział, że tylko w Szkocji mogą mieć takie zabawki. – powitał go już w środku czarno-złotej, rozświetlonej kryształowym kwieciem sypialni. Główne światło było zagaszone na rzecz bocznych kinkietów, co mimo ciemnej aury nadawało pomieszczeniu przytulności, której brakowało wszędzie indziej. Obok olbrzymiego, pozostającego w nieładzie łóżka, stał pod ścianą stoliczek z dwoma fotelami, na którym leżała otwarta książka z parą okularów, a na Anthony'ego czekał kieliszek czerwonego wina i zawartość otwartej już butelki. Dalej przy otwartym oknie przesłoniętym falującą nieznacznie od wiatru storą, lśniła czarna politura otwartego obecnie fortepianu. Dookoła siedziska dla grającego leżało porozrzucanych kilka pożółkłych stron nut. W rogu dopasowana stała rosła komoda, a na przeciw łóżka dominował wygaszony obecnie kominek. Z prawa i z lewa, a także nad nim, słowem cała pozostała wolna przestrzeń tej ściany pełniła funkcję uginającego się od książek regału.

Pokój pachniał wilgocią, geosaminą i ozonem, wiatr co jakiś czas poruszał ciężką atłasową zasłoną łagodząc nęcąco znajomą woń żywicznego kadzidła, rozpalonego tuż przy wejściu na niewysokim sekretarzyku, którego dym stanowił smoczy oddech obmywający szafirową kulę. W pomieszczeniu były jeszcze jedne drzwi, właśnie obok kadziła i te właśnie otworzył bosonogi Anthony, zaraz po zdjęciu z siebie i rzuceniu na łóżko pierwszej warstwy odzienia.
– Proszę, łazienka jest do Twojej dyspozycji, rozgrzej się i ochłoń, ja zajmę się resztą. – obiecał, resztkami sił utrzymując fasadę, licząc na to, że kupi sobie czas, nie tyle po to by wydać kilka poleceń Wergiliuszowi, ale by samemu ochłonąć od tej nieoczekiwanej zmiennej, poukładać słowa, które obecnie wirowały mu w głowie, a nic z tego co powiedział, nie wydawało mu się odpowiednio dobre na zaistniałą sytuację. – Wanna raczej będzie dla Ciebie za mała, ale prysznic... prysznic powinien być odpowiedni. – dodał od razu żałując, że to powiedział, od razu ganiąc się bezgłośnie za wszystkie wyobrażenia, które naszły go gwałtownie wymijając pięknie jakiekolwiek oklumenckie bariery.

Odwrócił się do sekretarzyka odkładając nań różdżkę i skupiając się na zadaniu, choćby tak trywialnym jak zapewnienie im posiłku. Sam nie pamiętał co jadł dziś poza winem, Wergiliusz z pewnością ucieszy się, że jednak cokolwiek dzisiaj pojawi się w jego menu. Tymczasem zgodnie z jego słowami łazienka była do Erikowej dyspozycji.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (12077), Erik Longbottom (10454)




Wiadomości w tym wątku
[29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 14.04.2024, 11:37
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 17.04.2024, 22:21
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 18.04.2024, 15:11
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 18.04.2024, 22:17
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 18.04.2024, 23:11
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 20.04.2024, 19:00
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 20.04.2024, 21:20
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 22.04.2024, 22:44
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 23.04.2024, 00:08
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 24.04.2024, 19:30
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 24.04.2024, 21:30
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 25.04.2024, 02:04
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 25.04.2024, 11:57
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 29.04.2024, 00:58
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 29.04.2024, 11:00
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 03.05.2024, 21:42
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 04.05.2024, 18:32
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 05.05.2024, 20:24
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 05.05.2024, 23:03
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 06.05.2024, 00:41
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 06.05.2024, 12:06
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 07.05.2024, 01:35
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 07.05.2024, 07:34
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 07.05.2024, 15:17
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 07.05.2024, 17:29
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 08.05.2024, 01:35
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Anthony Shafiq - 08.05.2024, 13:32
RE: [29.07] Deszcz jak siwe łodygi, szary szum - przez Erik Longbottom - 08.05.2024, 23:01

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa