Tego rodzaju drobnostki, nie zaliczały się z reguły do tych, które byłyby w stanie poruszyć Penny; na które Penny zwykła zwracać większą uwagę. Poza tym, nie ma sensu oszukiwać się również w kolejnej kwestii - na ogół ruda nie potrafiła się złościć na Terry'ego. Odpuszczała mu praktycznie wszystko, uznając najzwyczajniej w świecie, że ten typ tak ma. A skoro tak ma, to bez sensu z tym walczyć.
- Byle pierdoły? - z tych nerwów, to chyba zaczynała się z wolna robić czerwona. Jeszcze nie jak ten nieszczęsny pomidor, ale jakieś tam pojedyncze plamy zaczynały być widoczne przede wszystkim na szyi. Nie podobało jej się, w jaki sposób się do niej zwracał. Nie podobało jej się to, że to z niej starał się w tym momencie zrobić problem. W dodatku problem, którym z całą pewnością nie była. Ile razy mu odpuszczała? Na jak wiele spraw przymykała w jego przypadku oko? Każda gumka kiedyś zostaje rozciągnięta do granic swoich możliwości, a następnie pęka. Jak masz przy tym pecha, to strzeli Ci taka przy okazji w pysk. Mało przyjemne doświadczenie.
Chwilę stała cicho. Po prostu na niego patrzyła. Nie była jednak spokojna. Nie tym razem. Był to jeden z tych momentów, o których zwykło się mówić, iż zapowiadały one burzę. Wybuch był czymś, czego w tym przypadku uniknąć się nie dało. Ponieważ przelało się zbyt wiele.
- Tak samo nie wydawało Ci się, żeby do Zaczarowanych Różności miał się ktoś włamać, a pamiętasz jak to się skończyło? - podniosła głos, nawiązując do wydarzeń, które miały miejsce w nocy z 19 na 20 marca. Została wówczas sama w lokalu, szykowali się dopiero do jego otwarcia. Wbrew zapewnieniom Terry'ego, wydarzyło się wówczas to, przed czym chwilę wcześniej ostrzegał ją Aidan. Doszło do włamania. Następnie miała wątpliwą przyjemność tłumaczenia się ze wszystkiego przed pracownikami brygady uderzeniowej. Przede wszystkim z nieco dziwnego działania run oraz wykorzystanych zaklęć ochronnych. A kilka dni później została na dokładkę wezwana na przesłuchanie. Mało to było przyjemne i powtórki z rozrywki jednak nie potrzebowała. - Może więc lepiej zachowaj całe te swoje nie wydaje mi się dla samego siebie? Bo z reguły nie ma ono zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością!
Założyła ręce na wysokości swojej klatki piersiowej, spoglądając na niego w ten sposób, z tym charakterystycznym wyrazem twarzy, który wyraźnie dawał do zrozumienia, że nie zamierzała odpuścić. Wyglądało na to, że zwyczajnie chciała się z nim pokłócić. Wyładować na kimś całą tą złość? Może akurat miała jeden z tych gorszych dni, kiedy kobiecie należało włożyć do ust całą tabliczkę czekolady, a następnie wziąć nogi za pas, licząc na to, że zajęta czekoladą nie zdoła Ciebie dogonić?