10.04.2024, 17:09 ✶
Czemu sobie to robili? Nie rozumiał, nie widział w tym sensu. Czy dom małą ilość razy powiedział im, że mają się wynosić? Już co najmniej dwa razy! Może oni żyją myślą, że do trzech razy sztuka. Z drugiej strony oni pewnie by powiedzieli, że po trzech to się resetuje i można od nowa.
Skupił się na schodach, noga za nogą, jedna, druga, jedna, dru... Co? Co on w ogóle gada? Słysząc, jak głos... Shot Baga się oddala, zatrzymał się i obejrzał przez ramię chcąc go pogonić i przerwać ten wodospad głupot, jakie chudzielec wygadywał. Nieustraszony Morpheus, mhmmm, żeby widział jak bardzo się boi, że świat dowie się z kim sypia. Patrzący trzeźwym okiem Neil? Chciałby umieć zachować trzeźwość, a nie zawsze dramatyzować pod wpływem emocji. Anthony to mózg wyprawy? On takiego mózgu nie chciał mieć, wolał swój może i idealnie gładki, ale chociaż empatyczny.
Schody zniknęły, a on zrozumiał, że trochę jest daleko od innych jegomościów. Rozejrzał się dookoła, gdy ciemność pochłonęła stopnie, ale nie to przykuło jego uwagę, a baba i to z obrazu... To był moment gdy Neil się załamał. Oddychaj, oddychaj, na spokojnie. Spojrzał jeszcze na Anthonyego, co to był wyraźnie spanikowany. Zazdrościł mu może tego, chciałby być tak emocjonalny w tej chwili, ale był zwyczajnie zmęczony. No i kim do cholery była Somnia? Insomnia? Morpheus? I właśnie dlatego nie wychodzi z domu. Sapnął przetyrany i pochylił się, chcąc sprawdzić dłonią czy na pewno zostały im tylko dwa stopnie, czy jednak schody dalej są na miejscu, ale są zwyczajnie niewidzialne.
Skupił się na schodach, noga za nogą, jedna, druga, jedna, dru... Co? Co on w ogóle gada? Słysząc, jak głos... Shot Baga się oddala, zatrzymał się i obejrzał przez ramię chcąc go pogonić i przerwać ten wodospad głupot, jakie chudzielec wygadywał. Nieustraszony Morpheus, mhmmm, żeby widział jak bardzo się boi, że świat dowie się z kim sypia. Patrzący trzeźwym okiem Neil? Chciałby umieć zachować trzeźwość, a nie zawsze dramatyzować pod wpływem emocji. Anthony to mózg wyprawy? On takiego mózgu nie chciał mieć, wolał swój może i idealnie gładki, ale chociaż empatyczny.
Schody zniknęły, a on zrozumiał, że trochę jest daleko od innych jegomościów. Rozejrzał się dookoła, gdy ciemność pochłonęła stopnie, ale nie to przykuło jego uwagę, a baba i to z obrazu... To był moment gdy Neil się załamał. Oddychaj, oddychaj, na spokojnie. Spojrzał jeszcze na Anthonyego, co to był wyraźnie spanikowany. Zazdrościł mu może tego, chciałby być tak emocjonalny w tej chwili, ale był zwyczajnie zmęczony. No i kim do cholery była Somnia? Insomnia? Morpheus? I właśnie dlatego nie wychodzi z domu. Sapnął przetyrany i pochylił się, chcąc sprawdzić dłonią czy na pewno zostały im tylko dwa stopnie, czy jednak schody dalej są na miejscu, ale są zwyczajnie niewidzialne.