Teraz to nie ruszało Leona. Starał się uderzyć celnie i najwyraźniej mu się udało. Świadectwem tego mogła być przygryziona przez dziewczynę warga i to, że słowa uwięzły jej w gardle, że zbierało się jej na płacz. Teraz zdawał się być niewrażliwy na dziewczęce łzy. Wszystko to wróci do niego po wyzwoleniu się spod wpływu magii. Po wszystkim będzie czuł się okropnie i przyjdzie mu żyć z konsekwencjami wszystkich swoich czynów, których dopuścił się w tym momencie wbrew sobie. Sophie zasługiwała na przeprosiny, jednak one nie nastąpią tu i teraz. Może nie nastąpią nigdy. Byli przypadkowymi ludźmi, których połączyło przypadkowe spotkanie w tym właśnie miejscu i taka sposobność nie zdarza się często. Ona wiedziała jedynie, gdzie on pracuje. Z pewnością nie będzie go szukać w budynku Ministerstwa Magii. Nie po tym co miało miejsce.
Dziewczynie zbierało się na płacz. Nie zamierzała krzyczeć na niego, wykrzyczeń mu prosto w twarz tego zachowania ani nie podeszła na tyle blisko aby po prostu go spoliczkować. W pewnych okolicznościach był zdolny do przemocy. Wystrzegał się fizycznej przemocy, jednak teraz sięgnął po inną i najwyraźniej przed tym nie uchroniło bycie skrajnym pacyfistą. To i tak było godne potępienia.
— To już cwaniactwo. Tylko ciężką pracą można osiągnąć sukces. Twoi znajomi będą pracować na prestiżowych stanowiskach, a ty będziesz podawać im bimber do stolika. — W jak najbardziej dosadny sposób podzielił się z nią swoimi poglądami. W innych okolicznościach zrobiłby to z większym taktem. Pędzenie bimbru w żaden sposób nie było zajęciem prestiżowym, nawet jak na alkohol zawsze był popyt. Można było się tym zajmować na użytek własny, ale należało mieć wyuczony zawód i stałe miejsce pracy. Mając dwadzieścia osiem lat jest w stanie pracować w jednym z czterech zawodów - posiada imponujące jak na swój młody wiek kwalifikacje. Przy nich umiejętność pędzenia bimbru wyglądała naprawdę żałośnie. Jeśli teraz powstrzymała się od płaczu, to prawdopodobnie teraz się rozpłacze.
— Sprawiasz takie wrażenie. Zawody miłosne też przepowiadam. — Stwierdził z lekkim wzruszeniem ramion. Ze wszystkich symbolów jakie mógł ujrzeć, dojrzał tego przypominającego orła. Zmiana na lepsze. Zarówno pod względem zawodowym, jak i miłosnym jej życie zmieni się na lepsze. Mógł przedstawić dziewczynie dogłębną analizę, jednak ona nie chciała słuchać. Musiała się położyć, a raczej schronić się przed światem w tym domku. Zmiany na lepsze nie przychodzą łatwo. Po pierwszych miłościach przyjdą następne, znaczne lepsze. Przez następne kilka dni będzie widywać Sophie, która powinna dać mu już spokój.