10.04.2024, 19:03 ✶
Isaac obserwował Laurenta i słuchał jego słów z lekkim rozbawieniem. Wspaniale się bawił! Chłopak był inteligentny i miał bystry umysł, łapiąc w lot każdy żart, oraz każdą dwuznaczność które wychodziły z jego ust.
-Zdecydowanie masz rację. I wspaniale mnie podsumowałeś. Myślałam, że to ja jestem dobry w odczytywaniu ludzi, jednak widzę, że również masz w tym wprawę. Wiesz jak podsycić moja ciekawość. - Puścił blond kosmyk i dotknął kciukiem dwa czerwone ślady, które zostawił wczoraj na jego szyi. Słysząc, że płynie w nim krew selkie, spojrzał na niego wyraźnie zaskoczony.
-O? Naprawdę? Ha, czułem, że jest w Tobie coś bardziej magicznego, ale nie wpadłbym na to od razu. Gdybyś był kobietą, to pomyślałbym że jesteś spokrewniony z willa. I znowu masz rację, że myślałbym o tym intensywnie, więc oszczędziłeś mi trochę czasu.- Stwierdził z zadowoleniem. Zabrał dłoń żeby w końcu wrócić się do kuchni i poczęstować swojego gościa śniadaniem. Zatrzymał się jednak w połowie kroku i zerknął na niego. Zaśmiał się cicho pod nosem.
-Chociaż i tak będę o Tobie myślał, długo mi nie uciekniesz z głowy. Spędzanie z Tobą czasu jest bardzo odświeżające, ponieważ co chwilę zaskakujesz mnie czymś nowym. Chciałbym wiedzieć coraz to więcej. "Co jeszcze ukrywa Laurent Prewett?" To pytanie teraz siedzi mi w głowie. - Powiedział zgodnie z prawdą.-Zjemy w ogrodzie? - Zaproponował znikając w kuchni, żeby wrócić zaraz z talerzem jedzenia dla Laurenta.-To dla Ciebie. - W drugiej dłoni trzymał swoją porcję więc obaj mogli wyjść już do ogrodu. Isaac oczywiście nadawał przez cały ten czas.
- Nigdy nie byłem w Norze Nory, ale skoro polecasz to może kiedyś się tam wybiorę. Lubię świeże wypieki i po powrocie z Europy brakuje mi dobrego chleba. - Mówił, kiedy siadali na krzesłach przy niedużym kwadratowym stole ogrodowym.- Jesli chodzi o Polskę, to zgadzam się że mentalność ludzi jest tam nieco inna. Jestem jednak pewien, że gdybyś pobył tam trochę dłużej, to zmieniłbyś zdanie. I w jaki sposób chciano Cię oszukać? Znalazłeś konia dla ojca? To z jego strony masz w sobie krew selkie? - Isaac właśnie miał zamiar rozpocząć falę pytań, którymi przez najbliższe minuty będzie zalewał Laurenta. Zrobi jednak wszystko co w jego mocy, żeby chłopak nie czuł się jak na przesłuchaniu lub podczas pisania jakiegoś artykułu. Baghsot naprawdę był żywo zainteresowany swoim nowym znajomym. Gdyby tak nie było, to prawdopodobnie pożegnaliby się już w nocy. Nie miał też zamiaru wykorzystać niczego o czym dzisiaj usłyszy. Miał nadzieję, że jego rozmówca był tego świadomy.
-Zdecydowanie masz rację. I wspaniale mnie podsumowałeś. Myślałam, że to ja jestem dobry w odczytywaniu ludzi, jednak widzę, że również masz w tym wprawę. Wiesz jak podsycić moja ciekawość. - Puścił blond kosmyk i dotknął kciukiem dwa czerwone ślady, które zostawił wczoraj na jego szyi. Słysząc, że płynie w nim krew selkie, spojrzał na niego wyraźnie zaskoczony.
-O? Naprawdę? Ha, czułem, że jest w Tobie coś bardziej magicznego, ale nie wpadłbym na to od razu. Gdybyś był kobietą, to pomyślałbym że jesteś spokrewniony z willa. I znowu masz rację, że myślałbym o tym intensywnie, więc oszczędziłeś mi trochę czasu.- Stwierdził z zadowoleniem. Zabrał dłoń żeby w końcu wrócić się do kuchni i poczęstować swojego gościa śniadaniem. Zatrzymał się jednak w połowie kroku i zerknął na niego. Zaśmiał się cicho pod nosem.
-Chociaż i tak będę o Tobie myślał, długo mi nie uciekniesz z głowy. Spędzanie z Tobą czasu jest bardzo odświeżające, ponieważ co chwilę zaskakujesz mnie czymś nowym. Chciałbym wiedzieć coraz to więcej. "Co jeszcze ukrywa Laurent Prewett?" To pytanie teraz siedzi mi w głowie. - Powiedział zgodnie z prawdą.-Zjemy w ogrodzie? - Zaproponował znikając w kuchni, żeby wrócić zaraz z talerzem jedzenia dla Laurenta.-To dla Ciebie. - W drugiej dłoni trzymał swoją porcję więc obaj mogli wyjść już do ogrodu. Isaac oczywiście nadawał przez cały ten czas.
- Nigdy nie byłem w Norze Nory, ale skoro polecasz to może kiedyś się tam wybiorę. Lubię świeże wypieki i po powrocie z Europy brakuje mi dobrego chleba. - Mówił, kiedy siadali na krzesłach przy niedużym kwadratowym stole ogrodowym.- Jesli chodzi o Polskę, to zgadzam się że mentalność ludzi jest tam nieco inna. Jestem jednak pewien, że gdybyś pobył tam trochę dłużej, to zmieniłbyś zdanie. I w jaki sposób chciano Cię oszukać? Znalazłeś konia dla ojca? To z jego strony masz w sobie krew selkie? - Isaac właśnie miał zamiar rozpocząć falę pytań, którymi przez najbliższe minuty będzie zalewał Laurenta. Zrobi jednak wszystko co w jego mocy, żeby chłopak nie czuł się jak na przesłuchaniu lub podczas pisania jakiegoś artykułu. Baghsot naprawdę był żywo zainteresowany swoim nowym znajomym. Gdyby tak nie było, to prawdopodobnie pożegnaliby się już w nocy. Nie miał też zamiaru wykorzystać niczego o czym dzisiaj usłyszy. Miał nadzieję, że jego rozmówca był tego świadomy.