11.04.2024, 09:46 ✶
Sophie musiała wziąć się w garść. Po prostu nigdy wcześniej nie poczuła do nikogo “czegoś takiego”, więc potrzebowała chwili żeby poradzić sobie z nowymi emocjami. Czasami podobali jej się jacyś koledzy ze szkoły, jednak zawsze unikała randkowania. Raz pozwoliła pocałować się Nathanowi z którym poszła na bal w siódmej klasie. Chłopak był kapitanem drużyny Ślizgonów i całkiem dobrze się prezentował. Dziewczyna jednak uważała, że szkolne związki nie miały sensu. Była pewna, że ojciec wybierze jej odpowiedniego kandydata na męża. Podświadomie również bała się, że rodzic mógłby nie zaakceptować jej wyboru, więc postanowiła pozostawić wszystko w jego rękach. Ale… ten mężczyzna na którego właśnie patrzyła, wywrócił jej myślenie o sto osiemdziesiąt stopni.
-N-nie, nie! Umiem się wypowiadać. - Powiedziała szybko, żeby nie pomyślał, że jest wolnomyśląca, albo że z jej głowa jest coś nie tak. Chociaż trochę tak się czuła. Emocje w niej buzowały, serce waliło jak szalone i wreszcie zrozumiała, co to znaczy mieć “motylki w brzuchu”.
-Nie hałasuje. I przepraszam, jeśli patrzę się w namolny sposób. - Zmarszczyła brwi, nie do końca wiedząc co miał na myśli. Postanowiła jednak się tym nie przejmować.- Przyjechałam tutaj na targi alkoholi i trochę odpocząć. Masz jakieś plany na dzisiaj? Może poszlibyśmy na spacer? - Zaproponowała i uśmiechnęła się. Poprawiła rudą grzywkę i czuła, że rozpiera ją energia. Zakochanie, to naprawdę wspaniały stan! Sophie w tym momencie mogła wszystko! Była szczęśliwa i rozpromieniona.
- I jak się nazywasz? - Miała nadzieję, że był czarodziejem czystej krwi. Na pewno był! Musiał być!
-N-nie, nie! Umiem się wypowiadać. - Powiedziała szybko, żeby nie pomyślał, że jest wolnomyśląca, albo że z jej głowa jest coś nie tak. Chociaż trochę tak się czuła. Emocje w niej buzowały, serce waliło jak szalone i wreszcie zrozumiała, co to znaczy mieć “motylki w brzuchu”.
-Nie hałasuje. I przepraszam, jeśli patrzę się w namolny sposób. - Zmarszczyła brwi, nie do końca wiedząc co miał na myśli. Postanowiła jednak się tym nie przejmować.- Przyjechałam tutaj na targi alkoholi i trochę odpocząć. Masz jakieś plany na dzisiaj? Może poszlibyśmy na spacer? - Zaproponowała i uśmiechnęła się. Poprawiła rudą grzywkę i czuła, że rozpiera ją energia. Zakochanie, to naprawdę wspaniały stan! Sophie w tym momencie mogła wszystko! Była szczęśliwa i rozpromieniona.
- I jak się nazywasz? - Miała nadzieję, że był czarodziejem czystej krwi. Na pewno był! Musiał być!