12.04.2024, 00:31 ✶
Bertie uważał się, trochę nieskromnie, za konesera krajobrazów. Tak jak niektórzy byli znawcami sztuki, tak on z zacięciem i pasją zajmował się docenianiem uroków otaczającej go przyrody. W jakiś dziwny sposób czuł się z nią mocno związany, nawet jeśli jego największe sukcesy zawsze miały miejsce w otoczeniu szumu miasta. I dlatego teraz, na długo zanim znaleźli się w Windermere, Bertie czujnym okiem obserwował i starał wyłuskać się z okolicy to, co najlepsze.
- Cudownie - oznajmił, uderzając dłońmi w podłokietniki i podnosząc się z zajmowanego do tej pory miejsca, wyraźnie ucieszony że jego propozycja, a w sumie to wszystkie jakie padły, zostały pozytywnie rozpatrzone. Bott ściągnął jeszcze kapsel w butelki, wrzucając go do kosza na śmieci rzutem za 10 punktów, a następnie przemieścił się na werandę.
Na zewnątrz zastał ich malowniczy widok, który niby wcześniej snuł zaledwie swoją zapowiedź, ale przez tych parę chwil spędzonych w domku, zdążył się pogłębić. Barwy nieba zdawały się jeszcze tylko intensywniejsze, do tego odbijające się nie tylko w samej tafli spokojnej wody, co prześwitując przez mgielne pasma, płożące się nad jeziorem.
Bott miał wrażenie, że na sam ten widok, serce zabiło mu nieco mocniej, ale kiedy wziął pierwszy łyk piwa i spojrzał na towarzyszącego mu Notta, kiedy podążyli ścieżką w stronę mola, doszło do niego że to przyjemne uczucie związane jest właśnie z nim.
Bertie był prostym człowiekiem; rzetelnym, może odrobinkę naiwnym i posiadającym w sobie całe morze miłości do wszystkich osób, które znajdowały się w jego życiu. Może gdyby się nad tym głębiej nieco zastanowił, to doszedłby do wniosku, ze dla tych niepoznanych też w sumie niczego nie mogło zabraknąć, ale wszystko i tak sprowadzało się do tego że kochał. Kochał swoich przyjaciół, współpracowników, sąsiadów. I teraz, kiedy czuł się tak wyjątkowo dobrze w towarzystwie Philipa, nie zastanawiał się nad tym, przyjmując to za coś absolutnie dla niego naturalnego.
- Żeglować też możemy spróbować, ale nie jestem pewien, czy mają tutaj takie gabaryty. Albo raczej, nie widziałem jeszcze żaglówki, ale jesteśmy tutaj tylko chwilę. Jutro zapytam w sumie w recepcji, czemu nie. W sumie zdjęcia ze środka jeziora też pewnie byłyby nieziemskie, nie zapomnij jutro na ryby też wziąć aparatu.
- Cudownie - oznajmił, uderzając dłońmi w podłokietniki i podnosząc się z zajmowanego do tej pory miejsca, wyraźnie ucieszony że jego propozycja, a w sumie to wszystkie jakie padły, zostały pozytywnie rozpatrzone. Bott ściągnął jeszcze kapsel w butelki, wrzucając go do kosza na śmieci rzutem za 10 punktów, a następnie przemieścił się na werandę.
Na zewnątrz zastał ich malowniczy widok, który niby wcześniej snuł zaledwie swoją zapowiedź, ale przez tych parę chwil spędzonych w domku, zdążył się pogłębić. Barwy nieba zdawały się jeszcze tylko intensywniejsze, do tego odbijające się nie tylko w samej tafli spokojnej wody, co prześwitując przez mgielne pasma, płożące się nad jeziorem.
Bott miał wrażenie, że na sam ten widok, serce zabiło mu nieco mocniej, ale kiedy wziął pierwszy łyk piwa i spojrzał na towarzyszącego mu Notta, kiedy podążyli ścieżką w stronę mola, doszło do niego że to przyjemne uczucie związane jest właśnie z nim.
Bertie był prostym człowiekiem; rzetelnym, może odrobinkę naiwnym i posiadającym w sobie całe morze miłości do wszystkich osób, które znajdowały się w jego życiu. Może gdyby się nad tym głębiej nieco zastanowił, to doszedłby do wniosku, ze dla tych niepoznanych też w sumie niczego nie mogło zabraknąć, ale wszystko i tak sprowadzało się do tego że kochał. Kochał swoich przyjaciół, współpracowników, sąsiadów. I teraz, kiedy czuł się tak wyjątkowo dobrze w towarzystwie Philipa, nie zastanawiał się nad tym, przyjmując to za coś absolutnie dla niego naturalnego.
- Żeglować też możemy spróbować, ale nie jestem pewien, czy mają tutaj takie gabaryty. Albo raczej, nie widziałem jeszcze żaglówki, ale jesteśmy tutaj tylko chwilę. Jutro zapytam w sumie w recepcji, czemu nie. W sumie zdjęcia ze środka jeziora też pewnie byłyby nieziemskie, nie zapomnij jutro na ryby też wziąć aparatu.