12.04.2024, 02:04 ✶
Fox Mulder stał przy oknie i z zainteresowaniem przyglądał się widokowi za oknem. Obserwował spacerujących po molo ludzi, główną uwagę poświęcając jednak samemu jezioru Windermere. Na dźwięk otwieranych drzwi i kroków, odwrócił się w stronę wchodzącej do pokoju Peppy. Miał mniej więcej trzydzieści, może trzydzieści cztery lata. Miał też proste, brązowe włosy i jasne oczy, ale tym co najbardziej rzucało się w jego wyglądzie w tamtej chwili, była przewieszona przez ramię torba podróżna i komplet kluczy od domku letniskowego w ręku.
Wyglądał jak typowy mugolski turysta, z tą tylko różnicą, że jeszcze nie zdążył się przebrać i zamiast biegać po Ośrodku w krótkich spodenkach i t-shircie, wciąż miał na sobie to, w czym przyjechał.
Obrzucił Peppę spojrzeniem od stóp do czubka głowy. Na jego jasnej twarzy odmalowała się głęboka konsternacja. To nie tak, że wygląd dziewczyny był mu nie w smak, choć może – jego zdaniem – nosiła się nieco staromodnie. Zaskoczyło go, że w ogóle była w tym domku.
- Dzień dobry – przywitał się z nią miękkim, całkiem przyjaznym głosem. – Wydawało mi się, że wynająłem cały domek letniskowy dla siebie – powiedział powoli, trochę wyraźniej akcentując słowa dla i siebie.
Nic w jego wyglądzie nie wskazywało na to, że był funkcjonariuszem NCA, ale też pojawił się tutaj – na razie – incognito. Zamierzał przyjrzeć się uważniej wszystkiemu, co działo się w ośrodku. Być może, sprawa trójki studentów, którzy zniknęli w miejscowym lesie, nie zainteresowała nikogo poza nim, ale on przeczuwał, że w sprawę mogła być zaangażowana magia i chciał znaleźć na to dowody.
- A przynajmniej tak uprzedził mnie właściciel Ośrodka Windermere – dodał po paru sekundach. Odstawił torbę podróżną na kanapę, jakby dla podkreślenia, że nie zamierzał się ewakuować z tego miejsca.
Zresztą, właściwie to nie miał, dokąd odejść. Chociaż, pewnie, ostatecznie, wystarczyłoby by wrócił się do właściciela i uświadomił go, że zaszła pomyłka i został umieszczony w jednym domku letniskowym z bardzo młodą dziewczyną. A skoro była aż tak młoda, to całkiem możliwe, że razem z nią w domku przebywali również jej rodzice. A Fox kategorycznie potrzebował nie tylko łóżka do spania, ale także przestrzeni, w której mógł pracować.
!szaleństwoWindermere
Wyglądał jak typowy mugolski turysta, z tą tylko różnicą, że jeszcze nie zdążył się przebrać i zamiast biegać po Ośrodku w krótkich spodenkach i t-shircie, wciąż miał na sobie to, w czym przyjechał.
Obrzucił Peppę spojrzeniem od stóp do czubka głowy. Na jego jasnej twarzy odmalowała się głęboka konsternacja. To nie tak, że wygląd dziewczyny był mu nie w smak, choć może – jego zdaniem – nosiła się nieco staromodnie. Zaskoczyło go, że w ogóle była w tym domku.
- Dzień dobry – przywitał się z nią miękkim, całkiem przyjaznym głosem. – Wydawało mi się, że wynająłem cały domek letniskowy dla siebie – powiedział powoli, trochę wyraźniej akcentując słowa dla i siebie.
Nic w jego wyglądzie nie wskazywało na to, że był funkcjonariuszem NCA, ale też pojawił się tutaj – na razie – incognito. Zamierzał przyjrzeć się uważniej wszystkiemu, co działo się w ośrodku. Być może, sprawa trójki studentów, którzy zniknęli w miejscowym lesie, nie zainteresowała nikogo poza nim, ale on przeczuwał, że w sprawę mogła być zaangażowana magia i chciał znaleźć na to dowody.
- A przynajmniej tak uprzedził mnie właściciel Ośrodka Windermere – dodał po paru sekundach. Odstawił torbę podróżną na kanapę, jakby dla podkreślenia, że nie zamierzał się ewakuować z tego miejsca.
Zresztą, właściwie to nie miał, dokąd odejść. Chociaż, pewnie, ostatecznie, wystarczyłoby by wrócił się do właściciela i uświadomił go, że zaszła pomyłka i został umieszczony w jednym domku letniskowym z bardzo młodą dziewczyną. A skoro była aż tak młoda, to całkiem możliwe, że razem z nią w domku przebywali również jej rodzice. A Fox kategorycznie potrzebował nie tylko łóżka do spania, ale także przestrzeni, w której mógł pracować.
!szaleństwoWindermere