Tak, chciała mu odpowiedzieć. Wymyślić taką odpowiedź, żeby mu kapcie z nóg spadły. Ale cokolwiek przychodziło jej do głowy, czuła, że to nie wystarczy. Że to słabe. Że jeszcze bardziej się pogrąży. Że nawet jeśli to będzie celna odpowiedź, on zarzuci czymś zupełnie zwalającym z nóg. Ale nim powiedziała cokolwiek — on już skończył. Zostawił Peppę bez słowa, wpatrującą się w niego z niedowierzaniem.
Wygrał kolejną rundę. Ponownie. Jakże ją to irytowało. Ale przynajmniej wychodził. W końcu pójdzie do recepcji, czy właściciela ośrodka i dostanie nowy klucz. Czy mogła odetchnąć z ulgą? Otóż nie, bo na odchodne rzucił jej przestrogą, z perspektywy dziewczyny — dość przypadkową.
Zmarszczyła brwi, zbita z tropu tajemniczymi słowami.
— A co jest nie tak z jeziorem? Oprócz tego, że najpewniej woda jest brudna? — Dopytała. Sama nie gustowała w pływaniu, ale jej ojciec na drugi dzień na pewno będzie chciał podnieść poziom wody swoim bebzonem. Dobrze było się dowiedzieć, czy może warto go odwieść od tego pomysłu... No tak. Fox po raz kolejny się wykazał. Dlaczego wiedział cokolwiek o tym nudnym jeziorze? Czyżby był stałym bywalcem? Może jego kontakt z właścicielem nie był przypadkowy? Peppie się to bardzo nie podobało. Była całkowicie nachmurzona. Mężczyzna okazał się być bardziej wartościowy, niż myślała, ale teraz już za późno, by wkupić się w jego łaski. Zazdrościła mu tej tajemniczej wiedzy, koneksji i wszystkiego innego. Nie miała pojęcia, czemu aż tak podsycały się w niej te uczucia. Widziała faceta niecałe pięć minut a już zdobył rangę arcywroga.