20.04.2024, 14:27 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.04.2024, 14:28 przez Sophie Mulciber.)
Sophie przygryzła dolną wargę, słuchając co Leon ma do powiedzenia na temat jej biznesu alkoholowego. Dlaczego był taki nieprzyjemny i nie wierzył w jej możliwości? Wyglądała na smarkatą? Była młoda, to fakt, jednak starała się ubierać schludnie i elegancko, żeby nie przypominać młokosa. Miała wrażenie, że wybranek jej serca nie do końca zrozumiał, dlaczego wybrała właśnie produkcję własnego bimbru. To, co uważał za wady, tak naprawdę było zaletami.
-Leon… - Zaczęła, chociaż zbierało jej się trochę na płacz. To przykre, kiedy ktoś komu chcesz zaimponować i do kogo żywisz głębokie uczucia, traktuje cię w nieprzyjemny sposób. Dla jednych może było to motywacją do działania i bycia lepszym, jednak dla Sophie było to bardzo raniące. Wychowała się w domu, gdzie ciepłe słowa uznania były prawdziwą rzadkością, więc na pewno czułaby się szczęśliwsza przy partnerze, który chwaliłby ją i bombardował pozytywnymi emocjami. Nie była tego jeszcze świadoma i zda sobie z tego sprawę dopiero wtedy, kiedy na kogoś takiego właśnie trafi.
-Produkcja bimbru ma to do siebie, że jest niezajmująca, jeśli masz dobry przepis. Właśnie o to chodzi. Dzięki temu mam czas na inne rzeczy. Nie chcę ciężko pracować, skoro mam zajmować się też domem albo zacząć kolejny biznes. - Wyjaśniła mu to najlepiej jak mogła. Miała nadzieję, że Leon przyzna jej rację. Słowa o smarkuli również ją zabolały, jednak udała, że tego nie usłyszała. Cała pewność siebie nagle z niej prysła. Bardzo mało jej brakowało, żeby się rozpłakać. Chciała dobrze wypaść, a wszystko robiła źle. A do tego pomyliła terminy targów...
-To... ciekawe... bycie egzorcystą... - Odparła głucho, resztkami sił powstrzymując się od płaczu. Hormony nadal w niej buzowały, więc pewnie Leon miał trochę racji, kiedy nazywał ją smarkatą. Była pełnoletnia, ale nie zawsze potrafiła panować nad emocjami. Dzisiaj pierwszy raz w życiu się zakochała, a jej wybranek zwyczajnie jej nie lubił.
-Nie jestem pijana. M-może... może zawód? - Miłości była pewna, w końcu kochała Leona. Tak naprawdę to nie chciała, żeby przepowiadał jej cokolwiek, bo wróżba na pewno nie będzie po jej myśli! Kiedy wziął kieliszek, uznała, że to jednak dla niej za dużo.
-P-przepraszam, muszę się położyć. - Odwróciła się na pięcie, żeby wrócić do domku i skończyć to upokarzające przedstawienie. Łzy ciekły jej po twarzy i nie chciała żeby Leon zobaczył ją zasmarkaną i płacząca. Dlaczego jej pierwsza miłość musiała okazać się nieszczęśliwą?
-Leon… - Zaczęła, chociaż zbierało jej się trochę na płacz. To przykre, kiedy ktoś komu chcesz zaimponować i do kogo żywisz głębokie uczucia, traktuje cię w nieprzyjemny sposób. Dla jednych może było to motywacją do działania i bycia lepszym, jednak dla Sophie było to bardzo raniące. Wychowała się w domu, gdzie ciepłe słowa uznania były prawdziwą rzadkością, więc na pewno czułaby się szczęśliwsza przy partnerze, który chwaliłby ją i bombardował pozytywnymi emocjami. Nie była tego jeszcze świadoma i zda sobie z tego sprawę dopiero wtedy, kiedy na kogoś takiego właśnie trafi.
-Produkcja bimbru ma to do siebie, że jest niezajmująca, jeśli masz dobry przepis. Właśnie o to chodzi. Dzięki temu mam czas na inne rzeczy. Nie chcę ciężko pracować, skoro mam zajmować się też domem albo zacząć kolejny biznes. - Wyjaśniła mu to najlepiej jak mogła. Miała nadzieję, że Leon przyzna jej rację. Słowa o smarkuli również ją zabolały, jednak udała, że tego nie usłyszała. Cała pewność siebie nagle z niej prysła. Bardzo mało jej brakowało, żeby się rozpłakać. Chciała dobrze wypaść, a wszystko robiła źle. A do tego pomyliła terminy targów...
-To... ciekawe... bycie egzorcystą... - Odparła głucho, resztkami sił powstrzymując się od płaczu. Hormony nadal w niej buzowały, więc pewnie Leon miał trochę racji, kiedy nazywał ją smarkatą. Była pełnoletnia, ale nie zawsze potrafiła panować nad emocjami. Dzisiaj pierwszy raz w życiu się zakochała, a jej wybranek zwyczajnie jej nie lubił.
-Nie jestem pijana. M-może... może zawód? - Miłości była pewna, w końcu kochała Leona. Tak naprawdę to nie chciała, żeby przepowiadał jej cokolwiek, bo wróżba na pewno nie będzie po jej myśli! Kiedy wziął kieliszek, uznała, że to jednak dla niej za dużo.
-P-przepraszam, muszę się położyć. - Odwróciła się na pięcie, żeby wrócić do domku i skończyć to upokarzające przedstawienie. Łzy ciekły jej po twarzy i nie chciała żeby Leon zobaczył ją zasmarkaną i płacząca. Dlaczego jej pierwsza miłość musiała okazać się nieszczęśliwą?