• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
1 2 3 Dalej »
[07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas

[07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas
Pies policyjny
Live fast,
pet dogs
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Tomasz przede wszystkim jest wysoki, nawet bardzo. Ma 192 centymetry wzrostu więc nietrudno go zauważyć w tłumie. Nie mówiąc już o tym, że prawie zawsze oślepia uśmiechem. Jego włosy przyjmują barwę bardzo ciemnego blondu, jego oczy są niebieskie, na twarzy często widnieje zarost - uważa, że tak wygląda przystojniej. Jest dość dobrze zbudowany. Zwykle ubiera się w stonowane kolory, jeansom często towarzyszy sweter lub koszulka z kołnierzykiem, rzadko sięga po koszule, które według niego są strasznie niewygodne. Podczas słonecznych dni towarzyszą mu jego ulubione okulary przeciwsłoneczne, w te chłodniejsze ukochana skórzana kurtka z brązowej skóry. Można czasem wyczuć od niego dym papierosowy, znacznie częściej jednak przesiąka zapachem kawy oraz swojej wody kolońskiej o nucie lawendy i cedru.

Thomas Hardwick
#7
17.04.2024, 18:09  ✶  
Nie był zapewne osobą która mogłaby obiektywnie stwierdzić, jak przekonać czarodziejów do pokojowego współżycia z mugolakami, bo sam czasami czuł, że to naprawdę spore wyzwanie, do tego nie mógłby zrozumieć jak to jest być czarodziejem z długą rodzinną tradycją ciskania czarami z różdżki. Sam miał zbyt dużo problemów wynikających z ciągłymi kontaktami z rodzeństwem i rodzicami, którzy wiedzieli, a jednak udawali, że Thomas po prostu opuścił dom i wyprowadził się do innego miasta. Nie innej rzeczywistości.
Takiej, w której jak się okazuje, są ludzie gotowi pozbawić go życia za to, że jego krew nie jest wystarczająco, cóż, czysta.
Czasami zastanawiał się, czy tak się czuli Żydzi podczas tego całego holokaustu, a którym nie raz wspominał ojciec Thmomasa, przy okazji rozmów o wuju, który walczył podczas drugiej wojny światowej. Widniało nad nimi widmo śmierci, tylko dlatego, że żyli, a ktoś uznał ich za podludzi.
Nie raz zdarzyło się, że nawiedzał o koszmar o tamtej nocy, gdy został zaatakowany we własnym mieszkaniu. Bał się, że to nie koniec tej historii. Liczne ataki, także ten podczas Beltane potwierdzały, że sprawy zaczęły nabierać rozpędu. Musieli być zwarci i gotowi, by stawić czoła tym, którzy, chcieli skrzywdzić niewinnych. Bo jak wskazywała mugolska historia, konsekwencje mogły być tragiczne.
Musiał jednak najpierw rozwiązać trochę inny problem.
Pokręcił głową rozbawiony, słysząc tłumaczenia Brenny.
- Och, ja też uwielbiam żenujące historie, ale tylko pod warunkiem, że nie jestem ich głównym obiektem. Co innego, gdybym miał coś wyciągnąć od twojej rodziny. - Spojrzał na nią z ukosa, unosząc zabawnie brwi. - Ale możemy przyjąć pakt o nie mówieniu o traktorach. Pewnie dostałbym rykoszetem, że pozwoliłem ci się do jakiegoś zbliżyć. - Chociaż z drugiej strony pewnie nikt by się nie zdziwił, gdyby Brenna podjęła ryzyko z własnej nieprzymuszonej woli. Gdy się uparła, wiadomym było, że nic jej nie powstrzyma. Lubił to w niej, choć czasem sprawiało, że mogło się osiwieć ze stresu. Erik pewnie już ukrywał kilka białych włosów w tej swojej czuprynie, choć pewnie się nie przyznawał.
Spotkania z kolejnymi członkami rodziny przebiegały w miarę gładko. Brenna chyba skutecznie odwracała uwagę od samego Thomasa, który mógł uniknąć zwyczajowych rozmów o tym, że za rzadko pojawia się w domu, że za mało mówi, co się u niego dzieje, że tak trudno było kłamać o tym co robi przed bliskimi… Oficjalnie dla dalszej rodziny był zwykłym policjantem w Londynie. Niby powód do dumy, sęk w tym, że całe te zacieranie prawdy nie wychodziło wszystkim na zdrowie, sprawiając, że pojawianie się na tak dużych spędach rodzinnych nie było dla niego komfortowe. Z drugiej strony kochał swoje rodzeństwo, czuł także duże pokłady sympatii dla niektórych z ich partnerów, poza Samanthą (byłego Marnie nikt już nie liczył), jeszcze większe dla swoich siostrzeńców.
Bał się, że jego obecność popsuje tę rodzinę. Jeszcze bardziej bolało wrażenie, że inni myśleli to samo.
Dlatego zdziwiło go lekko, gdy spojrzenie ojca wydawało się wyjątkowo łagodne, gdy patrzył na nich, kontemplując przez chwilę słowa Brenny.
- Nie ma tu pewnie dla ciebie za dużo do oglądania, ale może znajdziecie coś ciekawego. Ogród Cassie na przykład, albo reszta domu. Wybudował go mój ojciec, gdy kupił ten kawałek ziemi. Chętnie bym sam oprowadził po włościach, ale trochę to trudne. - Mężczyzna spojrzał na swoje nogi ze zmarszczonymi brwiami, z wyrazem twarzy, który sprawił, że coś w Thomasie zamarło.
- Tato...
- No, nie stójcie tak, jak was podziwianie widoków nie satysfakcjonuje, to do kolacji jeszcze sporo roboty do zrobienia. - O, to już było bardziej w stylu Matthewa.
- Jasne - wydukał Thomas, po czym pociągnął Brennę w stronę ogrodu.
-Widzę, że ta cała choroba go zmieniła, nie wiem jednak, czy na dobre - mruknął, rozglądając się pośród licznych kwiatów posadzonych na gęstych rabatach. W ogrodzie z zieloną trawą, stał stół z krzesłami, rosło też kilka drzewek owocowych oraz liczne odmiany krzewów, nigdzie jednak nie było widać wspomnianej wcześniej Abigail. Thomas jednak tylko westchnął, po czym podszedł do płota za którym rosła wysoka trawa. Przeskoczył przez niskie, drewniane ogrodzenie, uśmiechając się przy tym niemal chłopięco do Brenny. Widać było, że robił to niezliczoną ilość razy.
- Abigail! - Rzucił w gąszcz, który zaszeleścił, gdy wyskoczyła z niego młodziutka dziewczyna z dziwnie pachnącym papierosem w ręku, rzucając się na szyję Thomasowi.
- Brat! - Krzyknęła, po czym odczepiła się, szczerząc przy tym radośnie.
Mężczyzna westchnął, zerkając na skręta, który nadal trzymały dwa zgrabne palce.
- Co ja ci mówiłem na ten temat?
- Nie pal trawki bo nie urośniesz, zwykłe papierosy tylko jak starzy nie widzą i z dala od słomy, bo znów coś podpalisz - niemalże wyrecytowała. No dobrze, rzeczywiście były to jego słowa. Potarł twarz ręką, spoglądają na Brennę niemal błagalnie, jakby miała tu w czymś pomóc.
- Brenno, to moja najmłodsza siostra, Abigail, Abigail, to Brenna, pisałem ci kiedyś o niej w liście. - Tym razem sam wziął na siebie przedstawienie kobiet. Skierował zaraz potem wzrok na młodszą. - Zgaś to i idziemy zastawiać stół, ciesząc się resztkami normalności w tym domu, zanim się nie zbierzemy wszyscy razem. Jeśli tym razem Lizzie zrobi ciasteczka, to obiecuję, zjem cały talerz i zakończę to chociaż szybko. A teraz mars… Znaczy chodźmy. - Zreflektował się, spoglądając na Longbottom.
Abigail spoglądała na tą dwójkę ciekawsko, szybko jednak ruszyła przodem, przeskakując z gracja przez płot. Też musiała mieć w tym spore doświadczenie.
- Jak dobrze pójdzie, resztę poznasz przy stole, chyba, że postanowią przed tym coś wysadzić w powietrze - powiedział cicho, wracając do domu i jadalni, gdzie najmłodsza z rodzeństwa Hardwicków już wyciągała ogromny obrus. Thomas, natychmiast pomógł go położyć na stół, wskazując przy okazji głową na kredens.
- Możesz czuć się jak w domu i wybrać dzisiejszą zastawę, matka ma pewnie z trzy komplety. Będzie nas… Cholera, czekaj, szesnaście osób? - Spojrzał na siostrę. Abigail policzyła na palcach w skupieniu, po czym skinęła głową twierdząco. - Powinno wszystkiego starczyć. Ja pójdę do kuchni po sztućce. - Uśmiechnął się, po czym na chwilę zniknął z pomieszczenia.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (5390), Thomas Hardwick (7418)




