Z jego strony nie było to rozsądne iść na spacer z kimś, kto tak łatwo wzbudzał w nim irytację. Nie skończy się to dobrze. Nie mogło być inaczej. W tym momencie zastanawiał się nad tym, ile zdoła z nią wytrzymać i czy to doprowadzi do tego, że sam odejdzie albo zdoła tak przygadać dziewczynie, że sama odejdzie stąd jak niepyszna. W dalszym ciągu postrzegał ją jako smarkulę. Wszystko wskazywało na to, że była dorosła, skoro wybierała się na targi alkoholi. Ach, pomyliła daty. Każdemu się mogło zdarzyć, jednak ona nie była każdym. Zdolności organizacyjne i szanowanie swojego czasu były ważne. Tak samo jak pilnowanie terminów spotkań czy wydarzeń.
— Nie sądzisz, że to nie wydarzenie dla młodych dziewczyn, wyglądających jakby uczęszczały jeszcze do Hogwartu? — Wypowiadając te słowa uniósł kąciki ust w lekko kpiącym uśmiechu, tak niepasującym do niego. To, co miało miejsce, działo się wbrew jego woli. W rzeczywistości ktoś musiałby się naprawdę postarać aby zaczął kogoś traktować w ten sposób. Sophie w żaden sposób na to nie zasłużyła. — Alkohol tak wcześnie? — Zawołał za nią, zaraz ciężko wzdychając. Nie miał w planach degustacji alkoholu domowej produkcji. Alkohol tak łatwo potrafił uderzyć do głowy, zwłaszcza jeśli nie miało się umiaru. Pod tym względem nie był ideałem - on również uległ trawiącym ten świat nałogom.
Nie posłuchała go, tylko pośpieszyła do swojego domku letniskowego po przeznaczony do degustacji alkohol oraz kieliszek, do którego został on nalany. Z podanego mu kieliszka dobiegał wyraźny zapach cytryn, zawartych w bladożółtym trunku. Dostrzegał drobne kawałeczki obranych cytryn, opadających na dno kieliszka. Jeszcze nie wróżyłem z tego rodzaju... fusów. Naprędce musiał sobie odpowiedzieć na to pytanie, czy faktycznie chce uczestniczyć w takiej degustacji. Ostatecznie podniósł kieliszek do ust i opróżnił go jednym ruchem dłoni. Lekka słodycz i kwaskowość stanowiły idealny kontrast dla wysokoprocentowego alkoholu, niosąc ze sobą orzeźwienie i przyjemny smak cytrusów.
Bardzo chciał móc powiedzieć, że ten trunek nie nadawał się do zaprezentowania go na targach alkoholowych... jednak nie był w stanie tego zrobić. Czuł na sobie spojrzenie dziewczyny, wpatrującej się w niego nad wyraz intensywnie. Oczekiwała na jakąkolwiek reakcję z jego strony. Na werdykt, jakby to do niego należało decydujące zdanie co do tego, który alkohol zasługuje na uznanie i statuetkę. Chrząknął cicho, wyciągając ku niej dłoń z pustym kieliszkiem.
— Jak dotąd... to najlepsza cytrynówka, którą piłem. — Słowa uznania, jakie padły z jego ust, w tym momencie były szczere. Taka cytrynówka zawsze miałaby stałe miejsce w jego barku. — Naprawdę sama ją przygotowałaś? — Dodał po chwili, jako że nie mogło zrobić się zbyt miło. Teraz prawda musiała wyjść na jaw, że to ktoś dorosły odpowiada za przygotowanie tak doskonałej cytrynówki.