16.04.2024, 12:33 ✶
-Jestem już pełnoletnia, w tym roku skończyłam Hogwart. Moja obecność na takich wydarzeniach to moja praca. - Wyjaśniła, obserwując jak Leon próbował cytrynówki. Kiedy ją pochwalił, uśmiechnęła się pokazując zęby.
-Tak! Pracowałam prawie rok nad przepisem i firma “Mulciber Moonshine”, jest zarejestrowana na mnie. Na moje nazwisko. - Sophie była kobietą wyzwoloną i chciała pracować. Nie wyobrażała sobie siebie siedzącej w domu i wychowującej czwórki, czy piątki dzieci. Chciała mieć męża i dziecko, oczywiście, ale maksymalnie dwoje dzieci. Chciała mieć czas na realizację swoich pomysłów i nie chciała zbyt mocno przytyć. Po pięciu ciążach, na pewno byłaby grubaską… miała więc nadzieję, że Leon lubił zaradne i pracowite kobiety.
-Hmm, to może napije się z Tobą. Cieszę się, że Ci smakuje. A ty czym się zajmujesz? - Była bardzo ciekawa, co Leon porabiał na co dzień. Kiedy wzięła od niego kieliszek, przez przypadek dotknęła palcami jego dłoni. Fala ciepła przepłynęła przez jej ciało. Skóra Leona była przyjemna w dotyku, a jego ręce wyglądały na silne i męskie. To był tylko przelotny dotyk, jednak jej serce zabiło mocniej z podniecenia, policzki zarumieniły się, a na ustach pojawił się nieśmiały uśmiech gdy ponownie spojrzała na obiekt swoich uczuć. Musiała się uspokoić… miała nalać sobie cytrynówki, jednak przez to wszystko dłonie jej lekko drżały.
-No… no to cheers!- Przechyliła butelkę, żeby nalać alkoholu do kieliszka. Przez te wszystkie emocje które w niej buzowały, oblała sobie palce, z początku nie trafiając do naczynia. Upiła łyk, zostawiając nieco na dnie. Miała słaba głowę, a szybki oddech nie pozwalał jej na przełknięcie takiej ilości alkoholu.
-Tak! Pracowałam prawie rok nad przepisem i firma “Mulciber Moonshine”, jest zarejestrowana na mnie. Na moje nazwisko. - Sophie była kobietą wyzwoloną i chciała pracować. Nie wyobrażała sobie siebie siedzącej w domu i wychowującej czwórki, czy piątki dzieci. Chciała mieć męża i dziecko, oczywiście, ale maksymalnie dwoje dzieci. Chciała mieć czas na realizację swoich pomysłów i nie chciała zbyt mocno przytyć. Po pięciu ciążach, na pewno byłaby grubaską… miała więc nadzieję, że Leon lubił zaradne i pracowite kobiety.
-Hmm, to może napije się z Tobą. Cieszę się, że Ci smakuje. A ty czym się zajmujesz? - Była bardzo ciekawa, co Leon porabiał na co dzień. Kiedy wzięła od niego kieliszek, przez przypadek dotknęła palcami jego dłoni. Fala ciepła przepłynęła przez jej ciało. Skóra Leona była przyjemna w dotyku, a jego ręce wyglądały na silne i męskie. To był tylko przelotny dotyk, jednak jej serce zabiło mocniej z podniecenia, policzki zarumieniły się, a na ustach pojawił się nieśmiały uśmiech gdy ponownie spojrzała na obiekt swoich uczuć. Musiała się uspokoić… miała nalać sobie cytrynówki, jednak przez to wszystko dłonie jej lekko drżały.
-No… no to cheers!- Przechyliła butelkę, żeby nalać alkoholu do kieliszka. Przez te wszystkie emocje które w niej buzowały, oblała sobie palce, z początku nie trafiając do naczynia. Upiła łyk, zostawiając nieco na dnie. Miała słaba głowę, a szybki oddech nie pozwalał jej na przełknięcie takiej ilości alkoholu.