Wiadomości w tym wątku
[07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Thomas Hardwick - 15.03.2024, 23:45
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Brenna Longbottom - 16.03.2024, 12:35
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Thomas Hardwick - 17.03.2024, 22:42
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Brenna Longbottom - 20.03.2024, 17:10
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Thomas Hardwick - 24.03.2024, 22:34
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Brenna Longbottom - 27.03.2024, 18:06
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Thomas Hardwick - 17.04.2024, 18:09
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Brenna Longbottom - 18.04.2024, 21:29
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Thomas Hardwick - 21.04.2024, 15:21
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Brenna Longbottom - 21.04.2024, 20:23
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Thomas Hardwick - 24.04.2024, 19:11
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Brenna Longbottom - 25.04.2024, 10:02
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Thomas Hardwick - 15.05.2024, 22:48
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Brenna Longbottom - 19.05.2024, 12:19
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Thomas Hardwick - 23.05.2024, 16:33
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Brenna Longbottom - 24.05.2024, 15:03
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Thomas Hardwick - 30.05.2024, 17:46
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Brenna Longbottom - 30.05.2024, 21:21
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Thomas Hardwick - 07.06.2024, 15:33
RE: [07.07.72] I tak to się żyje na tej wsi | Brenna i Thomas - przez Brenna Longbottom - 08.06.2024, 09:09

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa