16.04.2024, 18:23 ✶
Isaac spodziewał się wszystkiego, ale nie takiej reakcji ze strony Anthony'ego. Uniósł jedną brew ku górze i uśmiechnął się kącikiem ust, kiedy mężczyzna praktykował na nim ojcowskie czułości. Nie przeszkadzało mu to. Uważał, że to bardzo zdrowe żeby pokazywać światu pozytywne emocje. Poklepał go więc lekko w odwecie po plecach i uśmiechnął się ciepło, mimo wszystko uciekając na chwilę wzrokiem. Ten człowiek bywał bardzo zagadkowy.
Czy Anthony był zaskoczony, że Isaac wskoczył za nim w czarną otchłań? W końcu jak już spadać w bezkresną nicość, to najlepiej w towarzystwie, prawda?
Baghsot zasłonił usta rękawem i zakaszlał od pyłu.
-T-tak, herbata będzie dobrym pomysłem. - Kiedy dołączyli do nich Morpheusa oraz Neil, na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Wziął od chłopaka swój kapelusz i przeczesał palcami grzywkę.
-Dziękuję. Czyli zagadka rozwiązana? - Zapytał Neila i wyciągnął różdżkę. Skierował jej koniec w stronę rękawa swojej marynarki i nagle cały kurz który na nim wcześniej osiadł, zniknął. Założył kapelusz na głowę i wycelował różdżkę w plecy Anthony'nego. W ułamku sekundy i jego eleganckie ubranie stało się czyste i wyprasowane. Musiał dbać o dobry wizerunek swojego szefa. W końcu dzisiaj był jego asystentką, prawda?
Do następnego pomieszczenia wszedł za wszystkimi, i najbardziej zainteresował się kościotrupem. Podszedł więc do stołu na którym biedaczysko dokonało żywota. Potrafił ocenić, czy to kobieta, czy mężczyzna, ponieważ zdarzyło mu się badać ruiny pod którymi leżały ludzkie szczątki. O ile te kości to nie kolejna iluzja, lub falsyfikat…
-Już zapisuje, panie Longbottom. - Isaac pstryknął palcami i tuż przy nim ponownie pojawiło się samopiszące pióro oraz lewitujący notatnik.
Czy Anthony był zaskoczony, że Isaac wskoczył za nim w czarną otchłań? W końcu jak już spadać w bezkresną nicość, to najlepiej w towarzystwie, prawda?
Baghsot zasłonił usta rękawem i zakaszlał od pyłu.
-T-tak, herbata będzie dobrym pomysłem. - Kiedy dołączyli do nich Morpheusa oraz Neil, na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Wziął od chłopaka swój kapelusz i przeczesał palcami grzywkę.
-Dziękuję. Czyli zagadka rozwiązana? - Zapytał Neila i wyciągnął różdżkę. Skierował jej koniec w stronę rękawa swojej marynarki i nagle cały kurz który na nim wcześniej osiadł, zniknął. Założył kapelusz na głowę i wycelował różdżkę w plecy Anthony'nego. W ułamku sekundy i jego eleganckie ubranie stało się czyste i wyprasowane. Musiał dbać o dobry wizerunek swojego szefa. W końcu dzisiaj był jego asystentką, prawda?
Do następnego pomieszczenia wszedł za wszystkimi, i najbardziej zainteresował się kościotrupem. Podszedł więc do stołu na którym biedaczysko dokonało żywota. Potrafił ocenić, czy to kobieta, czy mężczyzna, ponieważ zdarzyło mu się badać ruiny pod którymi leżały ludzkie szczątki. O ile te kości to nie kolejna iluzja, lub falsyfikat…
-Już zapisuje, panie Longbottom. - Isaac pstryknął palcami i tuż przy nim ponownie pojawiło się samopiszące pióro oraz lewitujący notatnik.