09.04.2024, 23:07 ✶
Po takim czasie, trudno było nie przywyknąć do wysłuchiwania komplementów na swój temat. Można było uznać to za jeden z tych najmniej bolesnych aspektów ciągle wzrastającej w ostatnich latach rozpoznawalności. Reporterom zdarzało się przyklaskiwać słowom Erika, chwalić dobór ubrań na oficjalnych wydarzeniach, a co poniektórzy wręcz wychodzili z siebie, aby zwrócił na nich uwagę i dał komentarz dla konkretnego czasopisma lub wręcz zgodził się na wywiad, wykraczając poza sztywne ramy, jakich starał się na co dzień trzymać.
Pochlebstwa były walutą, która w odpowiedniej ilości mogła decydować o czyimś być albo nie być, jeśli chciało się zaistnieć w branży. A czasem miały na celu uśpić czujność, aby oponent mógł znaleźć się na tyle blisko, aby uderzyć w momencie, gdy ofiara się tego nie spodziewała. Czy Bulstrode też stosowała podobne praktyki? Longbottom wyprostował się i schował ręce do kieszeni bluzy. Chociaż jego umysłem targały wątpliwości, tak nie potrafił powstrzymać zażenowania, które rozlało się po jego twarzy, barwiąc jego policzki na czerwono. Może był bardziej łasy na piękne słówka, niż przyznawał przed samym sobą?
— Nie chcę się chwalić, ale robię, co w mojej mocy — mruknął skromnie, kopiąc czubkiem buta mały dołek w ziemi. Chciała grać w grę? To będą grali w grę.
Szkoda tylko, że sam włożył do jej talii asa, gdy uraczył ją dosyć rozbudowanym porównaniem, a kobieta wykorzystała je przeciwko niemu, powołując się na logikę i własną wiedzę. Otworzył usta, chcąc zaprzeczyć przy pomocy prostego ''nieprawda'', jednak w ostatniej chwili się powstrzymał. Coś ją za dobrze wyszkolili, skoro była taka obyta w tej dziedzinie. Następnym razem powie mu, że klątwy rozpoznaje po polizaniu przedramienia pacjenta. Wzdrygnął się na samą myśl, że Święty Mung mógłby stosować takie praktyki.
— Druga para oczu zawsze się na coś przyda — przyznał, nie bardzo wiedząc, co powinien z nią zrobić. — Zapraszam.
Ruszył w kierunku odległej leśnej głuszy, starając się iść pół kroku przed kobietą. Mógł wykorzystać jej ciągoty na swoją korzyść. Ewidentnie ciągnęło ją do tego, aby zbadać ośrodek, skoro chciała mu towarzyszyć. A jak to mówi stare porzekadło: przyjaciół trzymaj blisko, ale wrogów trzymaj jeszcze bliżej. Bulstrode może nie była wrogiem, jednak... Nie była też z Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów. Stanowiła poniekąd obcy element w tej przedziwnej układance, więc wypadałoby mieć ją na oku, co by nie pakowała się Brygadzistom i Aurorom pod różdżki.
— Dlaczego właściwie wysłali ciebie, Florence? — spytał, nieoczekiwanie postanawiając przejść na ty. Skoro mieli przeprowadzić nieoficjalną inspekcję tego terenu, to wygodniej było mówić sobie po imieniu. Poza tym... Może wtedy łatwiej jej będzie się otworzyć i odpowiedzieć na parę pytań? — Z tego, co pamiętam, zajmujesz się łamaniem klątw. Skąd podejrzenie ze strony Munga, że akurat twoja magia coś tutaj zdziała? — Zmarszczył czoło. Nie znał się na tyle dobrze na medycynie czarodziejów, aby wiedzieć, czemu Bulstrode była przydzielona do takich, a nie innych pacjentów. — Chyba, że robisz za nieoficjalną ratowniczkę swojego zakładu pracy i lecisz tam, gdzie wiatr cię poniesie...
Pochlebstwa były walutą, która w odpowiedniej ilości mogła decydować o czyimś być albo nie być, jeśli chciało się zaistnieć w branży. A czasem miały na celu uśpić czujność, aby oponent mógł znaleźć się na tyle blisko, aby uderzyć w momencie, gdy ofiara się tego nie spodziewała. Czy Bulstrode też stosowała podobne praktyki? Longbottom wyprostował się i schował ręce do kieszeni bluzy. Chociaż jego umysłem targały wątpliwości, tak nie potrafił powstrzymać zażenowania, które rozlało się po jego twarzy, barwiąc jego policzki na czerwono. Może był bardziej łasy na piękne słówka, niż przyznawał przed samym sobą?
— Nie chcę się chwalić, ale robię, co w mojej mocy — mruknął skromnie, kopiąc czubkiem buta mały dołek w ziemi. Chciała grać w grę? To będą grali w grę.
Szkoda tylko, że sam włożył do jej talii asa, gdy uraczył ją dosyć rozbudowanym porównaniem, a kobieta wykorzystała je przeciwko niemu, powołując się na logikę i własną wiedzę. Otworzył usta, chcąc zaprzeczyć przy pomocy prostego ''nieprawda'', jednak w ostatniej chwili się powstrzymał. Coś ją za dobrze wyszkolili, skoro była taka obyta w tej dziedzinie. Następnym razem powie mu, że klątwy rozpoznaje po polizaniu przedramienia pacjenta. Wzdrygnął się na samą myśl, że Święty Mung mógłby stosować takie praktyki.
— Druga para oczu zawsze się na coś przyda — przyznał, nie bardzo wiedząc, co powinien z nią zrobić. — Zapraszam.
Ruszył w kierunku odległej leśnej głuszy, starając się iść pół kroku przed kobietą. Mógł wykorzystać jej ciągoty na swoją korzyść. Ewidentnie ciągnęło ją do tego, aby zbadać ośrodek, skoro chciała mu towarzyszyć. A jak to mówi stare porzekadło: przyjaciół trzymaj blisko, ale wrogów trzymaj jeszcze bliżej. Bulstrode może nie była wrogiem, jednak... Nie była też z Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów. Stanowiła poniekąd obcy element w tej przedziwnej układance, więc wypadałoby mieć ją na oku, co by nie pakowała się Brygadzistom i Aurorom pod różdżki.
— Dlaczego właściwie wysłali ciebie, Florence? — spytał, nieoczekiwanie postanawiając przejść na ty. Skoro mieli przeprowadzić nieoficjalną inspekcję tego terenu, to wygodniej było mówić sobie po imieniu. Poza tym... Może wtedy łatwiej jej będzie się otworzyć i odpowiedzieć na parę pytań? — Z tego, co pamiętam, zajmujesz się łamaniem klątw. Skąd podejrzenie ze strony Munga, że akurat twoja magia coś tutaj zdziała? — Zmarszczył czoło. Nie znał się na tyle dobrze na medycynie czarodziejów, aby wiedzieć, czemu Bulstrode była przydzielona do takich, a nie innych pacjentów. — Chyba, że robisz za nieoficjalną ratowniczkę swojego zakładu pracy i lecisz tam, gdzie wiatr cię poniesie...
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